Trzej królowie sportu: piłka nożna, żużel i siatkówka

Królują ciągle piłka nożna i żużel. Za nimi jest siatkówka. Bydgoszcz ma swoich sportowych trzech królów. - Sport jest najlepszym sposobem promocji - mówi Sebastian Chmara, zastępca prezydenta miasta. Są też i cienie - coraz mniej widzów, szczególnie na meczach żużlowców Polonii
Sebastian Chmara przedstawił wczoraj radnym raport o bydgoskim sporcie, jego finansowaniu przez ratusz i promocyjnych korzyściach dla Bydgoszczy. Pierwszy wniosek z prezydenckiej analizy był prosty i łatwy do przewidzenia: najwięcej można zyskać, wspierając piłkę nożną i żużel. Zawisza i Polonia królują w mieście od kilku dziesięcioleci.

Nowym graczem na naszym rynku jest Delecta. To wpływ fantastycznej kariery siatkówki w Polsce. Bydgoszcz też się załapała na ten rosnący w oczach rynek.

Ile to kosztuje

Ratuszowy raport był potrzebny, bo Bydgoszcz jest wyjątkowym miastem w polskiej skali. Ośrodek średniej wielkości pod każdym względem rośnie w górę w krajowym rankingu, jeśli wziąć pod uwagę tylko poziom sportu: i to zarówno zawodowego (ligowych zespołów oraz liczby naszych sportowców w reprezentacji na olimpiadę) jak i młodzieżowego (Bydgoszcz jest czwarta w kraju w osiągnięciach dzieci i młodzieży).

Nic nie ma jednak za darmo. Taki awans średniego miasta musi kosztować. Przekazywane przez miasto środki finansowe stanowią więc przynajmniej od 10 lat dużą część budżetów poszczególnych klubów. I ciągle rosną.

W tym roku ratusz przeznaczy ponad jedenaście milionów złotych na ligowe bydgoskie drużyny. Na czele listy znajdują się niezmiennie od lat - żużlowcy Polonii.

Polonia otrzymała (3,3 mln zł). Tuż za nią plasuje się piłkarski Zawisza (3,29) oraz Delecta (2,57). Potem jest druga liga finansowa: Pałac (950 tys.) i Artego (720 tys.), a na końcu: Astoria (150 tys.) i piłkarki KKP (60 tys.).

- Promocja poprzez sport jest dobrą inwestycją - stwierdził Chmara. Bydgoszcz jest pokazywana w telewizjach, kiedy organizuje imprezy. Do tego dodać trzeba relacje z meczów zespołów. Według wyliczeń posiadanych przez ratusz korzyść marketingowa z pokazywania siatkarzy Delecty w sezonie 2010/2011 miała wartość ok. 32 mln zł.

- Za ostatni sezon powinna być ona jeszcze wyższa, bo przecież zespół grał lepiej, pokazywano go częściej i awansował do europejskich pucharów - argumentuje Chmara.

Poza siatkarzami regularnie transmitowane są także przez TVP Sport mecze żużlowców. Mniejszą wartość marketingową mieli piłkarze Zawiszy, bo mecze I ligi pokazywała stacja Orange Sport docierająca do znaczniej mniejszej liczby widzów. Stosunkowo regularnie widzowie TVP Bydgoszcz oglądali także pojedynki koszykarek Artego.

Jak ratować Polonię

Słupki oglądalności w telewizji rosną, spada natomiast niestety frekwencja na samych stadionach, a to także ważny element przy ocenie promocyjnej wartości sportu. Radni zobaczyli wczoraj, ilu kibiców chodziło w ub. roku na mecze bydgoskich zespołów. Na czele jest Zawisza (5649 widzów). Na dalszych miejscach uplasowały się Polonia (5500) i Delecta (2756), a potem już Pałac (736), Astoria (500) i Artego (300).

- Niestety, w przypadku Polonii i Pałacu notujemy tendencją spadkową. Dlatego też działacze powinni działać w kierunku poprawienia frekwencji - oceniał zastępca prezydenta miasta.

Problem z kibicami Polonia ma i w tym sezonie, mimo awansu do ekstraligi. Trybuny świecą pustkami - średnia widzów wynosi ciągle ok. 5 tysięcy - słabsza jest tylko we Wrocławiu. Chmara spotkał się w tej sprawie z prezesem Polonii Marianem Deringiem. - Sugerowałem, że może należałoby np. obniżyć ceny biletów na miejsca, które zazwyczaj podczas spotkań są puste - mówił.

Ten sam argument poruszył też radny Michał Sztybel. - Moim zdaniem to właśnie wysokie ceny biletów mają wpływ na to, że coraz mniej kibiców pojawia się na meczach żużlowych - mówił. Bilety na żużel zawsze były jednak najdroższe. Dziś wyprawa ojca z synem na mecz kosztuje ok. 50 zł. Frekwencji nie sprzyja także przestarzały stadion przy ul. Sportowej. Spadek liczby kibiców to także mniejsze wpływ do klubowej kasy.

Stolica z l.a. nie zrezygnuje

W jaki sposób dalej finansować sport? - to kwestia także do rozstrzygnięcia przez władze miasta. Bezwzględny rachunek ekonomiczny wskazywałby na postawienie na najbardziej popularne sporty (piłka nożna, żużel, męska siatkówka). To jednak oznaczałoby śmierć dla zasłużonych dla Bydgoszczy zespołów jak Pałac i Astoria, które dają wartość niepoliczalną, a istotną dla społeczności lokalnej - pracę z młodzieżą.

O tym, by nie pójść tą drogą, mówił radny Włodzisław Giziński. - Promocja przez sport jest czymś oczywistym. Sporo przeznaczamy na piłkę nożna, która od lat nie może przebić się do ekstraklasy, lub na żużel, który nie tylko w Europie, ale też i w Polsce staje się sportem niszowym. Poza tym musimy się zastanowić, czy nie są nadreprezentowane dyscypliny, które kojarzone są z ekscesami i kibolami.

Takim sportem jest np. lekkoatletyka. Bydgoszcz przez lata wypracowała sobie pozycję polskiej stolicy królowej sportu. Po to za 100 mln zł zmodernizowano stadion Zawiszy. Jednak jeśli liczyć wartość marketingową, to niestety lekkoatletyka znajduje się w tyle za np. piłką nożną

- Należy wspierać te dyscypliny, które przynoszą nam medale, a jest nią i lekkoatletyka - dowodził Kazimierz Drozd, szef ratuszowej komisji sportu i turystyki. - Teraz na ustach wszystkich jest Euro. Tyle że tam gra 16 krajów, a my mieliśmy w Bydgoszczy lekkoatletyczne mistrzostwa świata juniorów, w których brali udział sportowcy ze 140 państw. Do dziś nasze miasto wymieniane jest z tego powodu w różnych transmisjach przy okazji wielkich imprez - przekonywał radny SLD. O lekkoatletykę upomniał się też Lech Zagłoba-Zygler: - Po piłce nożnej to drugi najczęściej trenowany przez młodzież sport.

Z silnej pozycji w świecie lekkiej atletyki Bydgoszcz nie zrezygnuje (za rok są u nas przełajowe mistrzostwa świata) - Poza kwestią policzalną w marketingowych wartościach ważne są jednak i inne aspekty. Po zdobyciu przez Pawła Wojciechowskiego tytułu mistrza świata sporo młodych chłopców chciało trenować skok o tyczce. Tego nie można nie zauważyć i należy cenić - zakończył Chmara.

Jak Bydgoszcz powinna wydawać pieniądze na sport?