Paixao: U mnie nie ma pierwszej jedenastki i rezerwowych

- Dzień dobry - powiedział po polsku Jorge Paixao. - Mogę mówić po polsku, portugalsku albo angielsku. Jak wolicie? Może po polsku - dodał już w języku angielskim. Dla szkoleniowca konferencja prasowa po meczu z Koroną była pierwszym spotkaniem z bydgoskimi dziennikarzami.
Więcej o Zawiszy na twitterze @R_Jaskot

Jorge Paixao

To był ciężki mecz, bardzo trudny. To drugie spotkanie, które zagraliśmy w ciągu 72 godzin, a 20 godzin spędziliśmy w podróży. To trzeci oficjalny mecz w krótkim czasie. A pracujemy od miesiąca. Graliśmy o 15.30, wszyscy widzieli, jak było gorąco. Dlatego pierwsza połowa była taka słaba. Potem było już lepiej, szczególnie pod względem organizacji gry. Zmiany poprawiły naszą grę. Moim zdaniem zasłużyliśmy na zwycięstwo. Korona to dobry zespół, mieli swój pomysł na grę. Chcieli wykorzystać nasze błędy i atakować bokami, z kontrataku.

Vasco i Luis Carlos na ławce? Tacy piłkarze jak Vasco, Luis, Witan, Ciechanowski, Joshua, Wagner, Kona, "Biały" [Nawotczyński] - oni też są podstawowymi zawodnikami. Wszystko zależy od przeciwnika, taktyki, wielu elementów. Gramy jeden mecz za drugim i musimy zmieniać zawodników. Dziś na przykład zagrał Alvaro, bo z Legią nam się podobał, a w Waregem nie wystąpił. Nie mam podstawowej jedenastki. W ostatnim meczu wystąpił Nawotczyński, zagrał super, ale był zmęczony, bo w okresie przygotowawczym przez kontuzję nie trenował jak inni.

W Lidze Europy wystarczy nam zwycięstwo 1:0, ale to nie będzie łatwo, bo mecz jest bardzo blisko. To będzie trudne spotkanie. Potem kolejny mecz ligowy w niedzielę o 15.30. A 31, w czwartek, mam nadzieję, że zagramy w Lidze Europy. To dla nas wielkie wyzwanie. Liga jest bardzo ważna, a europejskie puchary to historia klubu. Awans jest możliwy. Zrobimy wszystko, by tak się stało.

Ryszard Tarasiewicz

Jesteśmy na innym etapie przygotowań niż Zawisza. Dla nas to był pierwszy oficjalny mecz. Do 60. minuty graliśmy dobrze - realizowaliśmy założenia taktyczne. Tak jak to w piłce bywa, po indywidualnym błędzie straciliśmy bramkę. Gdybyśmy go nie popełnili, to myślę, że osiągnęlibyśmy dobry rezultat.

Dla nas ten mecz przyszedł trochę za szybko, ale do utraty gola nasza organizacja w środku pola była poprawna. Nie mam pretensji do zawodników, bo wiem, że z tygodnia na tydzień będziemy wyglądać lepiej.

Dla każdego człowieka, nie tylko trenera, miły powrót do byłego miejsca pracy jest ważny. Jeśli ktoś docenia czyjąś pracę, to jest to sympatyczne. Z prezesem Osuchem rozmawiałem przed meczem i po meczu, nie ma między nami żadnych problemów.