Fizjolog Zawiszy nie ma tajemnic. Opowiada o przygotowaniach

Sport testery, tętno i poziom mleczanu - tak wyglądają treningi Zawiszy z perspektywy fizjologa. To on ustala, jak mają wyglądać zajęcia bydgoskich piłkarzy. Do jego rozpiski musi się dostosować Mariusz Rumak.
Obserwuj autora na twitterze @R_Jaskot

Za przygotowanie fizyczne piłkarzy Zawiszy odpowiada Marcin Andrzejewski. Od 15 lat pracuje na poznańskiej AWF, tam również robił doktorat. Andrzejewski sam jest też trenerem piłkarskim, przez 12 lat prowadził grupy młodzieżowe Lecha Poznań. Współpracował z Mariuszem Rumakiem, który we wrześniu ściągnął go do Zawiszy. O przygotowaniach Zawiszy Andrzejewski ze szczegółami opowiadał uczestnikom kursokonferencji dla trenerów. - Nie mamy nic do ukrycia - mówił.

Piłkarze regularnie przechodzą kompleksowe badania. Zmodyfikowany test wyznaczania progu przemian beztlenowych zawodnicy przeszli w połowie grudnia oraz tydzień temu. - To test szeroko stosowany w Polsce i Bundeslidze - tłumaczy Andrzejewski.

Testy antropometryczne sprawdzają m.in. masę ciała, nawodnienie i poziom tkanki tłuszczowej. Z tą ostatnią nie było problemów. - Jej poziom był niższy niż przed wyjazdem na urlopy. Przy poprzednich badaniach niektórzy zawodnicy mieli zbyt wysoki cholesterol. Wtedy konsultujemy się z dietetykiem - mówi Andrzejewski.

Tkanka tłuszczowa spada

Trzykrotnie w rundzie zawodnicy przechodzą badania morfologiczno-mechaniczne. Są to hematologia - morfologia z rozmazem, wskaźniki biochemii podstawowej (m.in. cholesterol, potas, wapń, magnez, kwas moczowy), immunochemia i hormony (testosteron, kortyzol, THS).

W Zawiszy, podobnie jak w Lechu, piłkarze nie przechodzą standardowych testów szybkościowych. - Stosujemy zamiennik - CMJ - Counter Movement Jump. To prosty test, 2 minuty na zawodnika - 3 wyskoki z zamachem. Uzyskujemy moc nóg, czyli odejście na kilku metrach. Zawodnicy przechodzą też test funkcjonalny - 7 prób sprawnościowych, po 3 punkty na każdą próbę.

Rozpiska zajęć i meczów w okresie przygotowawczym jest już od dawna gotowa. Piłkarze zaliczą 55 jednostek treningowych i 7 sparingów. Na treningach badane jest tętno zawodnika. - Sprawdzamy też piłkarzy na poziomie metabolicznym. Chodzi o poziom mleczanu, który sprawdzamy, pobierając krew z palca - mówi Andrzejewski. Wszystko po to, żeby treningi mogły być zindywidualizowane.

Od poniedziałku piłkarze pracują nad wytrzymałością siłową. - Na siłowni niewielkie obciążenia - 50-60% ciężaru maksymalnego i dużo powtórzeń - mówi Andrzejewski. Zawodnicy przed treningiem dostają kartki, z jakim obciążeniem mają wykonywać ćwiczenia. Na początek 5 serii po 10. - Kiedy potem kształtujemy siłę, to skupiamy się na kilku ćwiczeniach. Obciążenie to wtedy 100-120% ciężaru masy ciała, trzy powtórzenia. W ostatnim etapie, tuż przed meczem, pracujemy nad mocą - skoki i rzuty, mniej ćwiczeń na maszynach.

Wyniki badań są dobre

Andrzejewski mówi, że ostatnie wyniki badań wysiłkowych są bardziej niż zadowalające. W czwartek piłkarze mieli trzy treningi - rano biegowy, potem dwa typowo piłkarskie. W piątek siłownia i zajęcia na boisku ze sztuczną murawą. - Trenerowi Rumakowi proponuję czas trwania wysiłku i przerwy. Wpisuję na przykład 2 razy 8 minut przy 70% tętna maksymalnego. A trener Rumak dobiera konkretne ćwiczenia. Wieczorem, kiedy analizujemy każdy dzień zgrupowania, mówię na przykład, że dane ćwiczenie powinno mieć większą intensywność. Wtedy trenerzy zastanawiają się, co zmienić - wyjaśnia.

W tym tygodniu wiele ćwiczeń będzie służyło temu, żeby potem nie doznać kontuzji. - Przysiad wydaje się łatwy do wykonania. Ale jak ma się na barkach ponad 100 kg, to łatwo o kontuzję. Dlatego teraz skupiamy się na technice.

27 stycznia piłkarze wylecą do Hiszpanii. Zagrają tam cztery mecze. Do Polski wrócą 5 lutego. Zostanie tydzień do ligowego spotkania z Górnikiem Łęczna.