Wielki rewanż za mistrzostwa świata - w Bydgoszczy

Paweł Wojciechowski

Paweł Wojciechowski (AP/David J. Phillip)

Halowy mityng Pedros' Cup zmienia w tym roku formułę. W bydgoskiej hali Łuczniczka odbędą się po raz pierwszy dwa konkursy skoku o tyczce - dla kobiet i mężczyzn. Będzie wielki rewanż za finał mistrzostw świata: Paweł Wojciechowski - Lazaro Borges.


- Nie trzeba chyba długo tłumaczyć, dlaczego tak się stało, że po raz pierwszy w naszym mityngu wystartują tyczkarze. Sukcesy Pawła Wojciechowskiego i Łukasza Michalskiego, sportowców Zawiszy, o tym zdecydowały - mówi zastępca prezydenta Bydgoszczy i organizator Pedro's Cup Sebastian Chmara.

Mistrz świata z Daegu znalazł się na plakacie reklamującym zawody, które odbędą się 8 lutego w hali Łuczniczka. Grupa rywalizujących tyczkarzy zastąpi w tym roku w bydgoskim mityngu skoczków wzwyż. Trzeba więc będzie inaczej przygotować Łuczniczkę do zawodów. W hali powstaną dwie skocznie tyczkarskie, jedna dla pań, a druga dla panów. Trzecią konkurencją będzie ponownie pchnięcie kulą. - Zawodnicy i zawodniczki muszą startować osobno, żeby zawody były dynamiczne - tłumaczy Chmara.

Tyczkarze będą więc biegać z jednej strony hali, a tyczkarki po drugiej. To idealna sytuacja dla kibiców - obojętnie, gdzie usiądą, zobaczą sportowców z bliska, jak na dłoni. - Jeszcze się zastanawiamy i rozmawiamy o tym z telewizją, czy rozbiegu będą skierowane w jedną stronę, czy też w przeciwne - mówi Chmara.

Pośrodku stanie natomiast miejsce dla kulomiotów - to będzie trzecia konkurencja Pedro's Cup.

Debiutujący w bydgoskim mityngu tyczkarze skupiają największe zainteresowanie, bo szykuje się w Łuczniczce wielki rewanż za finał mistrzostw świata w Daegu między Pawłem Wojciechowskim, Kubańczykiem Lazaro Borgesem a Łukaszem Michalskim. Przypomnijmy: pierwszy zdobył złoty medal, drugi - został wicemistrzem świata. Michalski zajął w Korei czwarte miejsce. Spośród medalistów zabraknie tylko Francuza Renaud Lavillennie. On jednak leczy kontuzję, złamał rękę. Uraz przeszkodził także w przygotowaniach Wojciechowskiemu. W grudniu tyczka uderzyła go w twarz. - Podobno teraz lepiej wyglądam - żartował podczas gali z okazji rozstrzygnięcia plebiscytu "Przeglądu Sportowego" i TVP na najlepszego sportowca Polski. Zajął w nim szóste miejsce, ale został wybrany na Nadzieję Roku 2012. Trudno na razie prognozować, jakie wyniki będzie w stanie za dwa tygodnie osiągać nasz mistrz świata. Jego klubowy kolega, Michalski, skacze na treningach 5,60 m. Student wydziału lekarskiego Collegium Medicum postawił w roku olimpijskim na sport i wziął urlop dziekański na uczelni. - Nie chcę potem żałować do końca życia, że nie zrobiłem wszystkiego dla medalu w Londynie - tłumaczył swoją decyzję.

Niewiadomą jest jednak na razie forma trójki z Daegu. W walce o zwycięstwo w Pedro's Cup będzie się więc pewnie liczyć np. Niemiec Karsten Dilla, który skoczył w tym sezonie w hali już 5,72. Ma także startować Rosjanin Jewgienij Łukianienko (5,60 w hali) - tyczkarz, który ma koncie skok 6-metrowy i to w Bydgoszczy podczas Europejskiego Festiwalu Lekkoatletycznego.

- Lista startowa jeszcze nie jest zamknięta - mówi Chmara.

Wśród tyczkarek tegoroczną liderką jest Brytyjka Holly Bleasdale, która skoczyła już 4,87 m. W Bydgoszczy zmierzy się z Polkami: Anną Rogowską i Moniką Pyrek oraz Rosjanką Swietłaną Fieofanową - najwierniejszą ich rywalką w Pedro's Cup. Atrakcyjny będzie także konkurs kulomiotów. Nasz Tomasz Majewski (20,81 w tym roku) zmierzy się z Amerykanami: Reesem Hoffą (21,14) i Christianem Cantwellem (21,01).