Artego wyrwało zwycięstwo. Znów zdecydowała ostatnia minuta

Bliskie przegranej z walczącym o czołową ósemkę MKK Siedlce były koszykarki Artego. O wygranej bydgoszczanek zdecydowały ostatnie akcje meczu. - Higienicznych porażek nie potrzebujemy. Na tym etapie sezonu walczymy o wszystko - mówi trener Tomasz Herkt
Obserwuj autora na twitterze @R_Jaskot

Do wykonania zadania, jakim było pokonanie niżej notowanego rywala, koszykarki Artego podeszły poważnie. Po akcjach Amishy Carter i Darxii Morris prowadziły 8:0. W kolejnej akcji piłkę Eurece Brooks wybiła Julie McBride a trener Teodor Mołłow zaczął się denerwować. Były trener męskiej reprezentacji Bułgarii zdjął marynarkę i zaczął niespokojnie chodzić przed ławką rezerwowych. Kiedy za trzy trafiła Morris, wziął czas. Po 4 minutach MKK przegrywało 0:11. Wtedy serię punktową rozpoczął zespół gości. Po chwili było 11:6.

Pod koniec kwarty swój pierwszy celny rzut z dystansu oddała Ganna Zarycka. Ukrainka układa rękę tak, że trudno uwierzyć, że piłka znajdzie swoją drogę do kosza. Zarycka jednak trafia, rzut z dystansu to jej najsilniejsza broń. Jej skuteczność za trzy punkty jest fenomenalna - średnio 47,4 proc. Ale w meczu z Artego trafiła tylko ten jeden raz.

W drugiej kwarcie, gdy Emina Demirović kolejny raz zwiodła Markeishę Gatling, MKK objęło prowadzenie 26:24. Po chwili przewaga gości urosła do 6 punktów. Potem było jeszcze gorzej. Akcje Artego były nieskoordynowane, grane do końca czasu 24 sekund. Pod koniec wymiany podań były bardzo nerwowe. Artego trafiło tylko 31% rzutów z gry. Do przerwy MKK wygrywało 41:33. - Straciliśmy rytm, grałyśmy bez obrony. To niedopuszczalne - oceniła McBride.

Po przerwie nowa rozgrywająca reprezentacji Polski trafiła trzy rzuty zmniejszając stratę do 1 punktu. Jej kolejna penetracja wyprowadziła Artego na prowadzenie. W trzeciej kwarcie zdobyła 11 "oczek". Potem znów MKK zbudowało przewagę. Kiedy roztrwoniło ją w ostatnich akcjach trzeciej kwarty, Teodor Mołłow był wściekły. Kopał bidony i krzyczał na swoje zawodniczki.

Z wyniku 52:53 na początku ostatniej kwarty szybko zrobiło się 70:60. McBride zaczęła dostarczać piłki pod sam kosz, w ręce Gatling. Dalej swoje zadania wypełniała Carter (17 punktów i 15 zbiórek).

Na 30 sekund do końca meczu Artego prowadziło73:70. Piłka była w posiadaniu MKK, a Mołłow rozpisał akcję zespołu podczas przerwy na żądanie. Sytuacyjny rzut z 8 metrów oddała Brooks. Nie trafiła, a Artego obroniło korzystny wynik. - Kiedy przegrywasz, żałujesz niewykorzystanych sytuacji. My nie trafialiśmy w drugiej połowie. Robiliśmy książkowe akcje, który nie potrafiliśmy skończyć. Nie możemy mieć aż tyle strat [17 - przyp. red.], to nie jest nasza gra. Obrona rywali nie była aż tak agresywna, żeby rywale mieli aż tyle przechwytów - powiedział szkoleniowiec MKK. - Po wygranym meczu z Energą Toruń siłą rzeczy trochę przewartościowaliśmy nasze możliwości. W przerwie mówiliśmy sobie, że niczym będzie tamta wygrana, jeśli nie pokonamy drużyny z Siedlec - dodał Tomasz Herkt.

Mecz z trybun obserwowały koszykarki CCC Polkowice. W niedzielę zagrają w Toruniu z Energą. Zamiast czekać na mecz w hotelu, przyjechały na mecz w Artego Arenie. Mecz CCC - Artego już za tydzień.

Artego Bydgoszcz - MKK Siedlce 75:70 (22:17, 11:24, 19:12, 23:17)

Artego: McBride 22 (2), Carter 17, Morris 16 (1), Gatling 10, Krężel 4, Bekasiewicz 0, Mowlik 0, , Kuin 0.

MKK: Bibrzycka 16 (2), Mukosiej 15 (1), Demirović 13, Ristić 9 (1), Jujka 6, Zarycka 5 (1), Brooks 4, Koperwas 2.