Nieudany występ Wojciechowskiego na HMŚ. Cztery skoki, trzy zrzutki

Niepowodzeniem zakończył się start Pawła Wojciechowskiego, tyczkarza Zawiszy Bydgoszcz, na Halowych Mistrzostwach Świata w Lekkoatletyce. Bydgoszczanin zaliczył w Sopocie tylko jedną wysokość.
Wojciechowski, mistrz świata na otwartym stadionie z 2011 z Daegu (skoczył wtedy 5,90), łatwo pokonał tylko 5,40. Potem trzy razy atakował 5,55, ale bez powodzenia. Polak jako jedyny w finale nie zaliczył tej wysokości i został sklasyfikowany na 12. miejscu. - Łza się w oku kręci. Były możliwości, żeby skakać wyżej, ale coś dziś nie zagrało. Ogólnie wróciłem po długiej przerwie w całkiem niezłym stylu. Oby dalej tak się to rozwijało. Latem powinno być lepiej. Teraz trzeba przełknąć gorycz porażki - mówił w TVP Paweł Wojciechowski. Tłumaczył, że brakuje mu automatyzmu. - Ostatnio byłem chory, miałem naciągnięcia. Mam małe problemy, ale dziś te drobnostki nie pozwoliły skakać wyżej. Jestem po takiej przerwie, że jeśli brakuje jednego elementu, to głowa zaczyna mnie blokować - dodał bydgoszczanin.