Sport.pl

Metcalf za szybka dla Energi. Zwycięstwo Artego w Toruniu

Energa Toruń miała niemal wszystkie atuty, by w swojej hali pokonać Artego. Nie miała jednak w składzie Leah Metcalf, która w czwartym meczu z rzędu rzuciła przynajmniej 25 punktów. Bydgoszczanki wygrały w Toruniu 81:73
Obserwuj autora na twitterze @R_Jaskot

Metcalf była poza zasięgiem rywalek. W ostatnich czterech meczach rozgrywająca Artego zdobywała kolejno 25, 30, 35 i 27 punktów. W meczu z Energą nie reagowała na faule i mocny nacisk ze strony niewysokiej, ale bardzo sprawnej Lorin Dixon. - Grając z takim nastawieniem gram najlepiej. Odcinam się od tego, co poza boiskiem, nie myślę o decyzjach sędziów i skupiam się na sobie - mówi Amerykanka.

W pierwszej połowie godną rywalkę miała w osobie Joanny Walich. Przez 20 minut skrzydłowa zdobyła 17 punktów. - Napsuła nam sporo krwi - mówiła po meczu Justyna Jeziorna. - Uczulaliśmy nasze zawodniczki, że Walich to bardzo groźny gracz. Mimo że nie jest wysoka, potrafi zdobywać łatwe punkty. Dobrze, że poradziliśmy sobie z nią po przerwie - mówi trener Tomasz Herkt. W drugiej połowie Walich zdobyła tylko 4 punkty.

Z powodu kontuzji w zespole Artego wystąpiło tylko sześć zawodniczek. Niewiele większe pole manewru miał trener Elmedin Omanić. W jego zespole zagrało osiem koszykarek, ale dwie z nich spędziły na parkiecie łącznie trzy minuty.

W pierwszej kwarcie, po celnym rzucie z dystansu Patrycji Gulak-Lipki Energa prowadziła 26:19. Zespołem z Bydgoszczy świetnie dyrygowała Metcalf, która posyłała kolejne piłki w pole trzech sekund, wprost w ręce Jessiki Lawson. Na przerwę gospodynie zeszły z 8-punktową przewagą.

W trzeciej kwarcie torunianki oddały 18 niecelnych rzutów. Trafiły tylko 4 razy. O tempo szybsza od rywalek była Metcalf, serce na boisku zostawiła Justyna Jeziorna. Ze zmiennym skutkiem pod koszami biła się Lawson. Traciła sporo piłek, ale ostatecznie zdobyła 17 punktów i zanotowała aż 19 zbiórek. - Walka na tablicach była jednym z elementów, które przesądziły o wyniku. Zebraliśmy o 13 piłek więcej - ocenił Herkt.

Pod koniec trzeciej kwarty szkoleniowiec Artego wziął przerwę na żądanie. - Spokojnie! W tej kwarcie zdobyły tylko 7 punktów. Musicie ustać ten mecz w obronie - mówił do swoich koszykarek trener Tomasz Herkt. Mecz był nerwowy, pełen kontrowersyjnych dla obu trenerów decyzji sędziów. Trener Artego był ekspresyjny podczas gry, ale podczas przerw na żądanie uspokajał swoje koszykarki. Sporo pretensji miał jednak do Elżbiety Mowlik, która w kluczowym fragmencie meczu dwa razy w fatalny sposób oddała piłkę rywalkom. - To była prawdziwa wojna na parkiecie. Energa robiła wszystko, by nas zatrzymać - mówiła Metcalf.

Z czterema faulami na koncie długo grała Lawson. Trzy minuty przed końcem piąte przewinienie popełniła Idczak. Polska rozgrywająca nie mogła sobie poradzić z Metcalf. - Przez pierwszy kwadrans graliśmy bardzo dobrze. W kluczowej trzeciej kwarcie zabrakło nam koncentracji. Wygrała drużyna, która była dziś lepsza - komentował Elmedin Omanić. - Po raz kolejny w tym fragmencie meczu byłyśmy słabsze. Musimy to naprawić - dodała Walich.

Energa Toruń - Artego Bydgoszcz 73:81 (26:19, 22:21, 7:21, 18:20)

Energa: Walich 21, Dixon 18, Idczak 9 (1), Gulak-Lipka 8 (2), Tłumak 6 oraz Ratajczak 11, Iamstrong 0, Darnikowska 0.

Artego: Metcalf 27 (2), Lawson 17, Kraayveld 13 (4), Jeziorna 11 (1), Mowlik 10 (2) oraz Pietrzak 3 (1)

Więcej o: