Policja? Najpierw śledztwo, a potem działanie. Czytelnicy bydgoszcz.sport.pl o bójce w A-klasie

- Zacytuję jedną z ostatnich wypowiedzi rzecznika policji w podobnej sytuacji "najpierw śledztwo, potem działanie". Więc śledzili, jak chuligaństwo ludzi okłada rękami i nogami. - pisze czytelnik bydgoszcz.sport.pl o akcji policjantów przeciw kibolom w Jeziorach Wielkich
Podyskutuj o tym Jesteś kibicem z Bydgoszczy? Dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz »

Czytelnicy portalu bydgoszcz.sport.pl ciągle komentują opisane przez nasz portal wydarzenia z meczu A-klasy w Jeziorach Wielkich (woj. kujawsko-pomorskie). Po spotkaniu Kujawskiego Pogranicza z Dębem Barcin chuligani pobili na stadionie prezesa Dębu i kierowniczkę tego zespołu. Ekipa z Barcina ma pretensje do policji za opieszałą interwencję. Sprawę wyjaśnia zastępca komendanta wojewódzkiego kujawsko-pomorskiej policji.

- Panie prezesie, gdyby na murawę wjechał na rowerze gość po jednym piwie z podrobioną legitymacją szkolną, to po 10 sekundach delikwent byłby przyglebiony i zaobrączkowany. Warto mieć takiego w pogotowiu, by zagwarantować sobie szybkie użycie dużych sił policyjnych - radzi skrot.myslowy

- Policjanci czekają na mundurową emeryturę, więc nie mogą się narażać, chyba logiczne... Zawsze przybywają na miejsce zdarzenia w "rozsądnym czasie", tak by zagrażający im przestępcy zdążyli się oddalić... Kto by chciał nadstawiać łeb, wiedząc, że jeszcze przed czterdziestką dostanie wysoką emeryturę mundurową i będzie mógł sobie dorobić bez ograniczeń? - dodał needmoney.

Policję krytykuje także wierny_nie_poddany: Zacytuję jedną z ostatnich wypowiedzi rzecznika policji w podobnej sytuacji "najpierw śledztwo, potem działanie". Więc śledzili, jak chuligaństwo ludzi okłada rękami i nogami. Kompletnie nie rozumiem, o co chodzi pobitemu prezesowi. I tak miał szczęście, że zatrzymani nie byli pijani. Wtedy by ich wypuszczono, jak pijanego kierowcę, który następnego dnia, przed wytrzeźwieniem zabił człowieka. "Taki jest zwyczaj" - to cytat z rzecznika w odniesieniu do tegoż kierowcy...

- To chyba trzeba by napisać, że to policja jest skrajnie odstająca od norm, a nie kibice. Wszędzie dochodzi do bójek, w parlamentach, w dyskotekach, w pracy, na stadionach, ale psim obowiązkiem policji jest temu zapobiegać. Zwolnić tych leserów w mundurach, skoro nie znają się na swojej robocie. A temat 'kiboli' moglibyście sobie już darować, bo już się przejadł i znudził - co by się nie stało, to wszędzie ci mityczni 'kibole'. Śmiech - pisze panchamityle

Czytelnik ya-nek: - Jestem pełen podziwu dla sędziów w takich grupach rozgrywkowych jak i dla kibiców, którzy jadą do miejscowości przeciwnika, by dopingować swoich. To się nazywa bohaterstwo!

- Jeżeli postępowanie wykaże, że byli to kibice tamtej drużyny, to zdelegalizować cały klub na 25 lat, ukarać zarząd za zaniedbania w ochronie, zabronić używania nazwy, a stadion zaorać i zasypać wapnem. Dlaczego za wyczyn grupy ma być karany cały klub? Ano dlatego, że te osoby klub reprezentują, a jeżeli klub kibica nie potrafi nad takimi działaniami zapanować, to jest winny. Winni to zarząd, ochrona obiektu, kibice, a policja... Co w ogóle policja robi na stadionie? Nie powinno jej tam być, nie zamierzam płacić wysokich podatków tylko po to, aby policja działała jak ochrona na wszystkich obiektach sportowych. Niech działa tam ochrona, ewentualnie straż miejska czy gminna zabezpiecza teren dookoła oczywiście za pieniądze klubu. Policja powinna mieć jedynie powiatowe oddziały do rozganiania zamieszek i żadnej prewencji więcej. Niech się zajmą likwidacją grup przestępczych i białymi kołnierzykami, a problem chuliganki sam zniknie - ocenia cahirxx.

- Heh, a jak jakiś czas temu luźno tu na forum opisywałem (okiem kibica i piłkarza amatora), że takie sytuacje w ligach niższych niż czwarta to normalka, to zostałem zminusowany i wyzwany od pryszczatych trolli. Co prawda nie jestem na bieżąco, bo kopanie i kibicowanie (właśnie z powodu agresji od strony kibiców) odpuściłem, ale doskonale pamiętam kilkanaście sytuacji, gdzie sędzia lub zawodnik posiłkował się ekspresową ucieczką przez pola, bo kilku podchmielonych troglodytów próbowało mu obić mordę. Metrowy płotek czy pan Henio z ochrony to żadne zniechęcenie dla bezmózgów - podsumował dyskusję okoni.