Grad, zwalone przez wichurę drzewo. Tak było na bydgoskim etapie Tour de Pologne

Na mecie w Bydgoszczy najszybszy był sprinter z grupy AG2R, Białorusin Jauheni Hutarowicz. Bohaterem długiego etapu z Gdańska był jednak Polak Maciej Paterski
Polak z grupy CCC Polsat uciekał niemal od samego startu w Gdańsku. Etap był długi - aż 226 kilometrów. Niedaleko Unisławia kolarze z ucieczki, w tym i Paterski, musieli przejechać przez burzę. Siekł ich grad, rzęsisty deszcz, zatrzymywał porywisty wiatr. Po drodze leżało zwalone drzewo. Szosa i potem ulice Bydgoszczy były bardzo śliskie. Na jednym z zakrętów, już na pętli w centrum miasta, czterech z ucieczki upadło. Cało wyszedł tylko Paterski i samotnie pędził do przodu.

Kibice, licznie zgromadzeni na trasie, ściskali za niego kciuki. Ostatnim elementem bydgoskiej pętli był najpierw wjazd, a potem zjazd z Trasy Uniwersyteckiej do mety przy Bibliotece UKW. Kolarze zawracali na ul. Wojska Polskiego. Właśnie na tym ostatnim zakręcie, ok. kilometr przed metą peleton doścignął Paterskiego.

Na mecie najlepiej finiszował Hutarowicz i zdobył żółtą koszulkę lidera. Wyprzedził Rosjanina Romana Majkina oraz Włocha Manuele Moriego.

Najlepszy z Polaków, Grzegorz Stępniak (CCC Polsat Polkowice) zajął 11. miejsce. Rafał Majka (Tinkoff-Saxo) przyjechał w peletonie, na 24. pozycji.

Hutarowicz, który ma polskie korzenie, odniósł drugie etapowe zwycięstwo w największym polskim wyścigu. W 2010 roku triumfował w Katowicach.