Gorące derby. Artego marnuje swoją szansę, Energa w finale [ZDJĘCIA]

W półfinale Final Six Pucharu Polski górą Energa Toruń. Koszykarki bydgoskiego Artego prowadziły przez pierwsze 30 minut, wygrywały nawet różnicą 17 punktów, ale swoją szansę na grę w finale zaprzepaściły.
Obserwuj autora na twitterze @R_Jaskot

Od trzech lat kujawsko-pomorskie derby należą do najciekawszych meczów w lidze. W sobotę tylko kilka osób w Artego Arenie oglądało mecz bez emocji. Należał do nich stojący w rogu sali Stefan Svitek. Trener Wisły Can-Pack Kraków denerwować się już nie musiał. Jego drużyna z łatwością rozbiła CCC Polkowice. Obok Słowaka mecz oglądali zrelaksowana wiślaczka Justyna Żurowska-Cegielska oraz jej mąż, były żużlowiec Krzysztof Cegielski.

Od początku spotkania emocje buzowały u Julie McBride. Po czterech minutach meczu miała na koncie nie tylko celny rzut z dystansu i kilka zaskakujących podań, ale także dwa faule. Tomasz Herkt swojej rozgrywającej z boiska nie ściągał. Założył, że wytrzyma presję. Udało się prawie do końca meczu. Artego dobrze zaczęło spotkanie. Za trzy punkty dwukrotnie trafiła też Mowlik i bydgoszczanki wygrywały 13:4.

Artego górowało agresją. Amisha Carter zaliczyła przechwyt na połowie rywali i zdobyła łatwe punkty. Trener Elmedin Omanić kolejny raz podczas meczu w Bydgoszczy tracił nerwy. Uspokajała go jego asystenta Ilona Jasnowska, ale Bośniak cały czas podchodził do sędziów i skarżył się na złe jego zdaniem decyzje. W końcu szkoleniowiec Energi został ukarany przewinieniem technicznym. Rzuty osobiste pewnie wykonała McBride, a Artego prowadziło 39:23.

Przez kolejne pięć minut bydgoszczanki roztrwoniły niemal całą przewagę. Artego przegrało drugą połowę drugiej kwarty 5:17. Punkty zdobywały Agnieszka Fikiel i Maurita Reid. Amerykanka trafiała równo z syreną kończącą pierwszą połowę i pokazała, że to torunianki są na fali. Przed trzecią kwartą Artego wygrywało 44:40. Niemal połowę swojego dorobku Artego zdobyło z rzutów osobistych.

Aktywnie grała Darxia Morris, ale trafiła tylko cztery z 17 rzutów z gry. - Zaczęłyśmy agresywnie w obronie i cierpliwie w ataku. Potem te atuty utraciłyśmy. Za szybko oddawałyśmy rzuty, ja również. To nie tak powinno wyglądać - mówiła.

W połowie trzeciej kwarty McBride biła brawo swoim koleżankom. Morris raz za razem asystowała, a bydgoszczanki trafiały większość rzutów. Artego prowadziło 58:45, ale znów zaczęło marnować swoje szanse. Na koniec kwarty, po rzutach Reid, Pawlak i Ajduković, przewaga stopniała do trzech punktów (60:57).

Po 31 minutach meczu i rzucie Adjuković Energa objęła pierwsze prowadzenie w meczu. Po kolejnych penetracjach Reid o czas poprosił Tomasz Herkt. Na trzy minuty przed końcem Energa wygrywała czterema punktami. Po minucie trzema. Na 68 sekund przed końcem meczu Artego przegrywało 72:74. Piąty faul popełniła McBride, a za trzy punkty trafiła Pawlak. Pięć punktów różnicy w 40 sekund bydgoszczanki odrobić już nie dały rady. - Do momentu kiedy zmuszaliśmy Energę do gry w ataku pozycyjnym, prowadziliśmy. Wiemy, że torunianki najsilniejsze są w kontrach, ale nie potrafiliśmy tego zastopować już w drugiej kwarcie - mówił trener Tomasz Herkt. Twardo i aktywnie w obronie Artego grało przez pierwsze półtorej kwarty. - Agresywna obrona powoduje wzrost pewności siebie. Z tego wychodzi dobry atak. Spadek agresywności wynikał m.in. z tego, że dzień wcześniej graliśmy mecz. Żeby wygrać z takim zespołem jak Energa, musielibyśmy grać na wysokiej intensywności 40 minut, a wszystkie wchodzące zawodniczki musiałyby utrzymywać poziom gry - wyjaśniał.

Dobrze zagrała Amisha Carter - zanotowała 22 punkty i 12 zbiórek. Żadnego pożytku zespół nie miał z drugiej środkowej, Markeishy Gatling. McBride pokazywała jej, jak ma się poruszać na parkiecie i stawiać zasłony, ale nic z tego nie wychodziło. Zbyt dużo próbowała grać daleko od kosza. Przez 22 minuty Gatling oddała dwa niecelne rzuty, cztery razy faulowała. O jej grę pytali Herkta po meczu dziennikarze. - Potwierdzam, słaby występ. Ale ona zaczyna występ z europejską koszykówką. Gdyby w poprzednich spotkaniach rzucała po 20 punktów, to rozumiałbym takie pytanie. Na razie jest na takim poziomie, na jakim jest - komentował.

Torunianki jutro będą miały szanse na zdobycie Pucharu Polski. - Dziś zaczęłam mecz bardzo źle i szanuję decyzję trenera, który posadził mnie na ławce. Dziś wygrałyśmy, ale nasze mecze nie mogą wyglądać jak jazda rollercoasterem, bo nie zawsze będziemy z tego wychodzić zwycięsko - mówiła Maurita Reid.

Finał Pucharu Polski w Artego Arenie w niedzielę o godz. 14.

Artego Bydgoszcz - Energa Toruń 72:79 (26:16, 18:24, 16:17, 12:22)

Artego: Carter 22, McBride 13, Mowlik 12, Morris 11, Krężel 6, Koc 4, Kuin 4, Bekasiewicz 0, Gatling 0.

Energa: Reid 21, Ajduković 16, Pawlak 13, Jackson 13, Fikiel 6, Harris 6, Walich 2, Misiuk 2, Suknarowska 0, Makowska 0.