Sport.pl

Spadek jak "Katyń". Koszykarze Astorii przepraszają kibiców

Pierwszy odezwał się Dorian Szyttenholm, a drugi Paweł Lewandowski. - Nigdy nie czułem się bardziej przegrany - pisze do kibiców zespołu Szyttenholm.
W sobotę Grand Prix. Jak za darmo zdobyć bilet

W niedzielę Franz Astoria przegrała ostatecznie pojedynek o utrzymanie w I lidze z AZS Politechniką Poznań. To był wielki cios dla sympatyków zespołu. Dla samych zawodników równie wielki:

- Jako najstarszy zawodnik w drużynie postanowiłem napisać kilka zdań po zakończonym sezonie, chociaż w zasadzie nie mam pojęcia, jak to ubrać w słowa. Wiem tylko jedno, że nigdy nie czułem się bardziej przegrany - napisał bardzo osobisty list Szyttenholm.

- Dziękuję trenerowi, który łączył wiele innych obowiązków, aby wszystko miało ręce i nogi (...) Niestety, w play-out nam tego szczęścia zabrakło. Mateusz [Bierwagen - red.] powinien zgodnie z zaleceniem lekarza zakończyć sezon po pierwszym meczu. W ostatnim spotkaniu rzucił 22 punkty, ale zaryzykował bardzo dużo i nie życzę sobie, żeby ktokolwiek go winił za to, że nie grał dzień wcześniej. Podobnie było z Fraśkiem [Wojciechem Frasiem - red.], którego nadgarstek jest zdewastowany i nawet środki przeciwbólowe nie pomagały (....) Jest teraz niestety Katyń. Mam nadzieję, że mogę użyć tego słowa i nikt mnie nie posądzi o brak patriotyzmu, wszyscy się czujemy tak samo i nic tego zmieni"

Szyttenholm prosi także: "Nie chciałbym takiej sytuacji jak dwa lata temu, kiedy wszyscy obwiniali Artura [Gliszczyńskiego - red.]. My wszyscy razem polegliśmy".

Dołączył do niego kapitan zespołu Paweł Lewandowski, pisząc na stronie klubu: "Biję się w pierś i biorę część winy i odpowiedzialności na swoje barki (...) Zawiedliśmy strasznie, przede wszystkim samych siebie. Do momentu, gdy zabrzmiała syrena po czwartym meczu, nikt z nas nie dopuszczał do siebie myśli o spadku z tej ligi. Ja zresztą do tej pory nie mogę tej myśli ogarnąć".

Lewandowski skończył swoje wyznanie dramatycznym okrzykiem: "Niiiigdyyyy nie zginie, Astoria nigdy nie zginie".

Więcej o: