Bydgoska piłkarka trafiła do Anglii. Gra w wielkim klubie

W ciągu dnia w czasie zajęć na uczelni zerka za okno, na murawę stadionu Wembley. Po południu gra w piłkę w Tottenhamie. 19-letnia Adrianna Lipowska, wychowanka KKP Bydgoszcz, marzy o tym, żeby podbić Anglię.
Obserwuj autora na twitterze @R_Jaskot

Lokalizacja college'u jest wyjątkowa - wystarczy pojechać Metropolitan Line i wysiąść na Wembley Park. Z tej samej stacji londyńskiego metra korzystają kibice, którzy przyjeżdżają na Wembley na mecze reprezentacji Anglii. Do stadionu jest stąd tylko pół mili. Tą drogą, szerokim deptakiem Olympic Way, na uczelnię chodzi Adrianna Lipowska. Przed stadionem stoi pomnik Bobby'ego Moore'a. Blondwłosy stoper był kapitanem reprezentacji Anglii, która na starym Wembley w 1966 roku zdobyła mistrzostwo świata. Lipowska obchodzi cały stadion i wchodzi tylnym wejściem.

Od tego roku na 90-tysięcznym obiekcie działa UCFB Wembley, który reklamuje się jako uniwersytet piłkarskiego biznesu. Studenci uczą się zarządzania klubem i stadionem oraz prawa i dziennikarstwa sportowego. - Ja wybrałam psychologię sportu. Tak naprawdę nie miałam za bardzo pomysłu na to, co robić w Polsce, a mogłam studiować tutaj - tłumaczy Lipowska. W Wielkiej Brytanii z biznesu, jakim jest futbol, w różny sposób utrzymuje się 100 tys. osób.

Od razu po przyjeździe do Londynu bydgoszczanka zaczęła szukać informacji o testach do żeńskich drużyn. Napisała maile do Tottenhamu, Chelsea, Crystal Palace, Fulham i Arsenalu. Nie odpisali tylko "Kanonierzy", najbardziej utytułowany angielski klub w kobiecym futbolu. Najszybciej odezwał się ich rywal z północnego Londynu, czyli Tottenham. Na testach pojawiło się 200 dziewczyn. - Wiedziałam, że nie mam nic do stracenia. Zajęcia polegały na małych grach w ośmioosobowych zespołach - opowiada. Po kilku dniach przyszło zaproszenie do kolejnego etapu naboru. - Ostatecznie przeszłam trzy etapy. Z 200 osób na testach w klubie zostały trzy. Przesiew był ogromny - opowiada.

Za piłką Lipowska jako dziecko biegała na podwórku, a potem w gimnazjum w podbydgoskiej Brzozie. W wieku 13 lat zaczęła trenować w KKP Bydgoszcz. Ostatnie sezony spędziła rezerwach. Strzelała sporo bramek, piłka jej nie przeszkadzała. Gra drużyny była ustawiona pod nią, ale czegoś brakowało, żeby grać w występującym w ekstraklasie KKP. - Nie miała odpowiedniej siły i kondycji - mówi trener Mariusz Raczkowski. Zaliczyła kilka występów. Latem pożegnała się z KKP. Po ostatnim meczu było sporo łez. - Będę ten piękny czas KKP wspominała przez całe życie - deklaruje.

W Tottenhamie na początku dostawała szanse w zespole rezerw. We wrześniu w meczu z Lewes FC zadebiutowała w pierwszym zespole. Weszła na ostatnie 10 minut. - To było świetne uczucie. Tottenham gra tylko na trzecim poziomie w Anglii, ale wyszłam na boisku z herbem sławnego klubu - mówi. Na razie czeka na kolejne szanse. Trenuje z pierwszą drużyną, mecze gra na zapleczu. Problemem jest brak siły. W Anglii na przygotowanie fizyczne stawia się w kobiecej piłce jeszcze bardziej niż w Polsce. - Mecze wyglądają zupełnie inaczej niż nad Wisłą. Dziewczyny grają bardzo indywidualnie. Sama wolę podania niż akcje po kilku dryblingach, więc czasem to mnie irytuje.

W szatni Polka jest jedyną zawodniczką spoza Wielkiej Brytanii. Coraz lepiej radzi sobie z językiem. - Nie nadążam tylko, gdy dziewczyny mówią zbyt szybko albo slangiem - opowiada. Zarabiających miliony piłkarzy męskiej drużyny oraz piłkarki z Tottenham Hotspur Ladies dzielą lata świetlne, a nie niecała mila ze stadionu White Hart Lane do Frederick Knight Sports Ground, gdzie grają kobiety. - Czasami warunki czy boiska, na których gramy, nie świadczą o tym, że to Tottenham. Widocznie piłkarki nie są dla klubu ważne - mówi. Grę z kogutem na piersi traktuje jako początek przygody. - Od czegoś musiałam zacząć, ale nie wiążę się zbyt mocno z Tottenhamem. Chcę wyrobić sobie miejsce w zespole i z czasem spróbować sił w drużynie z wyższej ligi. Zobaczycie mnie jeszcze wyżej - uśmiecha się.

Na razie studia są dla 19-letniej piłkarki dodatkiem. - Chcę poznać psychikę sportowca, ale najważniejsza jest dla mnie piłka: wierzę, że jeszcze coś osiągnę na boisku - opowiada. - Czasem nie wierzę, że tu jestem. Pół roku temu stresowałam się maturą, a teraz w przerwach na uczelni siadam na trybunach Wembley - mówi.