Co robią żużlowcy, kiedy się nudzą [ZDJĘCIA]

Fot. Łukasz Nowaczyk / Agencja Gazeta

Krzysztof Buczkowski sprawdza ciągle pogodę w czterech portalach meteo na zmianę. Greg Hancock codziennie dzwoni z pytaniem o to, czy w końcu można wyjechać na tor. Żużlowcy zimy mają również już serdecznie dosyć.
- Zarejestrowałem się w pośredniaku, czekam na oferty - żartuje zawodnik SkładówWęgla.pl Polonii Krzysztof Buczkowski. - Bo złość nic tu nie da. Na pogodę wpływu nikt nie ma - mówi żużlowiec.

Zniecierpliwienie jednak zaczyna dawać się we znaki. Zawodnicy powinni mieć za sobą już pierwszą kolejkę ligową, a nie spróbowali toru nawet w jednym sparingu. Ci, którzy zdecydowali się na wydatek i wyjazd na południe Europy, wsiedli chociaż na motor. - Ale co to za jazda, nam potrzeba regularnego treningu, a nie kilku kółek po zimie - mówią.

Takiej sytuacji jak w tym roku jeszcze nie zaznali. - Zdarzało się, że pierwszą kolejkę odwoływano, bo w dzień zawodów spadł śnieg - wspomina Robert Kościecha. - Ale tego śniegu już po kilku godzinach nie było. A taka sytuacja jak w tym roku spotyka mnie po raz pierwszy - zaznacza zawodnik, który już od 19 lat startuje na żużlu.

Są też przyjemne sprawy związane z przymusową labą. Tegoroczna Wielkanoc była wyjątkowa, bo bez meczu. - Fakt, już od dawna nie spędziłem całych świąt z rodziną, bo zawsze w lany poniedziałek były zawody. Było bardzo rodzinnie i na pewno inaczej niż zazwyczaj - opowiada Kościecha.

Zobacz także: Pozostałe informacje z obozu Polonii



Ile stracą żużlowcy

Dla zawodników przekładanie kolejek nie powinno mieć większego znaczenia od strony finansowej. Dostali już pieniądze na przygotowanie do sezonu, a odwołane obecnie kolejki ligowe i tak się odbędą. Wypłaty będą jednak dopiero w czerwcu.

Czego bardziej obawiają się żużlowcy?

- Nawarstwienia meczów - tłumaczy Kościecha. - W przypadku odwoływanych kolejek często brakuje terminów niedzielnych i zawody trzeba rozgrywać w środku tygodnia. I wszystko jest w porządku, jeżeli jest forma, a sprzęt pracuje prawidłowo. Ale kiedy coś nie gra, a ma się zawody co drugi dzień, to nie ma czasu na poprawki i pracę nad sprzętem - zaznacza.

Przedłużająca się zima powoduje także, że plany przygotowania do sezonu nie są możliwe do zrealizowania. - Wiedząc, że liga ma ruszyć z początkiem kwietnia dwa tygodnie temu zakończyłem przygotowania fizyczne. Powinienem teraz wsiąść na motor i testować sprzęt, ale nie ma takiej możliwości. W tym momencie właściwie ciężko powiedzieć, czy powinienem siedzieć i czekać na pogodę, czy wrócić do zimowego planu treningowego - mówi Buczkowski.

Dla kapitana Polonii brak startów może być szczególnie dotkliwy, bo żużlowiec dostał dziką kartę na zawody Grand Prix. Mają się odbyć 20 kwietnia - Każdy, kto dostaje taką szansę, chce ją jak najlepiej wykorzystać. Mam tylko nadzieję, że to nie będą moje pierwsze oficjalne zawody w tym roku - zaznacza żużlowiec.

Buczkowski w związku ze startem przygotował dodatkowy sprzęt. - Ale i tak nie mam gdzie go przetestować - narzeka.

Czekanie na Hancocka

Według terminarza żużlowcy powinni wyjechać na tory w następną niedzielę - na trzecią kolejkę ekstraligi (dwie pierwsze odwołano). Jeśli warunki pozwolą, zespół SkładyWęgla.pl Polonii sezon otworzy pojedynkiem w Częstochowie z Dospelem Włókniarzem. Jeżeli i ta kolejka zostałaby odwołana z powodu niesprzyjających warunków to liga ruszyłaby dopiero dzień po bydgoskim Grand Prix, a poloniści rozpoczną sezon na wyjeździe 21 kwietnia w Zielonej Górze meczem ze Stelmetem Falubazem.

Bydgoski klub za wszelką cenę szuka miejsca, gdzie można pojeździć. - Dzwonimy po całej Polsce. Piła, Ostrów, gdziekolwiek - mówi Jerzy Kanclerz, dyrektor sportowy i menedżer bydgoskiej drużyny żużlowców. - Wszystko wskazuje jednak na to, że przed 10 kwietnia nie uda się niczego zorganizować - dodaje.

Wcześniej nie ma co się więc spodziewać przyjazdu nowego lidera drużyny Grega Hancocka. Żużlowiec wbrew wcześniejszym zapowiedziom zrezygnował z treningów na południu Europy i czeka na dobre wieści pogodowe z Bydgoszczy w swojej bazie w Szwecji. - Jesteśmy w stałym kontakcie. Kiedy w Polsce pojawią się odpowiednie warunki, aby jeździć, Greg zjawi się tu tak szybko, jak tylko się da - zapewnia Jerzy Kanclerz. Hancockowi także zależałoby na tym, aby jeździć w Bydgoszczy, a nie wynajętym od innego klubu torze, bo żużlowiec chce wypróbować u nas swoje motocykle.

Zobacz także
  • Bilety na Grand Prix już są. Gdzie je odebrać
  • Tomasz Gollob Krzyżacy nie chcą Golloba w Toruniu
  • Pracownicy Polonii odśnieżają tor Hancock jedzie do Bydgoszczy. A na stadionie... [ZDJĘCIA]