Dwa pomysły na Polonię: dwa lata banicji albo cud

Przynajmniej do końca 2015 roku bydgoscy żużlowcy będą skazani na I ligę. - Nie będzie nas stać na powrót już po sezonie do ekstraligi - mówi Józef Gramza, przewodniczący Rady Nadzorczej Polonii. Chyba że zdarzy się cud, który zapowiada wiceprezydent Jan Szopiński
Znacznie bardziej prawdopodobny jest plan oszczędnościowy. Przedstawił go w środę Radzie Nadzorczej prokurent Polonii Andrzej Polkowski. Pełni te obowiązki po odwołaniu prezesa Jarosława Deresińskiego. Zostały przegłosowane i zaakceptowane. Teraz dokonywane są drobne korekty.

- Jeszcze w tym tygodniu przeglądamy każdą umowę i szukamy oszczędności - mówi Gramza. Nie chce ujawniać ostatecznej kwoty długu, zanim nie przedstawi go właścicielowi spółki, czyli miastu. Według naszych informacji do 2 mln z roku poprzedniego doszło kolejne 400-500 tys. zł. Do spotkania z wiceprezydentem Janem Szopińskim, który odpowiada w ratuszu za sport, powinno dojść w ciągu tygodnia.

Plan oszczędnościowy jest już jednak realizowany. Na pierwszy ogień poszły cięcia administracyjne. W sumie w klubie pracę stracą cztery osoby, z czego dwie same dały wypowiedzenia. To menedżer marketingu Piotr Januszkiewicz i rzeczniczka prasowa klubu Magdalena Mendel. - W sumie w klubie będą trzy, cztery etaty - mówi Gramza.

To jednak kropla w morzu, bo najwięcej pieniędzy klub zaoszczędzi na przyszłorocznej drużynie - budżet na zespół w I lidze spadnie przynajmniej o 60 procent i wyniesie nie więcej niż 2 mln zł. Kiedy Polonia awansowała ostatnim razem do ekstraligi, wydała trzy razy więcej pieniędzy. - To pokazuje, że planujemy zbudować drużynę, która będzie walczyć w środku tabeli. Podobne pieniądze będą do wydania także w 2015 roku. Przez kolejne dwa lata klubu nie będzie stać na powrót do ekstraligi - zaznacza Gramza.

Oszczędności są niezbędne. Klub musi spłacić 2-milionowy kredyt. Pierwsza z trzech rat miała być spłacona jeszcze w 2013 roku, jednak w kasie klubu nie ma 700 tys. zł, dlatego żużlowa spółka poprosiła o przesunięcie spłaty na przyszły rok. Tę decyzję musi jednak zaakceptować poręczyciel pożyczki. Jest nim miasto.

Budowanie zespołu rozpocznie się na dobre, dopiero gdy klubem zacznie kierować nowy prezes. Tego ma wyznaczyć miasto, które na razie szuka odpowiedniego kandydata. Nie zostanie wybrany w drodze konkursu. Ten sposób nie sprawdził się, gdy szukano sternika dla Polonii po odejściu Mariana Deringa.

- Nazwisko nowego prezesa poznamy w ciągu dwóch miesięcy - zapowiada Jan Szopiński. Takie opóźnienie może być tragiczne w skutkach dla budowy drużyny na rok 2014. Budowanie składu naprędce w tym sezonie nie wyszło klubowi na zdrowie. Drużyna złożona w ciągu 10 dni z zawodników, którzy zostali na rynku w grudniu 2012, spadła z ligi.

Plan numer dwa dla Polonii, czyli być może jednak zdarzy się cud. Pozytywne wieści dla klubu ma wiceprezydent Szopiński. - Być może w przyszłym miesiącu będę mieć dobre informacje dla sympatyków bydgoskiego żużla. Na szczegóły trzeba jednak poczekać i proszę, aby uzbroić się w cierpliwość - dodaje wiceprezydent. Według naszych informacji chodzi o stworzenie grupy kapitałowej, która zainwestowałaby w bydgoski żużel. Być może wykupiłaby od miasta klub. Radni już się zgodzili na sprzedaż akcji w prywatne ręce. Być może znalezienie prywatnego inwestora jest związane z informacjami, które podał "Przegląd Sportowy" o powrocie do Bydgoszczy Andreasa Jonssona. Razem z nim mogłaby przyjść do Polonii grupa sponsorów z branży spożywczej.