Młoda siła jest w Zawiszy. Wychowankowie z orłem na koszulkach

Trzej młodzi piłkarze Zawiszy grają w reprezentacji Polski do lat 19. Bydgoski klub ma najlepszy zaciąg wychowanków od lat. Teraz tylko trzeba zadbać, żeby nie zmarnowali swych talentów, jak wielu przed nimi.
Prawy obrońca Damian Ciechanowski wystąpił od pierwszej do ostatniej minuty w pierwszym meczu eliminacji mistrzostw Europy, który Polacy w czwartek wygrali z Mołdawią 4:1. Pomocnik Jakub Łukowski wszedł na boisko w drugiej połowie. Jego kolega z drugiej linii, Korneliusz Sochań siedział na ławce rezerwowych. W sobotę cała trójka pojawiła się na boisku w Inowrocławiu. Biało-czerwoni pokonali 3:0 Andorę zapewniając sobie awans do dalszych gier eliminacyjnych. Z Andorą Ciechanowski i Łukowski grali od początku. Sochań wszedł jako rezerwowy.

Cała trójka zadebiutowała już w barwach Zawiszy na ligowych boiskach. Najwcześniej w pierwszej drużynie bydgoskiego klubu zadebiutował Ciechanowski. Było to jeszcze, kiedy zespół występował w I lidze. Miał wtedy tylko niewiele ponad 16 lat. Drugi w kolejności był Sochań. Symbolicznie zadebiutował w grudniu ub, roku, kiedy Zawisza gromił 6:0 Piasta Gliwice, ale to było tylko występ trwający kilkadziesiąt sekund. Prawdziwy chrzest Sochań przeszedł latem, i to od razu w zwycięskim pojedynku o Superpuchar z Legią Warszawa.

Łukowski czekał na swój debiut najdłużej. W marcu trener Ryszard Tarasiewicz wpuścił go na kilkanaście minut w spotkaniu ze Śląskiem Wrocław.

- Każdy z nich to utalentowany chłopak, z którego Zawisza, mam nadzieję, będzie miał pożytek - mówi właściciel bydgoskiego klubu, Radosław Osuch.

Na razie klub zabezpieczył się przed niekontrolowanym odejściem swoich wychowanków do innych drużyn. Podpisał z nimi zawodowe kontrakty. Teraz inny klub musi już zapłacić Zawiszy za transfer młodych piłkarzy. Nie wszystkie talenty udało się jednak zatrzymać. Latem tego roku W lipcu 16-letni Hubert Adamczyk został graczem Chelsea. To pierwszy Polak, z którym sławny londyński klub podpisał kontrakt. Reprezentant Polski U-17 był związany z Zawiszą od samego początku przygody z piłką. Skaut z Anglii wypatrzył Adamczyka jeszcze jako 15-latka. W rywalizacji z Chelsea bydgoszczanie byli oczywiście bez szans. Inne talenty, stanowiące rok temu siłę napędową zespołu, który zdobył wicemistrzostwo Polski juniorów młodszych, udało się zatrzymać. Tę drużynę trenowali Sławomir Bigalke i Robert Tomczak. Wyprzedziła ją tylko Wisła Kraków. Latem, sukcesywnie, zaczęli być włączani do ligowej kadry. Na swój debiut czekają kolejni piłkarze ze srebrnej ekipy: Arkadiusz Gajewski, Maciej Kona. Jakub Gackowski, Michał Cywiński. W przyszłości to oni mają stanowić o sile zespołu.

To myśl, która przyświeca dyrektorowi sportowemu Zawiszy, Łukaszowi Skrzyńskiemu. Kilka miesięcy temu był jeszcze kapitanem zespołu. Po zakończeniu kariery jego zadaniem jest wyszukiwanie młodych talentów. - Oni powinni trenować z pierwszym zespołem. Szkolenie młodzieży w Zawiszy będzie szło dwutorowo. W szkole i poza nią. Zajęcia odbywać się będą na obiektach Zawiszy i oczywiście w szkołach. Poprowadzą je trenerzy, którzy również szkolić będą młodzież w szkole. Chcielibyśmy, by trafiali do nich także chłopcy, który pojawią się u nas na testach i wypadną dobrze. Mamy podpisaną umowę z przychodnią sportową, gdzie młodzież będzie miała opiekę - mówi Skrzyński.

Dziś w Inowrocławiu Ciechanowski, Łukomski i Sochań grają drugi mecz w eliminacyjnym turnieju mistrzostw Europy do lat 19. Rywalem Polaków będzie Andora. Jeśli biało-czerwoni wygrają, zapewnią sobie występy w dalszej fazie, bez względu na wynik wtorkowego spotkania z Holandią.