Sajfutdinow ogłasza: Nie wiem, czy wystartuję w Grand Prix

Rosyjski żużlowiec poważnie zastanawia się nad rezygnacją ze startów w Grand Prix. - Nie rozumiem polityki zakazującej startów w GP i mistrzostwach Europy - mówi Emil Sajfutdinow
Obserwuj autora na twitterze @WBorakiewicz

Były żużlowiec Polonii zakończył sezon przedwcześnie po upadku w półfinale ekstraligi w Toruniu. Zawodnik Włókniarza Częstochowa uszkodził ścięgna w kolanie i łokciu. Zwichnął także staw łokciowy. Leczył się w klinice w Barcelonie. O swoim obecnym stanie zdrowia opowiada w rozmowie na stronie emilracing.com

Sajfutdinow krytykuje, wprowadzony przez FIM pod naciskiem BSI, zakaz startów dla uczestników Grand Prix w mistrzostwach Europy organizowanych przez toruńską firmę One Sport.

- Uważam, że oba cykle mogą istnieć obok siebie - mówi Rosjanin, który długo był liderem GP 2013 i pewnym kandydatem do złota, ale kontuzja i śmierć ojca zniweczyły jego marzenia - Indywidualne mistrzostwa Europy są transmitowane przez Eurosport, który jest szeroko dostępny w moim kraju - mówi Rosjanin. - Jazda w Grand Prix sporo kosztuje, a zysków nie ma. Poważnie zastanawiam się nad rezygnacją ze startów w Grand Prix. Bez pieniędzy wyniku się nie zrobi, a mnie interesuje tylko walka o najwyższe cele, a nie jazda w środku stawki - dodaje.

Zmuszenie czołowych zawodników do rezygnacji z jazdy w mistrzostwach Europy oznacza dla nich obcięcie źródła zarobków (za zwycięstwo w turnieju Speedway European Championships dostawali 10.5 tys. euro). BSI, właściciel praw do Grand Prix, broni przez zakaz startów własnych interesów w sporze z polskim konkurentem.

Sajfutdinow ogłasza także, że odchodzi z Włókniarza Częstochowa. Ten klub ma wobec niego milion złotych długu. Rosjanin ma zostać żużlowcem Unibaksu Toruń.

Jesteś kibicem z Bydgoszczy? Dyskutuj i dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz