Sport.pl

Amerykanin z NATO trenuje Polaków. Bo futbol to krew i religia.

Amerykański żołnierz trenuje bydgoski zespół futbolistów. Zanim przyjechał do Polski, Jeremey Rud służył podczas wojny w Iraku i Afganistanie. Co tam robił? - Pracowałem nie tylko za biurkiem. Ale więcej nie mogę powiedzieć - odpowiada
Jesteś kibicem futbolu? Dyskutuj i dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz

W armii USA jest od 18 lat. W Polsce mieszka od czterech. Pracuje w ośrodku szkoleniowym NATO w Bydgoszczy. Teraz ma nowe zadanie - pomóc drużynie Archers w awansie do I ligi. Wcześniej służył w Ameryce Południowej, Środkowej, Korei Południowej, a także w Afganistanie i Iraku. Czy wtedy też pracował za biurkiem? - Nie tylko. Ale więcej nie mogę powiedzieć - odpowiada. - Moja działka to przepustki i identyfikatory - dodaje.

Gdzie bije serce futbolu

Futbolem w amerykańskiej wersji zaraził się w dzieciństwie, w Teksasie. - To serce tego sportu. Jak tylko zaczniesz chodzić, wkładają ci piłkę w ręce i każą biegać. To jak religia, krew tego stanu - mówi Rud. Nawet dzieci ubrane w komplet ochraniaczy walczą z całych sił. Uderzają rywali tak mocno, jak potrafią.

Jako nastolatek Jeremey Rud wrócił do Minnesoty. Wychował się w Dilworth, miasteczku położonym tuż obok Fargo, miasta znanego z filmu braci Coen. W szkole średniej Rud był na tyle dobry, że stanowy uniwersytet zaproponował mu sportowe stypendium. Grał w futbol dwa lata, ale karierę przerwała mu kontuzja kolana. Ma też doświadczenie trenerskie - jako student pomagał prowadzić zajęcia w szkole średniej.

W czerwcu zobaczył nagranie meczu dwóch bydgoskich zespołów: Raiders grali z Archers. - W tej drugiej drużynie była pasja. Nie mówię, że Raidersi jej nie mają, ale nie było to tak widoczne. Kilku Łuczników robiło wszystko, by wygrać - opowiada. Swoje uwagi taktyczne z meczu spisał na ośmiu stronach. Przez znajomych dotarł do prezesa Archers Adriana Kuźniewskiego. - Zobaczyłem te notatki i pomyślałem: "To człowiek, którego potrzebujemy" - opowiada Kuźniewski. Propozycja objęcia zespołu padła bardzo szybko. W kolejnym meczu Archers Rud był już trenerem.

Liczy się tylko zwycięstwo

Na treningach Archers żołnierz z JFTC mówi tylko po angielsku. Na pierwszych zajęciach nikt nie miał pytań. Założył więc, że wszyscy go rozumieją. Wątpliwości zaczął mieć po pierwszym meczu. Poprosił o podniesienie ręki każdego, kto go rozumie. Zgłosiła się połowa drużyny. - Okazało się, że 20 procent drużyny nie rozumie niemal nic, o czym mówię. Ale pracujemy nad komunikacją. Są w drużynie osoby, które mówią po angielsku tak dobrze jak ja i tłumaczą - mówi. Zawodnikom podrzuca amerykańskie cytaty, jak "Winning isn't everything. It's the only thing" ("Zwycięstwo to nie wszystko. Ale tylko to się liczy").

Nowy szkoleniowiec chce nauczyć zawodników, jak grać bezpiecznie. - Kiedy atakujesz zawodnika z piłką, to skupiasz się na niej i trzymasz głowę w górze. To pierwsze, czego uczy się w Stanach. Widziałem w Polsce mecz, w którym trener zachęcał do ataku z głową w dół. Tak można sobie skręcić kark. Zacząłem pytać, czy ci trenerzy mają uprawnienia - tłumaczy.

Kontrakt Ruda z armią obowiązuje przez następne dwa lata. Amerykanin deklaruje, że przez ten czas na pewno będzie trenerem Archers. Potem chce przejść na emeryturę i pracować w Polsce jako cywil. - Liczę, że będę trenerem Łuczników przez wiele lat - mówi.

Amerykanin zapowiada prawdziwą rewolucję. Chce wprowadzić zmiany w każdym elemencie. Na treningach, na meczach, a nawet na chwilę przed ich rozpoczęciem. Wtedy Łucznicy mają kipieć energią i wrzeszczeć na siebie jak futboliści z NFL. - Tego nie da się włączyć na samym początku meczu, jak światła w pokoju. Zawodnicy muszą być napompowani przed pierwszą akcją - wyjaśnia.

Zdaniem Ruda w zespole szwankowały podstawy. - Wiedzieli, jaki ma być efekt, ale nie wiedzieli, jak do tego dojść - tłumaczy. Archersi mieli problem nawet ze snapem. To pierwszy ruch w akcji ofensywnej, gdy center podaje piłkę do tyłu, do rozgrywającego. - Nie mogliśmy więc poprawnie zorganizować akcji ofensywnej - mówi trener. Nad taktyką ataku ma pracować nowy koordynator ofensywy Patrick Michalski, Polak urodzony w USA. Drużyna ma mieć gotowych przynajmniej 25 zagrywek.

Na razie Jeremey Rud przegrał oba mecze, w których prowadził bydgoski zespół. W pierwszym, przeciwko Cougars Szczecin, próbował być zarówno zawodnikiem, jak i trenerem. - Kompletna katastrofa. Straciłem kontrolę nad zespołem - ocenia. Na boisko wchodzić już nie zamierza.

Przed drugim spotkaniem kilku zawodników miało problem z urazami. Po rozgrzewce zgłosili, że czują się gorzej, niż się spodziewali, i zagrać nie mogą. Część futbolistów musiała więc zagrać na nowych pozycjach. - Wiem, że ich bolało, ale w USA to by nie mogło mieć miejsca. Tutaj mentalność jest zupełnie inna. Sportowcy mówią, że piąte miejsce będzie dobrym wynikiem. Że będzie OK. Ja się z tego śmieję. W sporcie musisz myśleć tylko o zwycięstwie. Nieważne, które miejsce zajmiesz, ale musisz walczyć o pierwsze - mówi z przekonaniem.

Zawsze musisz wierzyć, że wygrasz

W drugim tygodniu października Łucznicy organizują nabór do drużyny. Zgłosić może się każdy. - Są pozycje, na których nigdy nie trzeba przebiec więcej niż 10 metrów. Nose tackle [środkowy obrońca] powinien ważyć 160 kg i musi zrobić tylko trzy kroki w każdej akcji. Potrzebujemy też zawodników, którzy są szybsi od wiatru - mówi Rud. W Polsce trudno znaleźć dobrze zbudowanych zawodników, którzy chcą i potrafią biegać. - Są tacy, którzy ważą 130 kg, i są to same mięśnie, ale zazwyczaj oni w ogóle nie biegają. Osoby o posturach bramkarzy w klubach skupiają się tylko na masie.

Dla Archers nabór ma być punktem zwrotnym. Drużyna zacznie od zera. - Będziemy uczyć podstaw. Tego zespołowi brakuje. Jeśli nie wiesz, że przy konkretnym zagraniu powinieneś na początku zrobić krok prawą nogą, to nic z tego nie wyjdzie. Możesz polegać na sile i szybkości, ale zawsze znajdzie się ktoś silniejszy i szybszy. Dlatego tak ważna jest technika. Od niej zaczniemy.

Celem Ruda jest awans z Archersami do I ligi. Co jeśli plan nie wypali? - Nie wiem, nigdy o tym nie myślałem. Jeśli nie wierzysz, że możesz wygrać każdy mecz, to po co grać? Jeśli bierzesz pod uwagę porażkę, już przegrałeś.



Obserwuj autora na twitterze: @R_Jaskot

Więcej o: