Medalistka z Londynu pręży muskuły. I może bić

Beata Mikołajczyk odebrała w bydgoskim ratuszu nagrodę prezydenta. Za brązowy medal w kajakowej dwójce dostała 41 tys. złotych. Była szczęśliwa, ale pytań o czwarte miejsce w czwórce nie lubi - Za czwórkę mogę bić - mówi Mikołajczyk
Jesteś kibicem z Bydgoszczy? Dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz »

Waldemar Wojtkowiak: Wszyscy chwalą panią za medal w dwójce, ale ja chciałbym zapytać o...

Beata Mikołajczyk: Proszę się zastanowić nad tym, co chce pan powiedzieć, bo jeśli o czwórkę, to mogę bić (śmiech).

A jednak zapytam o to.

- Czwarte miejsce jest najgorsze dla sportowca, bo jest się tak blisko, a jednocześnie tak daleko od podium. Z drugiej strony zrobiłyśmy wszystko, co mogłyśmy.

Czy docierały do was głosy z Polski, jak np. wypowiedzi Izabelli Dylewskiej i Marka Łbika, którzy uważali, że Aneta Konieczna została skrzywdzona odsunięciem od dwójki. Mieli też żal do pani, że przeciwko temu nie protestowała.

- W ogóle nic takiego do nas nie docierało. Izolowałam się od tego. Nie wiem, czy pani Dylewska tak powiedziała, czy też nie. Jeśli tak, to jest mi po prostu przykro. Na pewno odszukam te wypowiedzi w internecie.

Niesmak chyba jednak jest?

- Nie można tego wszystkiego tak rozpatrywać. Przecież choroba, nowotwór to poważna sprawa. Dla mnie, dla Karoliny i dla trenera, który podejmował decyzję, to była bardzo trudna sytuacja.

Chyba bardzo szybko znalazłyście wspólny język z Karoliną Nają?

- Tak się złożyło, że od stycznia mieszkałyśmy razem na obozach kadrowych. Razem zaczęłyśmy ze sobą wszędzie chodzić, wspólnie trenować.

Czy ta dwójka to nasza nadzieja na kolejne igrzyska?

- Trudno powiedzieć. Ja na pewno nadal planuję ciężko trenować. Głowa chce, ale czasami organizm ma dosyć tej harówki.