Osłabiony Zawisza po słabym meczu przegrywa z Ruchem [ZDJĘCIA]

Porażką zakończyli rundę zasadniczą T-Mobile Ekstraklasy bydgoscy piłkarze. Na własnym boisku Zawisza przegrał 0:3 z Ruchem Chorzów.
Jeszcze przed meczem obie drużyny pewne były gry w grupie mistrzowskiej. Dlatego też trener Ryszard Tarasiewicz zdecydował się na rewolucję w wyjściowym składzie. Przede wszystkim dlatego, że już we wtorek jego podopiecznych czeka znacznie ważniejsze spotkanie. W rewanżowym pojedynku półfinału Pucharu Polski Zawisza na własnym boisku zmierzy się z Jagiellonią Białystok (pierwsze starcie wygrali bydgoszczanie 2:0). Ponadto nasz szkoleniowiec nie mógł skorzystać z kontuzjowanych Michała Masłowskiego, Herolda Goulona, Pawła Wojciechowskiego i pauzującego za kartki Kamila Drygasa.

Dlatego też w meczu z Ruchem w jedenastce znaleźli się piłkarze, którzy do tej pory grali mało, jak Jorge Kadu, Alvarinho, Damian Ciechanowski, albo wcale, jak Andrzej Witan. Dla tego ostatniego był to debiut w T-Mobile Ekstraklasie i trzeba przyznać, że wypadł on przyzwoicie. W I połowie obronił groźne strzały Marka Zieńczuka i Martina Konczkowskiego. Skapitulował trzy razy. W 42. minucie po błędach bydgoskich obrońców Bartłomiej Babiarz z ok. 18 metrów wpakował piłkę do siatki. Gospodarze przed przerwą mieli tylko jedną dobrą okazję. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Sebastiana Dudka bliski zdobycia gola był Andre Micael.

Po zmianie stron Zawisza zaatakował odważniej, ale szybko stracił swojego czołowego napastnika. W starciu z Babiarzem urazu barku doznał Bernardo Vasconcelos. Pomocnik Ruchu ukarany został tylko żółtą kartą, a Portugalczyk kilka minut później w karetce opuścił stadion.

Wraz z upływem czasu trener Tarasiewicz zaczął wpuszczać na boisko podstawowych zawodników. Vasconcelosa zastąpił Wahan Geworgian. A za Damiana Ciechanowskiego pojawił się Luis Carlos. Dzięki temu na pozycję prawego obrońcy mógł wrócić Igor Lewczuk, który mecz rozpoczął jako...pomocnik. I spisywał się tam bardzo dobrze, nierzadko ogrywając Daniela Dziwniela. Zawisza miał okazję do wyrównania. Ale strzały Dudka, Geworgiana, Lewczuka i Łukasza Skrzyńskiego lądowały w rękach Michała Buchalika. Goście w ostatnim kwadransie ograniczyli się do obrony wyniku. Ale mnie tylko. W 87 min. dostali kolejny prezent od naszych obrońców. Tym razem skorzystał z niego Łukasz Surma. Wynik meczu w doliczonym czasie gry ustalił Grzegorz Kuświk.