Artego drżało o wynik do końca. Trudny mecz ze Ślęzą

Dużo nerwów kosztowała Tomasza Herkta wygrana Artego ze Ślęzą Wrocław. - Nie można przez głupotę tracić prawie całej przewagi. Zachowanie niektórych zawodniczek było niedopuszczalne, na pewno poniosą konsekwencje - powiedział szkoleniowiec
Obserwuj autora na twitterze @R_Jaskot

Żeby przekonać się, że Artego jest w opałach, wystarczyło w trzeciej kwarcie spojrzeć na ławkę rezerwowych. Siedziała na niej Julie McBride. Po blisko 30 minutach meczu liderka drużyny nie miała na koncie żadnego punktu. Jej koleżanki musiały odrabiać straty do wrocławianek. - McBride nie ma monopolu na granie. Szanuję jej umiejętności, ale gdy ma słabsze momenty, siada na ławce. Po to sprawdzamy na tej pozycji Annę Bekasiewicz - tłumaczył potem Herkt.

Artego źle weszło w mecz. Ślęza po 6 minutach gry wygrywała 15:6. Kolejne minuty to festiwal błędów w ataku. Po kolei: rzut Krężel nie dotknął obręczy, spod samego kosza spudłowały Chineze Nwagbo, Martyna Koc i Darxia Morris. Z półdystansu nie trafiła Carter, a piłkę pod własnym koszem straciła McBride. Artego stanęło w miejscu niemal jak tydzień temu, gdy trzecią kwartę meczu w Krakowie przegrało 2:28. W sobotę serię 7 niecelnych rzutów z rzędu przerwała Carter, poprawiając własną próbę. W pierwszej kwarcie bydgoszczanki trafiły 4 z 18 rzutów.

Pierwsze prowadzenie Artego objęło po 15 min. Po dwóch kwartach bydgoszczanki wygrywały 32:29. Gra Artego była szarpana, pełna chaosu. W dwóch akcjach pod rząd bydgoszczanki popełniły błąd kroków.

W połowie ostatniej kwarty na tablicy wyników widniał remis 49:49. Po akcjach Carter, Nwagbo i Morris Artego miało 8 punktów przewagi. Jednak zamiast spokojnej końcówki nerwówka trwała do samego końca. Przewinienia techniczne odgwizdano Nwagbo i Morris. Po meczu trener Tomasz Herkt nie zostawił na nich suchej nitki. - Nie można przez głupotę tracić prawie całej przewagi. W profesjonalnym zespole to jest niedopuszczalne, zawodniczki na pewno poniosą konsekwencje - mówił.

Artego miało szczęście. Na 60 sekund do końca meczu Jhasmin Player, najlepiej punktująca zawodniczka w lidze, mogła wyprowadzić Ślęzę na prowadzenie. Wbiegła pod kosz, a piłka zatańczyła na obręczy. Piłkę zebrała dobrze grająca w końcówce McBride, a po chwili Elżbieta Mowlik trafiła z dystansu. Bydgoszczanki utrzymały prowadzenie do końca meczu. - Szukamy takich szans jak dziś, gdy przeciwnik jest zdekoncentrowany. Zagraliśmy dobry mecz, ale zabrakło nam doświadczenia i pewnie umiejętności - powiedział trener Ślęzy Radosław Czerniak.

Artego trafiło tylko 30% rzutów z gry. - Miałyśmy zatrzymać kontry rywalek i punkty z drugiej szansy. Do przerwy to nie wychodziło - mówiła Carter. Amerykanka zebrała aż 22 piłki. - Moje rzuty nie wpadały do kosza, więc skupiłam się na obronie. Robiłam wszystko, żebyśmy wygrały - dodaje.

Artego Bydgoszcz - Ślęza Wrocław 65:58 (11:19; 22:10; 9:16; 23:13)

Artego: Carter 16, Morris 15 (3), McBride 11 (1), Nwagbo 10, Krężel 6 (2), Mowlik 4 (1), Koc 3, Bekasiewicz 0.

Ślęza: Player 23 (2), Czarnecka 11 (1), Śnieżek 7, Brown 6, Mistygacz 5 (1), Pawlak 4, Zuchora 2, Jasnowska 0.