Trener reprezentacji: Był zastój w szkoleniu. Teraz jest poprawa

Był jakiś zastój w szkoleniu. Teraz wszystko się poprawia. Pojawiły się nowe, pełnowymiarowe boiska ze sztuczną nawierzchnią, orliki. Na pewno to pomaga w pracy - mówi Robert Wójcik, który będzie prowadził polskie nadzieje futbolu, reprezentację do lat 17.


Robert Wójcik po prezesie Zbigniewie Bońku i wiceprezesie Eugeniuszu Nowaku jest kolejnym bydgoszczaninem w strukturach Polskiego Związku Piłki Nożnej. Były trener juniorów Zawiszy prowadzi kadrę U-17



Waldemar Wojtkowiak: Powoli pnie się pan w górę. Kadra U-17 to już wyróżnienie.

Robert Wójcik: Dla mnie jest to ciągłość pracy. Z tymi chłopami pracuję już od początku. To ja dokonywałem selekcji, potem prowadziłem ich w U-15, U-16, a teraz czas na kolejny krok.

Także ten sportowy.

- Przeszliśmy już pierwszą rundę eliminacji do mistrzostw Europy. Czeka nas jeszcze ostatnia przeszkoda. Turniej w Szwajcarii. Oprócz nas i gospodarzy zagrają tam jeszcze Czechy i Izrael. Do mistrzostw awansuje tylko jeden zespół. Będzie ciężko, ale szanse mamy.

Ostatnio w ogóle jest ciężko w polskiej piłce młodzieżowej.

- Tak duży sukces odnieśliśmy w 2001, gdy kadra z rocznika 1982 zdobyła tytuł mistrza Europy U-18.

Ale to było dwanaście lat temu. A co stało się później?

- Pojawił się pewien zastój. Poza tym zmieniły się zasady eliminacji do dużych imprez. Dziś najpierw trzeba przejść jedną grupę. Grają w niej cztery drużyny, awansują dwie. Potem jest kolejny etap. Znowu cztery drużyny, ale awans uzyskuje tylko jedna. A tutaj wpada się już na prawdziwe tuzy takie jak chociażby Niemcy, Hiszpania czy Francja.

Dlaczego kiedyś sobie z nimi radziliśmy, a teraz już nie?

- Był jakiś zastój w szkoleniu. Teraz wszystko się poprawia. Pojawiły się nowe pełnowymiarowe boiska ze sztuczną nawierzchnią, orliki. Na pewno to pomaga w pracy. Dzięki temu młodzi piłkarze są lepiej wyszkoleni technicznie. To zaczyna przynosić efekty. Nasze juniorskie reprezentacje osiągają lepsze wyniki. Przykładem jest reprezentacja Polski prowadzona przez Marcina Dornę (rocznik 1995), która w maju 2012 wywalczyła 3 miejsce w Mistrzostwach Europy U-17.

Jak pan trafił do kadry?

- Pracowałem z młodzieżą w Zawiszy. Cztery razy z juniorami byliśmy w ósemce najlepszych zespołów w Polsce. Zawsze czegoś jednak brakowało, by awansować do półfinału. W latach 1999 i 2000 prowadzona przeze mnie reprezentacja Makroregionu Pomorze (rocznik 1995) zdobywała złote medale w rozgrywkach im. Wacława Kuchara i Jerzego Michałowicza. W 2002 roku zacząłem współpracę z trenerem Michałem Globiszem w kadrze i tak już związałem się z PZPN-em.

Wspominaliśmy ostatni sukces polskiej młodzieżówki. W składzie tamtej drużyny byli dwaj bydgoszczanie: Wojciech Łobodziński i Marcin Rogalski. To byli ostatni piłkarze Zawiszy, którzy cokolwiek osiągnęli. Dlaczego teraz nasza młodzież nie potrafi się przebić chociażby do klubów ekstraklasy.

- Bo, żeby stawiać na młodzież potrzeba odwagi. To nie jest tak, że wstawia się juniora do składu i on od razu zaczyna grać na poziomie seniorskim. Konieczna jest cierpliwość. Piłkarze, których prowadziłem w Bydgoszczy, dziś grają w II, III lidze. W Zawiszy się nie przebili, bo nikt nie dał im szansy. Niestety, w Polsce jest tak, że trener często boi się, że zanim wprowadzony przez niego młodzieżowiec zacznie dobrze grać, to on zostanie zwolniony.

A pan w swojej kadrze stawia na bydgoszczan?

- Kilku piłkarzy z regionu się przewinęło. Najwięcej grał Robert Bartczak z Lidera Włocławek, który teraz jest już w Legii Warszawa. W meczach międzypaństwowych wystąpiło trzech piłkarzy z Zawiszy: Damian Ciechanowski, Michał Cywiński i Dawid Tomczak. Poza tym sprawdzani byli Jakub Łukowski (Zawisza), Karol Maliszewski (Wda Świecie), Damian Rasak (Elana Toruń).

Tyle że Tomczak jest już w Arce, Cywiński planuje grać w Zagłębiu Lubin. Dlaczego oni odchodzą z Bydgoszczy?

- To niestety już pytanie nie do mnie. Ja o tym nie decyduję.

Myśli pan o pracy w seniorskim futbolu?

- Na razie satysfakcję daje mi szkolenie młodzieży. Były propozycje, gdy Zawisza grał jeszcze w II lidze, ale już wtedy wiedziałem, że czeka mnie praca z kadrą, więc na rozmowach się skończyło.