Kto robi interes na sukcesie piłkarzy Zawiszy

Milion czterysta dwanaście tysięcy złotych - za tyle miasto Bydgoszcz zafunduje sobie najprawdopodobniej start piłkarskiej drużyny w europejskich pucharach. I to nie sen futbolowego wariata, żadne tam głupie gadanie, ale realna ocena możliwości piłkarzy Zawiszy, którzy wbrew przeciwnościom losu i kibolskim obelgom pokazują, że mają odwagę sięgania po rzeczy, które całkiem niedawno były tylko mrzonkami - pisze Wojciech Borakiewicz w felietonie ?W poprzek boiska?
Obserwuj autora na twitterze @WBorakiewicz

Tak to zwykle bywa w świecie rzeczywistym, a nie baśni z tysiąca i jednej nocy, że aby dotknąć eterycznych marzeń, trzeba również sięgnąć do prozaicznej kieszeni. Zrobiło to niedawno miasto - 1,412 mln zł dostanie piłkarska spółka WKS Zawisza z ratuszowej kasy. To pieniądze za pierwsze półrocze - od stycznia do czerwca. Mierząc czas według kalendarza piłkarskiego - od wznowienia rozgrywek po krótkiej, zimowej przerwie, do zakończenia futbolowego roku. 30 czerwca będzie już po wszystkim, i po finale Pucharu Polski, po który śmiało i historycznie, w skali dziejów klubu, zmierza Zawisza - a o ekstraklasie już wtedy pewnie zapomnimy zanurzając się w brazylijskim Mundialu.

1,412 mln za wynik beniaminka znacznie ponad spodziewaną miarę oznacza, że akurat te zainwestowane przez miasto w sport pieniądze przyniosły efekt. Jeden już jest zupełnie wymierny - półfinał Pucharu Polski przydarzył się Zawiszy tylko raz i to 23 lata temu. Inne są jeszcze przed zespołem - ale nawet to marzenie najśmielsze, czyli start w eliminacjach Ligi Europy nie jest tak odległy jak podróż człowieka na Marsa. Bardziej przypomina lot samolotem z Bydgoszczy do Warszawy - droga i ekskluzywna rzecz, ale do zrobienia. Po drodze do Europy trzeba oczywiście tylko 2 maja zdobyć ten Puchar Polski.

Będzie więc wynik i pojawi się problem, jak podzielić miejskie pieniądze na sport za drugie półrocze. Dać tyle samo, co poprzednio, czy docenić wyniki zespołów? Lepsze osiągnięcia nagrodzić dodatkowo, a za słabsze zmniejszyć dopływ miejskiej kroplówki. To byłoby sprawiedliwe.

Było niedawno takie spotkanie w ratuszu, na którym szefowie klubów generalnie na nowe rozdanie przystali. Jak to zwykle jednak bywa, kiedy doszło do szczegółów, już zgodnie nie było. Nie było chętnych, żeby oddać swoje.

Nowe rozdanie dla Zawiszy, sądząc po osiągnięciach drużyny, oznaczałoby więcej pieniędzy niż zwykłe pomnożenie tego 1,4 mln za obecne półrocze przez dwa. 2,8 mln - to kwota dużo mniejsza niż miejskie dotacje innych klubów ekstraklasy. Niedawno rozgromiony z kretesem Górnik Zabrze otrzyma 6 mln zł. Ratusz tamtejszy ratuje w ten sposób klub przed utratą licencji na grę w ekstraklasie. Niedzielny rywal Zawiszy, Śląsk Wrocław, dostał już sporo więcej.

- Jest półfinał Pucharu i znacznie lepsze wyniki, niż się spodziewaliśmy. To otwiera pole do dyskusji - mówi zastępca prezydenta Bydgoszczy Jan Szopiński. Rozmowa o nowym podziale pieniędzy będzie z pewnością długa i ostra, jak to z gadaniem o kasie bywa. Zasada "lepsza praca, wyższa płaca" jest jednak sprawiedliwa i słuszna.

Jesteś kibicem z Bydgoszczy? Dyskutuj i dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz