Heroiczna walka Artego. Było blisko, ale nagrody zabrakło

Tydzień temu bydgoskie koszykarki w ostatniej akcji przegrały z liderem Basket Ligi Kobiet Wisłą Kraków. Teraz minimalnie uległy mistrzowi Polski CCC Polkowice. Z powodu ilości kontuzji, postawę zawodniczek Artego, można nazwać heroiczną
Obserwuj autora na twitterze @R_Jaskot

Kontuzje prześladują Artego od samego początku sezonu. Tylko w jednym meczu zagrała będąca w życiowej formie Eweliga Gala. Silna skrzydłowa zerwała więzadła w kolanie. W sobotę nie wystąpiły także Karina Szybała (przez cały sezon zmaga się z kontuzją stopy) oraz Daria Mieloszyńska-Zwolak. Reprezentantka Polski od kilku miesięcy cierpiała z powodu kontuzji ścięgna Achillesa. Stan zapalny pogłębił się tak mocno, że w tym tygodniu lekarz zabronił jej występów. Koszykarka przygotowuje się do zabiegu.

Na parkiecie pojawiły się z kolei Leah Metcalf (przeziębiona, brała w tym tygodniu antybiotyki), Justyna Jeziorna (miała usztywnione palce prawej dłoni, problem ze ścięgnem paliczka) oraz Martyna Koc, która zagrała w specjalnej masce. Tydzień wcześniej koszykarka złamała nos.

Walka do ostatnich sekund

Końcówkę I kwarty mistrz Polski wygrał aż 16:0. - To był decydujący moment meczu. Z wyniku 13:7 zrobiło się 13:23 - mówi trener Artego Tomasz Herkt. Bydgoszczanki do końca wierzyły w zwycięstwo. Po trzech kwartach strata do CCC wynosiła 12 punktów. Trafiać zaczęła w końcu Amisha Carter (1/7 z gry w pierwszej połowie, 6/10 w drugiej). - Widzieliśmy, że Artego gra u siebie bardzo dobrze. Po przerwie rywalki poprawiły obronę - mówiła Janel McCarville.

Po rzucie Koc na 56:63 trener Jacek Winnicki wziął przerwę na żądanie. Rzut za trzy oddała Elżbieta Mowlik, ale piłka zatańczyła na obręczy. Po kolejnych akcjach Carter i Metcalf Artego przegrywało już tylko 62:65. Do końca meczu zostały 2,5 minuty. Końcówkę większość kibiców oglądała na stojąco.

Celny rzut osobisty Metcalf i przewaga mistrzyń Polski stopniała do dwóch "oczek". 2 punkty zdobyła Walerija Musina, a następnie nie trafiła Jelena Skerović. - Brak zbiórki po tym rzucie był kluczowy - ocenił potem Herkt. Piłkę złapała Agnieszka Majewska. Na 10 sekund do końca Artego przegrywało różnicą tylko 2 punktów, ale przy piłce były rywalki. Bydgoszczanki próbowały ratować sytuację faulami, ale nie były już w stanie przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść.

Ślad w głowie? Tylko pozytywny

O wyniku zdecydowała dłuższa ławka rezerwowych. Zmienniczki CCC rzuciły 40 punktów a rezerwowe Artego (Pietrzak i Koc) 9. - W końcówce zabrakło nam już sił. Ostatnio zawsze nam czegoś brakuje, mam nadzieję, że wkrótce to się odmieni - mówi Justyna Jeziorna. - Dużo lepiej graliśmy w pierwszej połowie, szczególnie w obronie. W końcówce było sporo nerwów, ale zdołaliśmy je opanować. Kluczowa zbiórka i punkty należały do nas - powiedział trener CCC Jacek Winnicki.

W ciągu dwóch tygodni Artego mogło pokonać zarówno mistrza, jak i wicemistrza Polski. - Jeśli te mecze mają zostawić jakiś ślad w głowach zawodniczek, to jedynie pozytywny. CCC i Wisła wygrywają w Eurolidze, co oznacza, że nie jesteśmy daleko od tego poziomu. Porażka nie daje satysfakcji, ale przegrać można różnie. Te mecze ujmy nam nie przynoszą, choć szkoda straconych punktów. W naszej sytuacji, jeśli wydarzy się coś złego, to pomimo przewagi nad rywalami w tabeli, możemy mieć problem - ocenia Tomasz Herkt.

Rodzice tym razem nie pomogli

Po raz drugi w tym sezonie na trybunach hali Chemika zasiadła mama najlepszej koszykarki Artego Leah Metcalf. Ruth Metcalf towarzyszył ojciec zawodniczki, Michael. - Byłem wszędzie, gdzie grała córka - w Luksemburgu, Szwecji, Rosji oraz Polsce - mówi. Jego okrzyki "Let's go Bydgoszcz!" słychać było w całej hali. - Było blisko. Szkoda porażki, bo przecież CCC to drużyna na Euroligę. Taki mecz boli - powiedziała Ruth Metcalf.

Artego Bydgoszcz - CCC Polkowice 65:71 (13:23, 18:19, 16:17, 18:12)

Artego: Carter 19, Metcalf 16 (1), Lawson 10, Koc 9 (1), Mowlik 9 (3), Jeziorna 2, Pietrzak 0.

CCC: Snell 21 (2), Majewska 13, Leciejewska 10, McCarville 9 (1), Musina 7 (1), Oblak 6, Skerović 5 (1), Skorek 0.