Pierwszy Polak w Chelsea. Urodził się na tym samym osiedlu, co Boniek

- Moje marzenie? Zagrać kiedyś w pierwszej drużynie Chelsea albo w innym klubie Premier League. Tu jest ojczyzna futbolu - mówi 16-latek z Bydgoszczy Hubert Adamczyk. Wychowanek Zawiszy jest pierwszym Polakiem, który został piłkarzem londyńskiej drużyny
Obserwuj autora na twitterze @WBorakiewicz

W Cobham Training Ground, centrum treningowym i siedzibie piłkarskiej akademii Chelsea, dzień rozpoczyna się o 9 rano. Przynajmniej tak jest dla kilkunastoletnich podopiecznych klubu należącego do rosyjskiego miliardera Romana Abramowicza, którzy podpisali kontrakty z jego zespołem i należą do rodziny The Blues.

Jej członkiem jest Hubert Adamczyk. Za miesiąc skończy 17 lat. Razem z nim w drużynie do lat 18 są chłopacy z całego świata, wynalezieni przez globalną sieć piłkarskich łowców talentów dla Chelsea. Miro Muheim jest Szwajcarem z FC Zurych. Josimar Quintero pochodzi z Ekwadoru. Inny z kolegów Huberta, Mukhtar Ali, urodził się w Somalii, jednym z najbiedniejszych krajów świata. Jego rodzice wyemigrowali do Anglii, a on grał już w juniorskich reprezentacjach swej nowej ojczyzny. W zespole do lat 18 jest ponad 20 zawodników, większość z nich to jednak Anglicy.

- Ja mieszkam z chłopakiem ze Szwecji - mówi 17-latek z Bydgoszczy. Ali Suljić urodził się w Motali. Jego ojciec jest Bośniakiem. Tak jak Hubert, dostał się do Chelsea latem 2014 roku. Gra w obronie. Obaj mieszkają u angielskiej rodziny współpracującej z klubem. Wynajmuje pokoje wychowankom akademii i się nimi opiekuje. - To niedaleko od centrum treningowego, tylko 10 minut piechotą. Nie musimy z Alim za wcześnie wstawać, żeby zdążyć na 9 do akademii na śniadanie. Wtedy się wszyscy zbieramy - opowiada Adamczyk.

Po jedzeniu jest czas np. na fizjoterapię. Pierwszy trening pod okiem Joego Edwardsa, szkoleniowca drużyny do lat 18, rozpoczyna się o 10.30. A w Cobham Training Ground jest gdzie trenować. Abramowicz otworzył go kilka lat temu. Zbudował 30 boisk, trzy z nich mają podgrzewaną murawę, sześć odpowiada standardom Premier League. Nie zapomniano również o krytym boisku ze sztuczną trawą oraz oczywiście centrum medycznym. Są sale gimnastyczne, baseny, sauna, łaźnia parowa. - Warunki są wspaniałe, trudno to opisać - mówi Hubert.

Po pierwszym wspólnym treningu rozpoczynają się zajęcia indywidualne z piłkarzami. Każdy ma plan, co musi dodatkowo ćwiczyć. To może być siłownia czy inne, specjalnie dostosowane treningi.

- W moim przypadku najczęściej są ćwiczenia siły i szybkości. Wymogi Premier League są niezwykle wyśrubowane, jeśli chodzi o kwestie fizyczne. Muszę to nadganiać - przyznaje 16-letni wychowanek Zawiszy. Zwyczajny dzień w Cobham kończy się późnym popołudniem.



Z tego osiedla co pan Boniek

Na początku drogi do Chelsea były jednak podwórka i place na Osiedlu Leśnym, być może nawet te same, na których 50 lat wcześniej grał jako dziecko Zbigniew Boniek. - Moi rodzice mieszkają na tym samym osiedlu co pan Boniek. Ale ja nie śmiem się w żaden sposób z nim porównywać. Niczego jeszcze nie osiągnąłem, ale bardzo bym pragnął chociaż zbliżyć się do klasy pana Bońka - mówi Hubert.

Z Leśnego najbliżej było na Zawiszę. Tata, Dariusz, zaprowadził syna na pierwszy trening, kiedy miał on siedem lat. Jego pierwszym szkoleniowcem był Leszek Rzepka, legendarny trener młodzieży w bydgoskim klubie. Spod jego ręki wyszli m.in. Boniek i Henryk Miłoszewicz.

Już dwa lata temu Adamczyk został zauważony przez łowców talentów z Chelsea. Był wówczas w pierwszej klasie gimnazjum. Latem 2013 roku Hubert grał w meczu kadry województwa kujawsko-pomorskiego. 15-latka wypatrzył Bartosz Olędzki, skaut pracujący dla angielskiego potentata. Wypadki potoczyły się błyskawicznie. Dobra opinia wystawiona przez Olędzkiego zdecydowała o przyjeździe do Polski przedstawiciela angielskiego klubu i zaproszeniu młodego bydgoszczanina do Londynu. Od tego czasu był pod stałą opieką. Niemal co miesiąc ruszał w podróż na Wyspy. - Na lotnisku czekał już przedstawiciel Chelsea, który zawoził Huberta do angielskiej rodziny. Organizacja jest doskonała - mówi ojciec piłkarza. Chłopak wyjechał także z nastolatkami, których klub obserwował, na zagraniczny obóz. - W gruncie rzeczy już w wieku 14-15 lat byłem przygotowywany, że podpiszę z nimi zawodowy kontrakt - dodaje Hubert.

Umowę z Chelsea zawarł latem ub. roku, ale przez kilka miesięcy nie mógł grać. Szefowie Akademii "The Blues" nie zdążyli w sierpniu potwierdzić transferu wychowanka Zawiszy. W konsekwencji Adamczyk mógł tylko trenować, sprawdzać się w sparingach i przede wszystkim czekać - na otwarcie kolejnego okna transferowego. Doczekał się dopiero w styczniu i od razu zadebiutował w oficjalnym meczu, i to w starszej drużynie - do lat 21. Rywalem było FC Porto. - Cieszyłem się bardzo, bo w Chelsea nigdy się nie zdarzyło, żeby ich zawodnik tak długo musiał czekać na oficjalne potwierdzenie do gry - wspomina Hubert.

Po 20 minutach przeciwko Porto błyskawicznie było już pełne 90 minut w zespole do lat 18. Chelsea zremisowała 1:1 w wyjazdowym spotkaniu z rówieśnikami z West Bromwich Albion. - Pierwsze 60 minut grałem na lewym skrzydle, a ostatnie pół godziny już jako środkowy pomocnik, czyli na mojej nominalnej pozycji. Filozofia klubu jest taka, żeby wystawiać młodych piłkarzy na różnych pozycjach, co ma nas rozwijać. Czułem się wspaniale, że mogę zagrać od pierwszego do ostatniego gwizdka - opowiada Hubert.

Koniec jego kłopotów z udziałem w oficjalnych meczach podsumował także na oficjalnej stronie internetowej Chelsea Joe Edwards, trener drużyny do lat 18. - Oczywiście to wspaniale mieć wreszcie Huberta. Pracuje na treningach na co dzień doskonale. Musiało to być dla niego wielkie rozczarowanie, że tak długo nie mógł grać.

Na drodze do Stamford Bridge

Młodzieżowe zespoły Chelsea należą do najlepszych w Anglii. Drużyna do lat 18, której członkiem jest Adamczyk, zdobyła w ub. roku Puchar Anglii. Ekipa 21-latków zwyciężyła w rozgrywkach Premier League w tej kategorii wiekowej. Do pierwszego zespołu, w której grają największe futbolowe gwiazdy z Brazylii, Hiszpanii, Belgii, Serbii, Anglii, droga jest jednak bardzo daleka. Ostatnio jednak zawodnicy zespołu U-21: Dominic Solanke i Ruben Loftus-Cheek zadebiutowali w ekstraklasie. - Każdy z nas w akademii o tym marzy i ja oczywiście także, ale zdaję sobie sprawę, ile trzeba jeszcze włożyć pracy, żeby tego dokonać. Na pewno będę robił wszystko, żeby ten szczyt osiągnąć. Jest odległy, ale pierwszy kroczek mam za sobą. Chelsea mnie zauważyła - mówi Hubert.

Z José Mourinho, menedżerem pierwszej drużyny, miał raz tylko kontakt, kiedy trenował z drużyną do lat 21. Sławny Portugalczyk zamienił wtedy dwa słowa z każdym z młodych zawodników. - Na dłuższą rozmowę indywidualną trzeba sobie jednak zasłużyć. Głównie poprzez treningi z pierwszą drużyną lub, jak to czasami w przypadku młodych piłkarzy bywa, przy okazji wyjazdu na jeden z obozów przygotowawczych. Wszystko w swoim czasie - zaznaczył Hubert.

Znaleźć sobie miejsce w zawodowym futbolu to jego zadanie na najbliższe kilka lat. Razem z 17-latkiem z Bydgoszczy w innym wielkim klubie znalazł się także jego rówieśnik i kolega z reprezentacji Polski Krystian Bielik. Piłkarza warszawskiej Legii kupił Arsenal Londyn. Bielik będzie dostawał 2 tysiące funtów tygodniowo. To typowe stawki, które zarabiają najmłodsi gracze czołowych angielskich klubów, którzy podpisali zawodowe kontrakty. Podobnie jest z Adamczykiem w Chelsea. Stawki dla najlepszych piłkarzy Premier League przekraczają znacznie 100 tys. funtów na tydzień. Średnia, którą jesienią 2014 roku wyliczył portal Sportintelligence.com, wynosi 43 tys. funtów tygodniowo.

- Krystian jest moim kolegą z reprezentacji. Życzę mu, żeby szybko dostał szansę. Mam nadzieję, że zagramy niedługo w młodzieżowej Premier League w meczu Chelsea z Arsenalem. Tak samo poważnie traktuję nasze występy w reprezentacji Polski - mówi Adamczyk.

17-latek z Bydgoszczy trafił do Londynu prosto po ukończeniu gimnazjum. Nadal się uczy. Dojeżdża na zajęcia w polskim liceum do centrum Londynu. - Klub mi pomaga, żebym mógł jak najczęściej być na lekcjach. Uczę się w domu. Siłą rzeczy jednak to liceum muszę robić w trybie eksternistycznym. Chcę zdać maturę - opowiada Hubert. Nauki pilnują także rodzice, którzy często odwiedzają syna w Anglii. - W domu byłem na święta, wtedy mieliśmy wolne - dodaje młody gracz Chelsea.

Jego talent zauważył również Adam Nawałka. Trener pierwszej reprezentacji Polski chwalił już Adamczyka po występach w juniorskiej drużynie biało-czerwonych. - Pochwały z takich ust bardzo cieszą i są wielką motywacją do pracy. Wiem, ile mnie jeszcze czeka wysiłku, ale piłka to już w zasadzie mój zawód i sposób na życie - kończy pierwszy Polak w Chelsea.

Jesteś kibicem z Bydgoszczy? Dyskutuj i dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz