Biletem w kibola. Po co ta podwyżka na trybunę B

Bydgoski Zawisza winduje w górę ceny biletów na trybunie stadionu, którą w większości zajmowali kibole. Oficjalnie klub dostosowuje je do ich jakości. A naprawdę to część kampanii, której celem jest skłonienie ?ultrasów? do przeniesienia się z najlepszych miejsc na sektory na łuku stadionu Zawiszy
Jesteś kibicem z Bydgoszczy? Dyskutuj i dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz

Bydgoszcz jest bowiem wyjątkiem na mapie piłkarskiej ekstraklasy. Tylko w naszym mieście kibole zajmowali najbardziej ekskluzywną część trybun i płacili za bilety najniższe ceny. Do zmiany tego stanu rzeczy władze Zawiszy nakłania także spółka Ekstraklasa SA, która prowadzi piłkarskie rozgrywki.

Podwyżka jest znaczna. Latem i jesienią 2013 roku za bilet na bydgoskiej "żylecie", czyli trybunie B, trzeba było zapłacić tylko 25 złotych. Teraz ma kosztować prawie dwa razy więcej - 45 złotych. I jak poprzednio były to miejsca najtańsze, teraz będą najdroższe.

Właściciel WKS Zawisza Radosław Osuch sam zdecydował rok temu, że w ekstraklasie bilety na trybunę B będą kosztować najmniej. Od lat tę część widowni na stadionie Zawiszy zajmowali kibole. Nie zmieniło się to także, kiedy obiekt przy ul. Gdańskiej miasto przebudowało za ponad 100 milionów złotych. Po modernizacji to z niej najlepiej ogląda się piłkarskie mecze na bydgoskim stadionie, gdzie od piłkarskiego boiska oddziela widzów jeszcze lekkoatletyczna bieżnia. Zanim się jeszcze, w lipcu ub. roku, rozpoczęły mecze w ekstraklasie, kibole ostrzegli: "Nasza trybuna ze względu na położenie, konstrukcję, cenę biletów i karnetów stała się atrakcyjnym miejscem do oglądania meczu. Jednak, aby nikt nie był później rozczarowany, lojalnie uprzedzamy, że w ekstraklasie nic na trybunie B się nie zmieni!". Osuch na to przystał.

Sytuacja na bydgoskim stadionie była wyjątkowa. Tylko na Zawiszy kibole zajmowali najlepsze miejsce i tylko tam trybuna dla VIP-ów, jedyna część obiektu nieprzebudowana w 2008 roku, jest najgorszym punktem do oglądania meczów.

Nowa cena - 45 złotych - to jednak i tak mniej, niż płaci się za najlepsze miejsca np. na PGE Arenie w Gdańsku. Tam kosztują od 45 do 60 złotych, a w Gliwicach - 48 złotych. Mniej kosztują np. najdroższe bilety na pamiętającym PRL stadionie w Szczecinie. Są po 40 zł.

- Klub swoje zmiany w cenniku dostosowuje do jakości poszczególnych trybun, czyli najwyższe ceny biletów są na trybunie B, gdyż jest tam najlepszy komfort oglądania meczu. Taniej wyceniona została trybuna A, gdyż jest tam gorsza widoczność, a najtańsze są bilety na oba łuki, gdzie komfort oglądania jest najniższy - tłumaczy zmiany rzecznik prasowy Zawiszy Mariusz Chełminiak. - Dodatkowo na wszystkie trybuny zostały wprowadzone bilety ulgowe po 20 zł - mówi.

Oto wszystkie nowe ceny biletów.

To jednak tylko oficjalne wyjaśnienia. Naprawdę chodzi o zastosowanie ekonomicznego przymusu. Około 2 tysięcy widzów na trybunie B, zajmujących zawsze jej centralną część, to zdeklarowani kibole Zawiszy. Są w stanie wojny z Osuchem i władzami miasta. Rozpoczęły ją zamieszki podczas meczu z Widzewem oraz trwający niemal przez całe spotkanie z Lechem Poznań festiwal obelg pod adresem właściciela klubu. Prezydent Rafał Bruski stanął w niej po stronie Osucha.

Sojusznikiem w walce z kibolami jest także spółka Ekstraklasa SA, która prowadzi rozgrywki. Oficjalnie nakazała bydgoskiemu klubowi przeniesienie kibicowskich "ultrasów" na sektory za bramką.

Jak na podwyżkę zareagują kibole - nie wiadomo. Kilka dni temu musieli przełknąć jeszcze jedną zmianę, którą wprowadzono w regulaminie stadionu - zakaz rozkładania wielkich transparentów, tzw. sektorówek. To pierwszy taki przepis w klubach ekstraklasy. - Niestety na meczach naszego klubu na stadionie w Bydgoszczy płachty wielkoformatowe, tzw. sektorówki, oprócz ich świetności stanowiącej bezsporną oprawę meczu, służą do kamuflażu i uniemożliwiają identyfikację osób, które zaraz po ich rozłożeniu bezkarnie odpalają pod nimi niebezpieczne środki pirotechniczne - tłumaczy zakaz prezes klubu Anita Osuch. Zawisza jest liderem w ekstraklasie pod względem liczby kar za zachowania kiboli. Na jedenaście meczów aż sześć odbyło się z różnymi ograniczeniami wstępu dla publiczności, a z Piastem Gliwice piłkarze zagrali przy pustych trybunach. - Groźba zamknięcia stadionu na długi czas przy kolejnych tego typu incydentach stale wisi nad klubem - mówi Anita Osuch.

Wznowienie rozgrywek ekstraklasy za miesiąc. 22 lutego w Bydgoszczy odbędzie się mecz z Lechią Gdańsk.

Obserwuj autora na Twitterze @WBorakiewicz