Zabrakło bohaterki ostatniej akcji. Minimalna porażka Artego z Wisłą

Kilku chwil potrzebowały koszykarki Artego, by zdać sobie sprawę, co wydarzyło się w samej końcówce meczu z najlepszym polskim zespołem, Wisłą Kraków. Po końcowej syrenie, zanim zeszły do szatni, w milczeniu przeżywały ostatnią akcję spotkania, w której mogły doprowadzić do wyrównania
Obserwuj autora na Twitterze @R_Jaskot

Koszykarki stały wokół ławki rezerwowych i dopiero docierało do nich, jak blisko były wygranej z Wisłą. Kilkadziesiąt sekund wcześniej przegrywały 69:71. Kontratak wyprowadziła Elżbieta Mowlik. Reprezentantka Polski grała dobry mecz, miała na koncie 19 punktów. Do końca meczu zostały sekundy i Mowlik mogła rzucać, ale oddała piłkę do będącej w polu trzech sekund Amishy Carter. Otoczona rywalkami Amerykanka złapała piłkę, wyszła w górę i została zablokowana. Sędziowie orzekli, że wiślaczki nie faulowały Carter, ale można mieć co do tego wątpliwości.

"Sama się nie podrapała"

W czwartej kwarcie arbitrzy podjęli kilka kontrowersyjnych decyzji. Grę kontynuowano pomimo mocnego krwawienia Martyny Koc. W innej sytuacji Amisha Carter chciała wyjść spod presji przeciwniczek, oddając rzut z dystansu. Zdaniem sędziów Amerykanka była faulowana, ale nie uznali akcji za rzutową. Interwencje trenera Tomasza Herkta nie przyniosły skutku. Mocno zdenerwowany tuż po zakończeniu meczu szkoleniowiec po kilku minutach wypowiadał się bardzo dyplomatycznie. - Dla mnie ostatnia akcja była trochę wątpliwa. Muszę to zobaczyć na wideo - mówił. Dopytany powtarzał, że nie może krytykować pracy sędziów. - Rzetelną ocenę mógłbym wydać dopiero po ponownym obejrzeniu meczu wraz z arbitrem. Ale mówiłem sędziom, że Koc, która obficie krwawiła, nie zadrapała się sama. W ostatniej akcji sędzia mówił, że przy zablokowaniu rzutu ręce były wyprostowane. Nie chcę oceniać tej sytuacji, ale gdyby Amisha miała dwa rzuty osobiste, to być może mecz rozstrzygnąłby się w dogrywce - mówił.

Pierwsza celna trójka w sezonie

Na pierwsze prowadzenie Artego wyszło w trzeciej kwarcie. Po pierwszej odsłonie kibice mogli powątpiewać, czy bydgoszczanki nawiążą walkę z drużyną, która jest faworytem do mistrzostwa. Artego przegrywało 11:18, ale styl był o wiele gorszy. W pierwszej kwarcie bydgoszczanki straciły piłkę 7 razy. Leah Metcalf i Jessica Lawson podawały wprost do rąk przeciwniczek. - Grałyśmy też za miękko - ocenia Carter.

W kolejnych minutach coraz lepiej grała Lawson. W całym meczu zdobyła 17 punktów, zebrała 16 piłek (8 w ataku). W 20 poprzednich meczach tylko raz rzuciła z dystansu i spudłowała. Teraz oddała trzy rzuty za trzy punkty i dwukrotnie trafiła. - To był mecz na styku. Trudno powiedzieć, kto bardziej zasłużył na zwycięstwo. Drugą połowę zaczęliśmy nieskoncentrowani, daliśmy rywalom złapać rytm - powiedział trener Wisły Stefan Svitek.

Bydgoszczanki nie potrafiły powstrzymać Jantel Lavender. Czarnoskóra środkowa była dla nich za silna i za sprawna. Dobrze grały też Allie Quigley i Justyna Żurowska. Postawa kilku innych koszykarek spod Wawelu mocno irytowała Stefana Svitka. - Nie jest łatwo zagrać dwa dobre mecze w tygodniu. W takich spotkaniach po trudnej podróży są momenty, w których ciało jest zmęczone i potrzebujesz więcej czasu, by grać swoją koszykówkę - powiedział. W jego zespole nie wystąpiła Agnieszka Szott-Hejmej, która jest przeziębiona.

Wszyscy zdrowi na boisku

Na 4,5 minuty do końca spotkania Artego wygrywało 66:62. Na celny rzut z dystansu Quigley odpowiedziała Metcalf. Kiedy ważyły się losy wyniku, trener Herkt musiał grać żelazną piątką. Koc była już kontuzjowana, Daria Mieloszyńska-Zwolak nie jest w pełni sił, a Anna Pietrzak wpuszczana na parkiet jest bardzo rzadko. - 30 minut w naszym wykonaniu było bardzo dobre. Na wyniku zaważyła pierwsza kwarta, która została przegrana w szatni. Wisła zaczęła agresywnie w obronie, a my graliśmy jak zespół juniorski - ocenił szkoleniowiec. Artego przegrało mecz, w którym wygrało walkę na tablicach (41:31) i zdobyło więcej punktów z szybkiego ataku (13:12). - W takiej sytuacji decyduje łut szczęścia, jedna piłka - powiedział.

Artego Bydgoszcz - Wisła Can-Pack Kraków 69:71

Artego: Mowlik 19 (2), Lawson 17 (2), Metcalf 17 (3), Carter 8, Jeziorna 4, Koc 4, Pietrzak 0, Mieloszyńska-Zwolak 0.

Wisła: Lavender 20, Quigley 17 (1), Żurowska 15 (1), McCray 7, Skobel 5 (1), Pawlak 4, Ouvina 3 (1), Tamane 0, Krężel 0.