Polonia musiała obniżyć budżet. Tak słabo jeszcze nie było

Władze Polonii spodziewają się, że frekwencja jeszcze spadnie i będzie poniżej 4 tys. ludzi na mecz. - Zaktualizowaliśmy budżet, uwzględniając rzeczywistą frekwencję na stadionie - mówi prezes bydgoskiego klubu Jarosław Deresiński
Jak można pomóc Polonii? Dyskutuj i dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz »

Marta Paepke: Ile pieniędzy brakuje, aby zbilansować budżet klubu na rok 2013?

Jarosław Deresiński: A kto powiedział, że jest dziura w budżecie?

Frekwencja na stadionie jest koszmarna, pieniędzy więc musi brakować.

- Dziś (w czwartek) miało miejsce walne zgromadzenie. Zaktualizowaliśmy budżet, uwzględniając rzeczywistą frekwencję na stadionie. To nie są jakieś kolosalne różnice, bo nie zakładaliśmy nie wiadomo jakiej frekwencji.

Na czym w takim razie zaoszczędziliście?

- Na biegopunktówce, którą zakładaliśmy dość wysoko. W pierwszej części sezonu jest dużo niższa, niż zakładaliśmy.

W takim razie uważa pan, że wszystko jest w porządku, skoro Polonia ma najniższą średnią w lidze?

- Tego nie powiedziałem. Staramy się przyciągnąć jak największą liczbę osób na stadion, ale mamy okres spowolnienia gospodarczego. Ludzie starają się oszczędzać, a najłatwiej zrezygnować z takich rozrywek jak widowiska sportowe czy kulturalne. W kinach też obserwuje się niższą frekwencję. A także na innych żużlowych stadionach.

Inne kluby jednak sobie radzą. Jak choćby Unibax, który obniżył znacznie ceny wejściówek i miał pełen stadion na meczu z Lechmą Startem Gniezno.

- Unibax zrobił promocję na Dzień Dziecka i bardzo fajnie, że im zaowocowała pełnym stadionem. Ale trzeba pamiętać, że oni borykają się także ze znacznym spadkiem frekwencji z pełnych trybun do 6-7 tys. na mecz. My biletów po 10 zł nie zrobimy.

Dlaczego?

- Żeby klub zarobił te same pieniądze, na stadion musiałoby przyjść 12 tys. osób. A nie przyjdzie, bo większość kibiców zjawia się, kiedy drużyna odnosi sportowe sukcesy. Na stałe są tylko ci najwierniejsi, a sprzedawanie biletów po 10 zł byłoby wobec nich nie fair. 1,5 tys. z nich kupiło karnety. Zrobiło nie tylko, że chcieli zobaczyć każde spotkanie, ale też dlatego, żeby im się to finansowo opłacało.

Czego więc potrzeba Polonii?

- Sportowego sukcesu. Ciężka sytuacja w tabeli powoduje, że kibice coraz mniej chętnie przychodzą na stadion. Na szczęście widzę, że pod okiem nowego menedżera w drużynie panuje bardzo dobra atmosfera. Naszą bolączką jest to, że jak zaskoczą juniorzy, to słabszy dzień mają seniorzy. Czekam na mecz, kiedy cała drużyna pojedzie chociaż na 75 procent swoich możliwości, bo możemy wtedy wygrać z każdym.

Nie boi się pan, że skończy się to spadkiem do I ligi?

- Robiliśmy symulację i plan minimum zakłada zdobycie minimum 19-20 punktów. O utrzymanie więc jestem spokojny. I mogę zapewnić kibiców, że w Polonii nikt do I ligi się nie przymierza.

Jak się zakończy sezon dla żużlowców Polonii?