Rewolucja w sporcie. Wielki odwrót od miejskich spółek

Ratusz chce sprzedać wszystkie swe akcje Delecty i Polonii. Miasto pozbędzie się odpowiedzialności właściciela i liczy, że poza tym jeszcze uda się zaoszczędzić.
W środę nad zgodą na sprzedaż udziałów w obu spółkach będą debatować radni. Jest już projekt uchwały zbycia miejskich akcji w obu z nich.

- Intencją władz miasta jest sprzedaż wszystkich posiadanych przez miasto udziałów - zapowiada zastępca prezydenta Bydgoszczy Jan Szopiński. Łuczniczka (Delecta) oraz Polonia to ostatnie dwie miejskie spółki sportowe. Trzecią z nich, piłkarskiego Zawiszę, ratusz sprzedał dwa lata temu. Radosław Osuch kupił wtedy piłkarski klub za 550 tys. złotych.

Przypomnijmy, że miasto stało się właścicielem klubów sportowych za prezydentury Konstantego Dombrowicza. Wtedy był to sposób na finansowanie sportu zawodowego. Miejskie pieniądze dały m.in. awans piłkarzom Zawiszy do I ligi. Ratusz przekazywał także miliony złotych na inne kluby. Zawsze najwięcej dostawały Polonia, Zawisza i Delecta, a więc te trzy będące spółkami miejskimi. Było to także naturalne, bo zespoły żużla, piłki nożnej i siatkówki osiągały sukcesy albo były najistotniejszą częścią bydgoskiej tradycji.

W środę władze miasta przedstawią radnym do akceptacji plan sprzedaży 88888 akcji spółki Łuczniczki Bydgoszcz S.A. (Delecty) oraz 122900 sztuk akcji Polonii. To wszystkie udziały ratusza w obu z nich. "Rola jednostki samorządu terytorialnego w rozwoju sportu profesjonalnego winna co do zasady ograniczać się do zapewnienia warunków jego uprawiania (inwestycje infrastrukturalne) oraz udzielania pomocy w zorganizowaniu podmiotu uczestniczącego w rozgrywkach ligowych. Po osiągnięciu tego etapu zadania samorządu winny ograniczać się do promowania Miasta Bydgoszczy jako miasta sportu" - tłumaczą władze miasta swoją decyzję w projekcie uchwały. Należy się spodziewać, że rada nie będzie się sprzeciwiać, tym bardziej, że wg prezydenta "realizacja uchwały spowoduje dodatkowe wpływy do budżetu miasta". W przypadku Zawiszy to się sprawdziło, bo miasto przekazało po sprzedaży dwa razy mniej pieniędzy niż poprzednio, a poziom sportowy zespołu jest przecież znacznie wyższy.

Po uchwale rozpocznie się poszukiwanie chętnych. W przypadku Delecty nie będzie z tym kłopotu. - Prezydent Bruski zapowiadał już taki ruch. Czekamy na szczegóły. Chyba jeszcze nie została wyłoniona firma, która będzie dokonywać wyceny spółki - mówi Piotr Sieńko, prezes Delecty. Od kilku miesięcy prowadzi już prace nad stworzeniem grupy kapitałowej

Jeśli chodzi o Polonię - nie wiadomo, czy będą chętni. Wystawienie drużyny żużlowej na sprzedaż to także sprawdzian na zainteresowanie speedwayem w mieście. Jeśli chętnych zabraknie, będzie to zły znak dla bydgoskiego żużla.