Pojedynek pogromców gigantów. W Bydgoszczy

Koszykarki Artego pokonały tydzień temu CCC Polkowice, a Lider Pruszków wygrał z Wisłą Kraków. To były dwie największe sensacje sezonu, bo porażek doznały zespoły, które miały bez kłopotów znaleźć się w finale ligi. Jest inaczej, niespodziewanie bydgoszczanki idą od zwycięstwa do zwycięstwa. Mają ich już dziewięć i ani jednej przegranej. W sobotę o 17 w hali Chemika przy ul. Glinki zawodniczki trenera Tomasza Herkta chcą odprawić z kwitkiem pogromczynie Wisły.


To byłoby już więc dziesiąte zwycięstwo w sezonie. Nikt się tego nie spodziewał, także główny sponsor zespołu Waldemar Kotecki.

Remigiusz Jaskot: Artego jest jedyną niepokonaną drużyną w ekstraklasie, na mecze przychodzi komplet kibiców. To najprzyjemniejszy okres, od kiedy sponsoruje pan koszykarki?

Waldemar Kotecki: Liczyliśmy na dobre wyniki, ale przeszły one nasze oczekiwania. Wyniki na miarę najlepszej czwórki miały przyjść za trzy lata. Przyszły wcześniej. Najprzyjemniejszy moment nadejdzie wtedy, kiedy ewentualne porażki kibice przyjmą ze zrozumieniem.

Co pana zdaniem jest głównym powodem tej świetnej serii? Mamy nowego trenera, gwiazdę, czyli Julie McBride. Dobrze grają też pozostałe zawodniczki.

- Trener Tomasz Herkt pracuje inaczej niż poprzednik. Faktycznie, mamy też gwiazdę na pozycji rozgrywającej. Ale największym sukcesem jest to, że z różnych charakterów trenerowi udało się stworzyć zespół. On gra razem. A o to chodzi w koszykówce. Sama Julie by sobie nie poradziła. Agnieszka Szott-Hejmej i Ela Mowlik to zupełnie inne zawodniczki niż rok temu. Charity Szczechowiak i Kristen Morris też grają świetnie. Budzi się też Ewelina Gala. To efekty pracy trenera.

Powtarza pan, że marketing sportowy to proces długofalowy. Na pewno w firmie Polwell liczycie, czy koszykówka kobiet to najlepsze wyjście. Ta dyscyplina niemalże nie istnieje w ogólnopolskich mediach. Nie ma transmisji, a koszykarki nie są rozpoznawalne dla przeciętnego kibica.

- Pierwszy aspekt to czysty marketing sportowy. Po tym jak udało się stworzyć dobry zespół, powinniśmy przekonywać media, że powinny interesować się polskimi zespołami, a nie "polskim" zespołem o nazwie Borussia Dortmund. To nie jest polski zespół, a jest bardzo szeroko prezentowany w mediach. Druga sprawa jest trudniejsza. W krajach Unii Europejskiej Polska jest na ostatnim miejscu, jeśli chodzi o aktywność sportową obywateli. Do 14. roku życia 34% dzieciaków tylko siedzi przed komputerem. Oprócz marketingu sportowego jest jeszcze odpowiedzialność społeczna firm. Nam na tym zależy. W Polsce to się dopiero zaczyna. Ludzie, którzy odnoszą sukces, chcą się nimi podzielić ze społeczeństwem. O tym rozmawiamy z potencjalnymi sponsorami.

Uważa pan, że klub wykorzystuje swoją szansę pod względem marketingowym? Mamy drużynę, która jest pierwsza w tabeli i - co nie jest bez znaczenia pod względem promocyjnym - także najładniejsza w lidze. A koszulki z nazwiskiem Agnieszki Szott-Hejmej kibic kupić nie może.

- Ma pan rację. Koszulki meczowe są w przygotowaniu, wkrótce będzie je można kupić. To nasz czwarty sezon, cały czas się uczymy. Organizujemy akcje, jak mikołajki w szpitalu wojskowym, planujemy dzień dla mediów, niespodziankę dla dzieci w sobotnim meczu z Liderem Pruszków. Klub budujemy krok po kroku.