Sport.pl

Artego wypuszcza medal z rąk. Zdecyduje piąty mecz

Nie było świętowania historycznego medalu mistrzostw Polski. Koszykarki Artego przegrały w Toruniu z Energą 59:65. O tym, kto zajmie trzecie miejsce w ekstraklasie zdecyduje ostatnie, środowe spotkanie w Bydgoszczy
- Mówiłem trenerowi Herktowi, że w niedzielę możemy wygrać tylko, jeśli jego zespół spóźni się na mecz. Stało się jednak inaczej - żartował po meczu Elmedin Omanić. Po piątkowej porażce mobilizował swoją drużynę poddając w wątpliwość jej charakter. Podziałało. - Przystąpiłyśmy do meczu wściekłe. Nie na samą porażkę poprzedniego dnia, ale na sposób, w jaki to się stało - mówiła Adrianne Ross.

Jeszcze w trzeciej kwarcie wydawało się, że w bydgoskim zespole wszystko idzie zgodnie z planem. Po rzucie Julie McBride Artego prowadziło 49:42. Potem nastąpiła seria błędów bydgoszczanek, przegrana walka na tablicach i kontrowersyjne decyzje arbitrów. Z tymi ostatnimi grupa kibiców z Bydgoszczy oraz członkowie ekipy klubu nie mogli się pogodzić. - Nie chcę komentować pracy sędziów. Trenerowi to nie przystoi - mówił po meczu trener Tomasz Herkt.

Rzut Elżbiety Mowlik za trzy punkty dał Artego wyrównanie na sekundy przed końcem trzeciej kwarty. Ostatnia odsłona meczu należała jednak do Energi. Kolejne punkty Martyny Koc, Pauliny Misiek i Moniki Krawiec wyprowadziły Energę na 7-punktowe prowadzenie. - Końcówka była wariacka. Zabrakło nam skupienia i dałyśmy sobie odebrać ważne punkty - mówiła Ewelina Gala.

Inaczej niż zwykle grała Julie McBride. Wszystkie osiem rzutów oddała z dystansu, trafiła trzykrotnie. Amerykanka zaliczyła też aż 8 strat. - Byłyśmy bardziej zdeterminowane niż w piątek. Ta porażka wyzwoliła w nas sportową złość - mówi środkowa Energi Martyna Koc, która w poprzednim sezonie grała w Bydgoszczy.

Drużyna Energi trafiła wszystkie rzuty osobiste oraz zebrała o 12 piłek więcej niż Artego. - Nie wiem, czy to nie jedyny mecz w mojej karierze, gdzie przegrywa drużyna, która dała sobie rzucić tylko 65 punktów, a przeciwnicy rzucali ze skutecznością 26 procent. Ale rzadko też zdarza się, żeby zespół bez centrów zebrał 22 piłki w ataku - analizował Tomasz Herkt.

Porażka Artego w sobotnim spotkaniu to niespodzianka. Teraz koszykarki muszą się szybko o niej zapomnieć. - Nie myślałyśmy o tym, że mamy odbębnić 40 minut i zawieszą nam na szyjach medale. Wiedziałyśmy, że to wojna i będziemy musiały walczyć do ostatniej minuty - mówiła Ewelina Gala. Decydujące, ostatniej w tej rywalizacji spotkanie, odbędzie się w środę w hali Chemika.

Energa Toruń - Artego Bydgoscz 65:59 (19:17, 18:21, 15:14, 13:7) Energa: Krawiec 17, Michael 12, Tłumak 11, Idczak 10, Misiek 7, Koc 4, Ross 4. Artego: McBride 14, Morris 14, Szott-Hejmej 11, Mowlik 10, Gala 5, Jeziorna 3, Tomiałowicz 2.

Więcej o: