Sport.pl

Budzik dla Pawła Wojciechowskiego znowu dzwoni [FELIETON]

Wreszcie znowu dzwoni budzik Pawła Wojciechowskiego. Mistrz świata w skoku o tyczce odzyskuje formę - pisze Wojciech Borakiewicz w felietonie ?W poprzek boiska?
Jesteś kibicem z Bydgoszczy? Dyskutuj i dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz

O budziku wspominam, bo to był prezent dla tyczkarza bydgoskiego Zawiszy. Otrzymał go po mistrzostwach świata w Daegu. Niedługo miną trzy lata od tamtych fantastycznych zawodów, które wywindowały młodego sportowca w Bydgoszczy, i to na samym początku jego kariery, aż na sam szczyt sukcesu. Złoty medal mistrzostw świata - marzenie wszystkich - jemu dostało się, kiedy miał ledwie 22 lata. A budzik dostał od prezydenta Bydgoszczy, bo zaspał w Daegu i prawie się spóźnił na eliminacje. To był budzik na olimpiadę w Londynie - żeby tam nie było kłopotów.

Nie przydał się, bo Wojciechowski popadł w znacznie większe tarapaty niż długie spanie. Seria kontuzji i fatalnego pecha spowodowała, że po igrzyskach w Londynie, zamiast spełniać kolejne sportowe marzenia, bił się z myślami, czy w ogóle kiedykolwiek będzie jeszcze skakał. Bił się nawet z myślami, żeby zostać trenerem.

Teraz bydgoski sportowiec może odetchnąć z ulgą i znowu nastawić tamten budzik. Niech dzwoni przed kolejnymi startami. Po półtorarocznej przerwie Wojciechowski znowu skacze w zawodach. W drugim występie po arcydługiej przerwie wyniósł się na wysokość 5,76 m i zdobył prawo startu w halowych mistrzostwach świata.

Za dwa tygodnie będą mogli głośno i serdecznie powitać go kibice w Bydgoszczy. W hali Łuczniczka lekkoatleta Zawiszy znowu wystartuje w mityngu Pedro's Cup.

Nie ma co go stresować apelami o walkę o zwycięstwo. W tej chwili dla Wojciechowskiego najważniejsze jest motto, które zawsze powtarzał Adam Małysz. "Chcę oddać dwa dobre skoki".

Niech tam w przypadku Pawła tych skoków będzie nawet więcej niż dwa. W końcu obok niego w hali Łuczniczka pojawi się współczesny tytan skoczni, Francuz Renaud Lavillenie. Jeszcze się z nim Paweł ścigać chyba nie może, ale kiedyś... To się na pewno jeszcze zdarzy.

Obserwuj autora na twitterze @WBorakiewicz

Więcej o: