SLD pyta o żużel. List otwarty do prezydenta Bruskiego

Czworo działaczy SLD, kandydatów do Rady Miasta, przedstawiło w poniedziałek, list otwarty do Rafała Bruskiego w sprawie żużla i stadionu Polonii.
Przeczytali go przed stadionem przy ul. Sportowej. Krytykowali w nim Bruskiego za niespełnione obietnice w sprawie Polonii. Namawiali do modernizacji stadionu. Pytani o źródła finansowania wskazywali ministerstwo sportu i Unię Europejską.

Namawiali do zatrudnienia w klubie Oskara Ajtnera-Golloba.

Oto cała treść listu działaczy SLD:

"W 2010 roku, jednym z przewodnich tematów kampanii wyborczej Rafała Bruskiego, obecnego prezydenta Bydgoszczy, był żużel, a wśród określonych celów - remont stadionu i powrót Tomasza Golloba do klubu, w którym się wychował. Przypominamy dziś tę obietnicę - przy billboardach kandydatów Platformy Obywatelskiej, wiszących na płocie nieremontowanego od lat stadionu. Jakże symboliczny, a zarazem groteskowy wymiar ma umieszczone w tym miejscu hasło: "Inni obiecują, ja buduję!". Warto jednak najpierw rozliczyć się przed wyborcami z wcześniejszych - jak się okazuje - pustych obietnic, zanim "obiecywanie" wytknie się innym. Pytamy więc otwarcie prezydenta Bruskiego: ile konkretnych wniosków w minionej kadencji skierowano (i dokąd) z Urzędu Miasta Bydgoszczy w sprawie dofinansowania remontu stadionu przy ulicy Sportowej? Pytamy o konkretne wnioski. Priorytetami dla prezydenta miały być te inwestycje, które uzyskają dofinansowanie unijne lub rządowe. Szczególnie o to drugie, nie powinno być panu Bruskiemu tak trudno! O Tomasza Golloba pytać nie będziemy, rozumiejąc że wykorzystanie wizerunku mistrza świata było potrzebne do wygrania wyborów w 2010 roku. Znamy też bardzo trudną sytuację finansową klubu, jednak to nie my obiecywaliśmy bydgoszczanom. Być może byłoby lepiej, gdyby prezydent miasta równie chętnie bywał na meczach żużlowych, jak na innych imprezach, podnosząc ich rangę swoim wizerunkiem i zachęcając do wspierania klubu. Dziś wielu reklamodawców, przez lata związanych z bydgoskim klubem, wybiera Grudziądz lub Toruń. Wśród kibiców sportu żużlowego, których w naszym mieście nie brakuje, w 2010 roku rozbudzono wielkie nadzieje, bo przecież - jak na łamach lokalnych mediów mówił Władysław Gollob - Tomasza Golloba do emigracji zmusił poprzedni prezydent, Konstanty Dombrowicz. Pan Bruski zaś obiecywał zrobić wszystko, aby Tomasz Gollob jeździł w Bydgoszczy, a jako swoje marzenie wymieniał, aby jeździł w parze z bratankiem Oskarem. "Proszę sobie wyobrazić. Czyż nie byłoby to piękne?" - pytał wówczas retorycznie Rafał Bruski. Również jego zastępca, Sebastian Chmara, już w toku kadencji obiecywał, iż uczynią wszystko, aby Oskar Ajtner-Gollob startował w Bydgoszczy. Dziś, kiedy syn Jacka Golloba zdeklarował, że chce startować w swoim mieście, zainteresowania z drugiej strony jednak zabrakło. Dostrzegamy kryzys sportu żużlowego, skutecznie niszczonego przez kolejne "głupawe" regulaminy, nie jesteśmy jednak wyłącznie krytyczni, ale nadszedł czas na odważne decyzje w sprawie stadionu, tak aby nie stał się kolejną po Torbydzie, straszącą wizytówką miasta. Jesteśmy przekonani, że znajdzie się miejsce na nowy wielofunkcyjny obiekt, który nie tylko posłuży sportowcom, ale również będzie miejscem zabaw dzieci i młodzieży oraz spędzania wolnego czasu przez starszych. Dlatego w pełni podpisujemy się pod słowami prezydenta Bruskiego z wywiadu dla portalu zuzelend.com: "Wiem, jak ważna dla rozwoju tej dyscypliny w naszym mieście jest kwestia modernizacji stadionu przy ul. Sportowej. Jestem zwolennikiem przemyślanych rozwiązań. Areny sportowe z prawdziwego zdarzenia to miejsca, które powinny tętnić życiem każdego dnia. Dzisiejsze, światowe standardy są takie, że stadion to również przestrzeń biznesowa". Te słowa, niestety nijak mają się do rzeczywistości, a zamykany na toporne kłódki stadion, zamiast być częścią aktywnego życia mieszkańców - straszy. Kolejne słowa również nijak mają się do ostatnich czterech lat kadencji bydgoskiego włodarza: "Aby miłośników żużla przyciągnąć na stadion w niedzielne popołudnie, trzeba im dać coś więcej. Należy stworzyć komfortowe, bezpieczne warunki oglądania zawodów. Ciężko mówić o komforcie w sytuacji, gdy kibice, siedząc na łuku ograniczeni dmuchaną bandą, widzą jedynie nieznaczną część toru w oddali i kaski walczących o pozycję zawodników. Jeśli chcemy myśleć o szybkim powrocie cyklu Grand Prix nad Brdę, to nie mamy wyjścia. Żużlowa Polska nam odjechała, a my zakopaliśmy się gdzieś pod bandą..." Niestety, piękne deklaracje pozostały w minionym czteroleciu obietnicami bez pokrycia. Dlatego, jeśli wyborcy obdarzą nas swoim zaufaniem - nie zapomnimy o tradycji sportu żużlowego na stadionie im. marszałka Piłsudskiego i będziemy aktywnie wspierać jego przebudowę. Czas na zmiany!" Podpisano: Magdalena Marcinkowska Ireneusz Nitkiewicz Tomasz Puławski Krystian Kisiel (kandydaci do RM Bydgoszczy)"