Mama jej napisała: "Nadzieja umiera ostatnia"

Beata Mikołajczyk przeżywała w Londynie to, co cztery lata wcześniej w Pekinie. Najpierw było rozczarowanie i łzy smutku po czwartym miejscu, a potem ogromna radość z powodu medalu. W chwili smutku pomógł jej SMS od mamy
Jesteś kibicem z Bydgoszczy? Dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz »

Mikołajczyk ma już w domu srebrny medal z poprzednich igrzysk w Pekinie. Teraz powiesi obok niego ten brązowy z Londynu. A wcześniej, jak cztery lata temu, pokaże swoje olimpijskie trofeum kolegom i koleżankom z pracy taty i mamy.

"Bo pamiętaj córeczko - nadzieja umiera ostatnia" - taki SMS wysłała jej mama. Nie wczoraj do Londynu, ale cztery lata temu, kiedy zawodniczka UKS Kopernika startowała w swej pierwszej olimpiadzie w Pekinie.

Historia lubi się jednak powtarzać, więc przeżycia Beaty Mikołajczyk teraz i w Chinach były bardzo podobne. Najpierw rozpacz z powodu przegranej o ułamki sekund szansy, a dzień później ogromna radość na olimpijskim podium.

W Chinach Mikołajczyk była tuż za podium w finale kajakowej czwórki. Teraz sytuacja się powtórzyła - znowu było tylko czwarte miejsce w tej konkurencji i ponownie od medalu dzieliły bydgoszczankę tysięczne części sekundy.

- Beata bardzo mocno przeżyła to swoje kolejne czwarte miejsce w K-4. Ona podchodzi bardzo emocjonalnie do swoich występów. Nie było także specjalnie zbyt wiele czasu na rozpamiętywanie przegranej. Musiała szybko ochłonąć, żeby przygotować się do finału w dwójce. To były tylko 24 godziny - opowiada Wiesław Rakowski, jej klubowy trener z Kopernika Bydgoszcz.

Środa była jednym z najtrudniejszych dni w życiu Beaty. Musiała wytrzymać jeszcze ataki działaczy i sportowców z Poznania. Poszło im o Anetę Konieczną. Razem z nią bydgoszczanka popłynęła po srebro w Pekinie. Miały także wspólnie wystartować w Londynie, ale u Koniecznej wykryto nowotwór. Trener kadry Tomasz Kryk postanowił, że zamiast Koniecznej wystartuje na igrzyskach w dwójce Karolina Naja.

Prezes poznańskiej Warty Marek Łbik nie potrafił zrozumieć, dlaczego zawodniczkę z jego klubu usunięto z dwójki i jak jej Beata mogła się na to zgodzić. - Koleżanka zostawiła ją w chorobie, to dla mnie niepojęte i to dla mnie największa porażka, już przed startem - atakował Łbik. - To, że trener wysadził Anetę z dwójki, potrafię jeszcze pojąć. To w końcu jakaś polityka startowa, taktyka. Dlaczego jednak koleżanka się na to zgodziła? Przecież stanowiły duet. To jak Aneta dostała w tym roku po d..., to aż trudno opisać. Na dodatek z każdej strony - dodawał prezes Warty. - Wiem, że Beata ciężko to przeżywała. Wszystko do niej dochodziło. Na szczęście potrafiła się także od tego odizolować. Zadziałał mechanizm wyparcia i niesnaski poszły na bok. To mocna psychicznie dziewczyna - opowiada Rakowski.

- Aneta nam zaraz po finale serdecznie gratulowała. Dziękujemy za to. Niestety, na los nie można nic poradzić - dodała po czwartkowym finale brązowa medalistka olimpijska z Bydgoszczy.

Mikołajczyk trenuje od dziecka w kajakowym klubie Kopernik. Od koleżanek i kolegów z Kopernika dostała cztery misie na szczęście. Nie mogła ich nosić przy olimpijskim stroju, bo zabrania tego regulamin. Przypięła je do plecaka. Misie wykonały zadanie, a cały klub szalał z radości.

Kajakarka dołączyła wczoraj do ekskluzywnego grona podwójnych medalistów olimpijskich z Bydgoszczy. Dwa medale olimpijskie (złoty i srebrny) przywiozła w 1964 roku z Tokio wspaniała lekkoatletka Teresa Ciepły - ma też trzeci krążek z Rzymu 1960, ale wówczas startowała jak zawodniczka klubu z Łodzi. Dwukrotnym mistrzem igrzysk z Sydney 2000 i Aten 2004 jest wioślarz Robert Sycz oraz kajakarz Dariusz Białkowski (Barcelona 1992 i Sydney).

Za cztery lata igrzyska olimpijskie odbędą się w Rio de Janeiro. Mikołajczyk będzie miała wówczas 31 lat i chce tam walczyć o trzeci medal. Takim wyczynem może się pochwalić tylko Konieczna. - Beata marzy o podobnym sukcesie. Karolina Naja, z którą teraz pływa, to młoda zawodniczka, a ciągle są te dwukrotnie niespełnione medalowe nadzieje w czwórce - mówi Rakowski.

Co trzeba było zrobić z występem Anety Koniecznej w dwójce?