Ryszard Tarasiewicz: Niektóre mecze w Ekstraklasie nie mają nic wspólnego z futbolem

- Niektóre mecze nie mają nic wspólnego z futbolem. Zgadzam się, że trzeba walczyć, ale nie przez skakanie, łapanie i szarpanie - powiedział po meczu z Lechem Poznań trener bydgoskiego Zawiszy Ryszard Tarasiewicz
Na konferencji prasowej trener Lecha Mariusz Rumak przyznał, że w drugiej połowie na boisku dominował Zawisza. - Ten mecz chcieliśmy rozegrać inaczej, ale gra się tak, jak przeciwnik pozwala. Pierwsza połowa była lepsza w naszym wykonaniu. W drugiej połowie trzeba oddać, że lepszy był zespół Zawiszy, to on funkcjonował lepiej. My mieliśmy dwie sytuacje, ale to za mało, żeby wygrać mecz. Cieszę się z bramek Łukasza Teodorczyka - powiedział.

Kontuzji mięśnia dwugłowego doznał Manuel Arboleda. - Mięsień nie pracował tak jak powinien. W ostatnich dniach odnieśliśmy sukces. Kiedy zostałem trenerem Lecha, to mieliśmy problem z komunikacją. Nasza szatnia bardzo szybko się otwierała - było wiadomo, co się w niej dzieje. A w poniedziałek Rafał Murawski miał zabieg artroskopii kolana, a nikt o tym nie wiedział. To sukces zespołu, który się uszczelnił - mówił Rumak. Pomocnik ma rozpocząć przygotowania 7 stycznia.

Trener Ryszard Tarasiewicz rozpoczął wypowiedź od podziękowania swoim zawodnikom za rozegranie 21 kolejek w Ekstraklasie. - Dziś to, co mogliśmy, daliśmy z siebie na boisku. Wielkie słowa uznania dla moich piłkarzy, bo nie pierwszy raz, gdy tracimy bramkę, potrafimy szybko odpowiedzieć. I robimy to w sposób zorganizowany. Nie ma partyzantki. Wszystkie bramki, które zdobyliśmy, były bardzo ładne. Po tym meczu nie mamy sobie nic do zarzucenia.

Szkoleniowiec Zawiszy został zapytany o pracę sędziów, bo jego zespół stracił bramkę ze spalonego, a sędzia nie podyktował rzutu karnego po faulu na Bernardo Vasconcelosie. Tarasiewicz nie wprost odniósł się do oceny faulu na Michale Masłowskim w ostatniej Lidze+ Extra. - Nie jest pracą trenerów, żeby oceniać sędziów. Program, który jest najbardziej profesjonalny i adekwatny do tego typu spraw, przemilcza pewne tematy albo próbuje pewne ewidentne rzeczy przedstawić inaczej. My na to nie mamy wpływu. Było jak było, w rundzie rewanżowej może być inaczej. Sędzia zawsze może się pomylić, ale jeśli coś widzę z odległości 40-50 metrów, to trudno czegoś nie zauważyć bliżej. Jest jak jest i to nie pomaga polskiej piłce. Niektóre mecze nie mają nic wspólnego z futbolem. Zgadzam się, że trzeba walczyć, ale nie przez skakanie, łapanie i szarpanie. Wtedy nie ma żadnej płynności. Jeśli w meczu są 43 faule, to co dwie minuty mamy przerwę w grze - powiedział.