Koszykarka wyciśnięta jak cytryna. Na wagę wygranych

Leah Metcalf jest najskuteczniejszą i najlepiej podającą koszykarką Basket Ligi Kobiet. W sobotę rozgrywająca poprowadziła Artego do wyjazdowego zwycięstwa z Energą Toruń
Obserwuj autora na twitterze @R_Jaskot

Metcalf kolejny raz była poza zasięgiem rywalek. W ostatnich czterech meczach rozgrywająca Artego zdobywała kolejno 25, 30, 35 i 27 punktów. W meczu z Energą nie reagowała na faule i mocny nacisk ze strony niewysokiej, ale bardzo sprawnej Lorin Dixon. - Grając z takim nastawieniem, gram najlepiej. Odcinam się od tego, co poza boiskiem, nie myślę o decyzjach sędziów i skupiam się na sobie - mówi Amerykanka. Od pierwszego dnia sezonu mocno w Metcalf wierzył trener Tomasz Herkt. - O rozgrywającą nie musimy się martwić - mówił.

Dwa lata temu Metcalf była zawodniczką Energi. Spisywała się dobrze. Nie była jednak gwiazdą. Notowała średnio 10 punktów i 5 zbiórek. Rok później podpisała kontrakt ze słabszym zespołem, ROW Rybnik. Gra była ustawiona pod nią, co pozwalało rzucać jej średnio 15 punktów. Po 4 meczach klub się rozpadł, a na dwa miesiące rozgrywająca zahaczyła się w AZS Rzeszów. Kiedy klub miał pewne utrzymanie, nie przedłużył z nią kontraktu. Drugą połową sezonu Metcalf spędziła w Rosji, pod skrzydłami znanego w regionie trenera Aleksandra Krutikowa. Zostać w jego Enerdze Iwanowo jednak nie chciała. - Polska to kraj, który znam już całkiem dobrze - mówi.

W Artego zastąpiła świetną Julie McBride i robi to świetnie. Wszystkie jej statystyki poszybowały w górę. Prowadzi zarówno w klasyfikacji najlepszych strzelców (20,7), jak i średniej asyst (8,4). Zbliżone osiągnięcia miała McBride, kiedy w poprzednim sezonie doprowadziła Artego do historycznego brązu w ekstraklasie. - Ich efektywność i skutek gry dla zespołu jest zbliżony, choć grają trochę inaczej. Obie mają umiejętność zdobywania punktów i potrafią grać akcje pick and rollowe - ocenia trener Tomasz Herkt. Ze świetnej gry Metcalf korzysta Jessica Lawson. Rozgrywająca raz za razem zaskakuje celnymi podaniami do stojącej w polu trzech sekund środkowej. - W naszej taktyce wyciskamy ją jak cytrynę, w stu procentach - mówi Herkt.

Podobnie jak Julie McBride, Metcalf jest sprytniejsza od rywalek. Przekonała się o tym Weronika Idczak, która kolejny raz w derbowym spotkaniu popełniła 5 fauli. - To była prawdziwa wojna na parkiecie. Energa robiła wszystko, by nas zatrzymać - mówiła Metcalf. Amerykanka jest szybsza od Julie McBride, która nadrabiała świetnym balansem ciała. Różnią się też poza boiskiem.

- Ich wartość dla zespołu jest podobna. Julie bardziej trzymała zespół swoim charakterem. Nie będąc kapitanem, przed meczem mobilizowała każdą z koleżanek. Metcalf jest bardziej stabilna emocjonalnie, nie łapie tylu przewinień technicznych - ocenia Herkt.