Zawisza już się szykuje do zimy. Jest decyzja w sprawie Masłowskiego

Dwa zgrupowania i co najważniejsze - zmiany w składzie. Tak w skrócie przedstawiają się plany Zawiszy w zimowej przerwie.
Choć jeszcze w tym roku nasi piłkarze rozegrają sześć spotkań w T-Mobile Ekstraklasie, to w bydgoskim klubie już rozpoczęła się akcja "zima". Wiadomo, że zawodnicy po krótkiej świąteczno-noworocznej przerwie na początku stycznia wrócą do zajęć. Po obowiązkowych badania rozpocznie się dwutygodniowy obóz w... Bydgoszczy.

- Zdecydowaliśmy, że warunki mamy odpowiednie i właśnie na miejscu rozpoczniemy przygotowania - mówi Łukasz Skrzyński, dyrektor sportowy Zawiszy. Jeszcze w grudniu razem z właścicielem klubu Radosławem Osuchem i trenerem Mariuszem Rumakiem wyleci on do Hiszpanii, gdzie poszukiwać będzie odpowiedniego miejsca na drugi obóz drużyny. Na razie wiadomo, że trwać on będzie od 10 do 12 dni. Najprawdopodobniej ten czas nasi piłkarze spędzą w Marbelli.

- Do końca roku znani będą nasi sparingpartnerzy - przekonuje Skrzyński. Kto wyjedzie z zespołem do Hiszpanii? Na pewno zdecydowana większość obecnie grających w Bydgoszczy piłkarzy. Ale nie wszyscy. Słabe wyniki wymuszają konieczność kilku pożegnań. W klubie mówi się o trzech lub nawet czterech nowych piłkarzach. Dwaj z nich mają być obrońcami. Poza tym Zawisza szuka środkowego pomocnika i napastnika. Przyjście nowych graczy oznacza, że drużynę czekają też rozstania.

Te najbardziej realne dotyczą zawodników, którzy w lidze notorycznie zawodzą. Wśród nich są obrońcy Samuel Araujo i Anestis Argyriou. Grek jeszcze do niedawna był podstawowych prawym obrońcą Zawiszy, ale stracił miejsce w wyjściowej jedenastce. W ostatnim pojedynku z Legią Warszawa zabrakło dla niego miejsca nawet w meczowej osiemnastce.

Ciągle nie wiadomo, jak potoczą się losy Michała Masłowskiego. Wracający do wysokiej formy ofensywny pomocnik znowu stał się "łakomym kąskiem" dla bogatszych klubów.

- Jeśli będzie naprawdę wyjątkowa propozycja, to się nad nią zastanowimy. Z drugiej strony jesteśmy w takiej sytuacji, że od pieniędzy ważniejsze są wyniki. Musimy się utrzymać w ekstraklasie, dlatego nie chcemy osłabiać drużyny - dodaje dyrektor sportowy klubu.

Kto ewentualnie mógłby zastąpić Masłowskiego? Naturalnym kandydatem wydawałby się Portugalczyk Mica, tyle że on do swoich umiejętności najpierw nie zdołał przekonać Jorge Paixao, a teraz Mariusza Rumaka. To czyni go jednym z kolejnych kandydatów do opuszczenia klubu. W tej sytuacji zostanie 18-letni Jakub Łukowski. W niedzielę mecz z Legią rozpoczął on w wyjściowym składzie. - I moim zdaniem spisał się całkiem przyzwoicie - ocenia Skrzyński.

Bardzo możliwe, że w związku z miejscem Zawiszy w tabeli, Masłowski pozostanie w klubie. Podpisał kontrakt do czerwca 2017 roku, więc można jeszcze poczekać z transferem bez obaw, że odejdzie za darmo. Sam piłkarz także musi dojść do siebie po długiej przerwie spowodowanej kontuzją. Potwierdził to niedawno szkoleniowiec Legii, Henning Berg.

Masłowski jest motorem napędowym drużyny. Tak powinno być także w niedzielę. W meczu 14. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Zawisza na wyjeździe zmierzy się z Cracovią. To spotkanie z gatunku tych za "sześć punktów". Gospodarzom w lidze nie idzie. A to oznacza, że dla obu drużyn pojedynek jest niezwykle ważny.

Początek niedzielnego spotkania w Krakowie o 15.30.

Jesteś kibicem z Bydgoszczy? Dyskutuj i dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz