Ryszard Tarasiewicz w Zawiszy. Ma go wprowadzić do ekstraklasy

W piątek kontrakt z bydgoskim Zawiszą rozwiązał Jurij Szatałow. Pierwszą osobą, do której zadzwonił właściciel klubu Radosław Osuch, był Ryszard Tarasiewicz. - Trzy minuty rozmowy i mamy trenera - marzenie - mówi Osuch
W sobotę po południu Tarasiewicz poprowadził w Bydgoszczy pierwszy trening. - To jest I liga. Nie gramy tu z Iniestą i Messim - mówił zgromadzonym wokół niego piłkarzom. W przeszłości Tarasiewicz wprowadził do ekstraklasy Śląsk Wrocław i Pogoń Szczecin. - Każdy trener chciałby, żeby dobry był zarówno styl, jak i wyniki, ale wiemy, jakimi prawami rządzi się I liga. Nie zawsze czysto piłkarskie umiejętności decydują o zwycięstwie - wyjaśnia.

Rozmowa z właścicielem klubu była bardzo krótka. - Nie rozmawialiśmy o tym, co będzie po sezonie. Mogłem podpisać kontrakt z klauzulą przedłużenia w wypadku awansu, ale nie chciałem tego. Chcę zobaczyć, jak nasza współpraca będzie się układać - mówi.

Jego poprzednik, Jurij Szatałow, w Bydgoszczy pracował przez rok. O możliwości odejścia mówił przed ostatnim meczem z Dolcanem Ząbki. - Przegraliśmy i trzeba było się rozstać. Ale uważam, że to jeden z najlepszych szkoleniowców w kraju. Chciałbym, żeby w przyszłości, w ekstraklasie, pełnił ważną funkcję w klubie, na przykład dyrektora sportowego - mówi Radosław Osuch. W siedmiu meczach rundy wiosennej Szatałow zdobył 8 punktów. - Z trenerem Szatałowem nie rozmawiałem. To sytuacja niezręczna i nieprzyjemna zarówno dla prezesa, jak i trenera - mówi Tarasiewicz.

Zawisza jest piąty w tabeli i ma cztery punkty straty do Cracovii, która zajmuje drugie, premiowane awansem miejsce. Ostatni punkt bydgoszczanie zdobyli w meczu z Arką Gdynia. Potem zanotowali trzy porażki. Przed meczem z Arką prezes PZPN Zbigniew Boniek ogłosił, że jedna z firm bukmacherskich zgłosiła podejrzenie ustawienia meczu. Zarejestrowano serię podejrzanych zakładów na to spotkanie. Obstawiano wygraną Zawiszy różnicą dwóch i więcej bramek. Powiadomiona została policja i UEFA. Zmieniono obsadę sędziowską, nowy arbiter Krzysztof Jakubik popełnił dwa kardynalne błędy i skrzywdził Zawiszę. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem. - To nam rozwaliło drużynę. Zespół, który grał najlepiej w lidze nagle się rozleciał. Kto weźmie za to odpowiedzialność? Nie ma żadnych poszlak, nic - mówi Radosław Osuch.

Zobacz także: Radosław Osuch: Podejrzenie korupcyjne rozwaliło nam drużynę