Osuch o Masłowskim: Będzie zarabiał dziesięć razy więcej

Bez Michała Masłowskiego bydgoski Zawisza traci połowę swej wartości. Pod jego nieobecność Zawisza przegrał ważny mecz w Krakowie. - Teraz już wiadomo, co dla nas znaczy jego gra - mówi właściciel klubu Radosław Osuch.
Po porażce 0:1 z Cracovią właściciel Zawiszy wydał ostre oświadczenie, w którym skrytykował swoich zawodników: "Mam już dosyć wspierania zespołu po kolejnych porażkach i mówieniu zawodnikom, że jesteśmy "prawdziwymi rycerzami" i wygramy następny mecz, bo są oni na dzień dzisiejszy "pseudopiłkarzami". Odbyłem z drużyną trzy rozmowy motywacyjne i jedną ostrzegawczą, ale nie przyniosły one praktycznie żadnego efektu. Dlatego kończę z gadaniem i motywowaniem piłkarzy. W najbliższych dniach nastąpią wreszcie z mojej strony czyny i rozliczenia z zespołem, bo zabawa się skończyła, a za chwilę, jeżeli nie podejmę odpowiednich kroków, będziemy mieli "Ekstraklasowy pogrzeb".

Całe oświadczenie Osucha - tutaj.

- W tej słabej lidze nikt się nas nie boi i każdy chce z nami grać, bo wie, że zwycięży. Wydaje się, że główną przyczyną naszego kryzysu jest plaga kontuzji, która trapi nas od początku sezonu. Teraz już wiadomo, co dla nas znaczy obecność Michała Masłowskiego, który ma uszkodzony staw skokowy - mówi Osuch dla Przeglądu Sportowego.

Masłowski, który nie mógł wystąpić w niedzielę przeciwko Cracovii, wrócił po półrocznej przerwie i potem Zawisza przerwał najpierw passę porażek w lidze, która trwała 3 miesiące (1:1 z Ruchem) i w końcu wygrał drugi mecz w sezonie (2:1 z GKS Bełchatów). Środkowy pomocnik Zawiszy strzelił w nim decydującą bramkę. We wrześniu podpisał nowy kontrakt z Zawiszą, obowiązujący do czerwca 2017 roku. Inaczej już w styczniu mógłby za darmo odejść z Bydgoszczy.

- Może jeszcze do końca sezonu u nas pogra, ale później pewnie wyjedzie za granicę, tam zarobi 10 razy tyle co w Bydgoszczy - stwierdza Osuch.

Obecnie najważniejszą misją drużyny i Masłowskiego jest utrzymanie w lidze. Dziś, dzień po wydaniu ostrego oświadczenia, właściciel klubu spotyka się z trenerem Mariuszem Rumakiem i dyrektorem sportowym Łukaszem Skrzyńskim. Piłkarze mogą się spodziewać kar, najprawdopodobniej finansowych. W niedzielę wyjdą znowu na boisko przy ul. Gdańskiej i zagrają z Górnikiem Zabrze (początek meczu o 15.30). Do końca roku czekają ich jeszcze cztery pojedynki z rundy rewanżowej. Potem Osuch z Rumakiem i Skrzyńskim lecą do Hiszpanii, żeby w okolicach Marbelli znaleźć ośrodek do przygotowań zimowych.

Jesteś kibicem z Bydgoszczy? Dyskutuj i dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz