W poprzek boiska: Piękne pożegnanie

Liczy się tylko mistrz, zwycięzca bierze wszystko - brutalna to prawda, że w sportowej rzeczywistość drugie miejsce się zawsze tylko przegrywa. Zdobywcą jest ten, kto pierwszy minie linię mety. Wszyscy, którzy są z tyłu, muszą posmakować porażki. Z reguły bywa gorzka, ale przecież nie zawsze i nie wszędzie.
W wyścigu miast gospodarzy siatkarskich mistrzostw świata Bydgoszcz oddała pole. Przed nami są Wrocław, Łódź i Katowice. Najcenniejszym trofeum w tej rywalizacji byli biało-czerwoni. Creme de la creme pod siatką jest bowiem goszczenie w swoim mieście polskiej reprezentacji. Nie trzeba się długo przekonywać, dlaczego. Wystarczy tylko przypomnieć niezwykłą fascynację i pisk nastolatek, które w każdym mieście wywołuje wizyta Mariusza Wlazłego i spółki. Bydgoszcz przegrała nie tylko dlatego, że zapłaciła mniej niż inni. Polski Związek Piłki Siatkowej postawił po prostu na większe miasta niż nasze. Nie przez przypadek bowiem mistrzostwa świata rozpoczną się w Warszawie na Stadionie Narodowym - taki siatkarski trybut dla stolicy. W tej sytuacji staliśmy na straconej pozycji, tak samo jak Gdańsk i Kraków, gdzie Polacy także nie zagrają.

Bydgoska część mistrzostw świata, osiem ciekawych pojedynków, siłą rzeczy stanie na uboczu pięknej imprezy. Ale dla nas bydgoszczan niech będą ważne, bo to pewnie będą ostatnie, na długie lata, wielkie zawody w Bydgoszczy. "Last but not least" - nawet jeśli nie przeżyjemy we wrześniu, w Łuczniczce, emocji na meczach gwiazd drużyny Stephana Antigi.

Dlaczego mogą być ostatnie z rzędu świetnych sportowych spektakli, które rozpoczęły się od Grand Prix na żużlu - niemal 20 lat temu? To był początek. Później wiele z nich jeszcze gościliśmy: na stadionach Polonii i Zawiszy oraz w samej Łuczniczce, która stoi nad Brdą już 12 lat.

Z wielkim żużlem na Polonii, turniejami Grand Prix i Drużynowym Pucharem Świata pożegnaliśmy się w wąskim gronie kibiców, którzy zechcieli w tym roku na torze przy ul. Sportowej obejrzeć oba te turnieje. Lekkoatletyczne mistrzostwa świata i Europy młodych i młodszych sportowców na stadionie Zawiszy także są raczej za nami, chyba że zdarzy się jakiś cud w postaci Pucharu Interkontynentalnego. Lista mistrzowskich imprez, które kibice zobaczyli w Łuczniczce, jest również imponująca: mistrzostwa Europy siatkarek i koszykarek, męski EuroBasket. Ominą nas tylko mistrzostwa Europy w piłce ręcznej. Hala powstała w idealnym momencie i zebrała wszystkie cenne zawody, które odbywały się w kraju w ostatniej dekadzie. Nieprędko znowu do Polski powrócą. I z tego choćby powodu warto zobaczyć we wrześniu grupę najlepszych siatkarzy świata, nawet bez Wlazłego, Winiarskiego i reszty.

Bydgoszczy udało się gościć sportowe perły. Innym mniej. Czują to już na swojej skórze sąsiedzi z Torunia, którzy zostali na lodzie ze swoją śliczną, wielką i nową halą. Oni poczekają długo na kolejne mistrzostwa świata czy Europy w naszym kraju.