Na olimpiadzie byli przedostatni. Dostali nagrodę od prezydenta

Ósemka bydgoskich wioślarzy wyprzedziła na igrzyskach tylko jedną osadę. To wystarczyło, żeby odebrać nagrodę od prezydenta Bydgoszczy
Jesteś kibicem z Bydgoszczy? Dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz »

Wioślarze zajęli w Londynie siódme miejsce. Znaleźli się więc w punktowanej ósemce, czyli od strony statystycznej spełnili formalne wymogi, żeby znaleźć się wśród nagrodzonych. Prezydent Rafał Bruski honorował nagrodami pieniężnymi wszystkich sportowców, którzy na igrzyskach zdobywali medale i zajęli lokaty od czwartej do ósmej.

W tym gronie byli także wioślarze z ósemki. Przypłynęli w finale B na pierwszej pozycji - ale wyprzedzili tylko jedną osadę. Za to każdy dostał po 2440 złotych brutto (2 tys. na rękę).

- Nie można skroić uchwały konkretnie pod poszczególny sport. Za kryterium wzięliśmy miejsce w czołowej ósemce - usłyszeliśmy w ratuszu.

Wszyscy sportowcy z Bydgoszczy, którym w Londynie się nie udało zupełnie, m.in. ciężarowiec Marcin Dołęga, otrzymali w prezencie przeciwsłoneczne okulary z różowymi szkłami - Żeby na świat mogli spojrzeć przez różowe okulary - mówi prezydent Bruski.

Dwie medalistki z Bydgoszczy: kajakarka Beata Mikołajczyk i wioślarka Magdalena Fularczyk, otrzymały po 50 tys. złotych brutto (41 tys. netto). Ich trenerzy - Wiesław Rakowski i Michał Kozłowski - po 6098 zł brutto.

Czwarty w Londynie kajakarz górski Mateusz Polaczyk dostał 9757 zł brutto (8 tys. zł na rękę).

Czy nagradzać przedostatnich na olimpiadzie?