Sport.pl

Na każdy mecz przynosi małą aptekę. Waży 15 kg

Adam Piesik, fizjoterapeuta koszykarek bydgoskiego Artego, na każdy mecz i trening przynosi torbę z niezbędnym do pracy sprzętem. Apteczka jest większa niż torba na miesięczne wakacje. Waży kilkanaście kilogramów. Zajrzeliśmy do jej wnętrza.
Obserwuj autora na twitterze @R_Jaskot

To już czwarta torba fizjoterapeuty Artego. Adam Piesik pracę w bydgoskim klubie zaczynał z neseserem. Myślał, że to wystarczy. Potem była torba wielkości podobna do tej, którą często noszą ze sobą lekarze. - Wydawało mi się, że mam tam dużo lekarstw, ale potem okazało się, że potrzebuję więcej - opowiada Piesik. Teraz dźwiga torbę, która waży kilkanaście kilogramów.

Zaglądamy do środka. Każdy lek czy przyrząd ma swoje miejsce. Wszystko musi być łatwo dostępne. Kiedy koszykarka zostaje uderzona w twarz i zalewa się krwią, fizjoterapeuta wyciąga zamocowany na rzep zestaw szybkiego reagowania. W środku są stripy, czyli naklejane szwy, które pozwalają szybko zatamować ranę, jałowe opatrunki i mały płyn do dezynfekcji. Zestaw był w tym sezonie używany kilkakrotnie. Nos złamała Justyna Jeziorna. - Taką samą kontuzję miała też kilka sezonów temu Melanie Thomas. Myślałem, że już nie wyjdzie na boisko, ale po zatamowaniu krwawienia dokończyła mecz - opowiada Piesik. Po złamaniu nosa przez miesiąc w czasie meczów oraz gier treningowych należy nosić specjalną maskę. Ogranicza ona jednak pole widzenia, nierzadko paruje. Sportowcy często z niej rezygnują i grają na własną odpowiedzialność. Tak też zrobiła w tym sezonie Jeziorna.

Mrozi momentalnie

Sięgamy do kolejnych przegródek. Są tam różne plastry, bandaże i opatrunki, w tym takie, które od razu można założyć na rękę albo głowę. - Liczy się czas. Każdy chce, żeby zawodnik mógł jak najszybciej wrócić na boisko - mówi. W torbie są też krople do oczu. Niektóre zawodniczki noszą szkła kontaktowe. W tym roku Daria Mieloszyńska-Zwolak szukała soczewki na parkiecie. Okazało się, że zawinęła się pod powieką. - Oczyściliśmy ją i szybko włożyliśmy z powrotem - mówi Piesik. Osobne miejsce w torbie zajmują odżywki i suplementy diety. Zawodniczki piją głównie izotoniki, które uzupełniają mikroelementy.

Podobnie jak w innych sportach kontaktowych, niezbędny jest zamrażacz, czyli sztuczny lód. To spray, który kibice znają m.in. z piłki nożnej. - Momentalnie uśmierza ból i działa przez kilka minut. Ma też znaczenie psychologiczne - jeśli po zmrożeniu zawodnik może grać, to nawet gdy ból potem powraca, to wie, że nie jest to poważna kontuzja - tłumaczy fizjoterapeuta. Nieużywany był do tej pory zestaw na wypadek omdlenia. W środku znajduje się maseczka do sztucznego oddychania i koc termiczny.

Rozgrzewa jak żywy ogień

W osobnej części torby są maści - przeciwbólowe, przeciwświądowe, przeciwzapalne. Przed treningiem zazwyczaj wykorzystywane są te rozgrzewające. Jedna jest bardzo silna - rozgrzewa jak żywy ogień. Obok leżą tejpy, czyli taśmy wykorzystywane głównie do usztywnienia kostek. Potrzebne są zarówno sztywniejsze białe, jak i czerwone (te można stosować na dłoniach) oraz niezbędne do nich akcesoria - gąbki podkładowe, klej, rozpuszczalnik i specjalny nóż do rozcinania. W użyciu są nawet maseczki chirurgiczne. Kiedy okazuje się, że podczas wyjazdu jedna z zawodniczek zaczyna chorować na anginę albo grypę żołądkową, reszta drużyny zakłada maseczki. Higiena dotyczy nawet piłek. Co kilka tygodni są dezynfekowane, żeby nie przenosiły się przez nie drobnoustroje.

Jest też alkomat

W apteczce są podstawowe leki - na gardło, przeciwbólowe, przeciwwymiotne oraz żelazo, które kobiety mogą tracić podczas miesiączki. Do tego krople żołądkowe, aspiryna, i rozkurczowa No-Spa.



- Zanim zacząłem pracę w klubie, nie spodziewałem się, że potrzebna jest na przykład wazelina. A jest niezbędna przy otarciach. Podkoszowe, lepiej zbudowane zawodniczki, miewają bolesne otarcia między ramionami i tułowiem - mówi Piesik. Z narzędzi niezbędne są nożyczki i elektroniczne termometry, których potrzeba kilka, bo szybko się psują. Jest nawet alkomat. Do tej pory nie był użyty.

Żeby zebrać całe wyposażenie, klub kupuje sprzęt związany z opieką medyczną u ośmiu dostawców. Ale zdarza się, że czegoś w czasie meczu zabraknie. - Rywalizacja między drużynami toczy się na boisku, ale na zapleczach sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Znam wszystkich fizjoterapeutów w lidze. Jeśli komuś brakuje sprzętu albo czegoś zapomni, to na pewno przeciwnik mu go pożyczy - opowiada Piesik.

Wożą nawet kartoteki medyczne

Do niedawna na mecze wyjazdowe zabierany był nawet plastikowy but do usztywnienia stawu skokowego.



- Teraz już go nie wożę. Wykonujemy dobrą robotę profilaktyczną - ćwiczenia stabilizacyjne, platformy, jerzyki itp. - mówi Piesik. W osobnej kieszeni schowane są kartoteki medyczne zawodniczek. Jeśli do kontuzji dojdzie na wyjeździe, lekarz do ręki dostaje dokumentację lekarską koszykarki. Są w niej wywiad medyczny i historie chorób. Całość wyposażenia robi wrażenie. - Kontuzje, które kiedyś eliminowały z gry, teraz nie są już takie groźne. Medycyna sportowa potrafi coraz więcej. Pewnie my też będziemy mieć coraz więcej sprzętu. Apteczka piłkarskiej reprezentacji Polski to kontener półtora na dwa metry - mówi Adam Piesik.

Więcej o: