Sport.pl

Gollob o pożegnaniu z Grand Prix: Przygoda życia

Tomasz Gollob nie będzie startował w cyklu Grand Prix. Rezygnuje z walki o mistrzostwo świata po 21 latach startów.
Najlepszy polski żużlowiec poinformował o tym na swej oficjalnej stronie internetowej: "19 lat występów w Grand Prix, 21 lat rywalizacji o tytuł mistrza świata napawa mnie dumą. Różnie było, w ostatnim czasie strasznie męczyłem się z tłumikami, ale teraz chcę myśleć o Grand Prix wyłącznie pozytywnie. Chcę pamiętać o siedmiu medalach i o tym, że to była jedna z najpiękniejszych przygód mojego życia".

Trwała od 1995 roku - od samego początku istnienia cyklu Grand Prix. Gollob wygrał pierwszy w dziejach turniej GP. Zwyciężył w finałowym wyścigu we Wrocławiu. Pokonał wtedy swego żużlowego idola, Duńczyka Hansa Nielsena.



W finale indywidualnych mistrzostw świata zadebiutował w 1993 roku. Miał wówczas 22 lata. Od 1995 roku regularnie startował w zawodach Grand Prix. Po raz ostatni pojechał w nich 7 września 2013. W GP Słowenii w Krsko zajął trzecie miejsce. - Trzeba sobie otwarcie powiedzieć, że stać mnie na wygrywanie pojedynczych turniejów, lecz całe GP to za dużo - powiedział po ogłoszeniu swej rezygnacji w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".

Ostatni sezon w Grand Prix zakończył na 9. miejscu i nie zakwalifikował się do następnego (prawo startu automatycznie ma czołowa ósemka), ale jako pierwszy otrzymał "dziką kartę" od organizatorów cyklu. Jednak ostatecznie jej nie przyjął.

Gollob był jednym z kilku najważniejszych zawodników w dziejach Grand Prix obok Hansa Nielsena, Tony'ego Rickardssona, Jasona Crumpa, Grega Hancocka i Nickiego Pedersena.

Jest trzeci w klasyfikacji wszech czasów Grand Prix pod względem zdobytych punktów. Zdobył siedem medali: złoty, dwa srebrne i cztery brązowe.

Więcej złotych medali ma kilku zawodników, ale Gollob zawsze był uznawany za najbardziej efektownie jeżdżącego żużlowca, a finał GP we Wrocławiu z roku 1999 to najbardziej efektowny wyścig finałowy w historii całego cyklu. Polak ścigał się w nim ze Szwedem Jimmym Nilsenem.



Więcej o: