Chory Lewandowski nie rezygnuje ze startów

Marcin Lewandowski

Marcin Lewandowski (Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / Agencja gazeta)

We wtorek rozstrzygnie się, czy Marcin Lewandowski pobiegnie w czwartkowym mityngu w Sztokholmie. Dzisiejszy dzień reprezentant Zawiszy spędził w gabinetach lekarskich.
Powodem jednak nie była kontuzja, a problemy z zatokami, z jakimi zmagał się mistrz Europy. - Marcin od rana w Szczecinie przechodzi badania. Miał już pobieraną krew. Mamy nadzieję, że obejdzie się bez antybiotyku. Jeśli bowiem tak się stanie, to rezygnujemy ze startu w Sztokholmie - mówił przed południem Tomasz Lewandowski, brat i jednocześnie trener naszego lekkoatlety.

Wiadomo było, że kuracja antybiotykami sprawiłaby, że bydgoszczanin zrezygnowałby nie tylko z mityngu w Szwecji, ale prawdopodobnie też i z rozpoczynających się 9 marca halowych mistrzostw świata w Stambule. To byłaby spora strata, bo Lewandowski jest w świetnej formie. Przed tygodniem pobił rekord Polski na 1500 m. W weekend w angielskim Birmingham już na swoim koronnym dystansie 800 m był drugi przegrywając o 0,01 s. z Etiopczykiem Mohamedem Amanem, osiągając przy okazji rekord życiowy (1:45,41).

- To cieszy, że są wyniki, tym bardziej że nie nastawialiśmy się na halę. Dla nas najważniejszy jest sezon letni i oczywiście Igrzyska Olimpijskie w Londynie - dodaje Tomasz Lewandowski.

Po południu miał on do przekazania już tylko dobre wieści. - Na szczęście okazało się, że antybiotyk przynajmniej na razie nie będzie potrzebny. Marcin bierze już leki i jego stan się poprawia. Zobaczymy, jak się będzie czuł we wtorek i środę. Od tego uzależniamy wyjazd do Sztokholmu. Bilety są już zakupione i jest duża szansa na to, że Marcin stanie na starcie - dodał.