Sport.pl

Jak zmienił się Zawisza od 2:6 z Lechem? Niemal w każdym calu

Z pierwszej jedenastki, która wyszła na boisku w Poznaniu i doznała największej klęski w jesiennej rundzie ekstraklasy, nie ma już więcej niż połowy graczy. A ci, którzy zostali, też są nie do poznania. Wszyscy grają o całe niebo lepiej, a niektórzy na dodatek występują na innych pozycjach niż pół roku temu. I to także wyszło na dobre.
Jesteś kibicem z Bydgoszczy? Dyskutuj i dołącz do nas na Facebooku Sport.pl Bydgoszcz

Mecz z Lechem był dla Mariusza Rumaka drugim pojedynkiem po objęciu Zawiszy. Pogrom 2:6 to najgorsze jego wspomnienie z jesieni 2014. Nie tylko dlatego, że chciał przecież osiągnąć lepszy wynik na "swoim" stadionie przy Bułgarskiej, a został pokonany w upokarzających rozmiarach. Na dodatek gra całego zespołu osiągnęła tego wrześniowego dnia dno. Nic dziwnego, że po zakończeniu spotkania zespół długo nie wychodził z szatni.

Klęska na sześć goli

20 września 2014 roku w Poznaniu jedenastka Zawiszy wyglądała następująco:

Sandomierski - Argyriou, Andre Micael, Samuel Araujo, Ziajka - Wójcicki, Drygas - Luis Carlos, Kadu, Wagner - Vasconcelos. Z ławki rezerwowych wyszli Piotr Petasz, Jakub Łukowski i Paweł Strąk.

Sześciu z zawodników wyjściowego składu nie ma już obecnie w bydgoskim klubie.

Prawy obrońca Anestis Argyriou został sprowadzony latem 2014, ale szybko okazało się, że umiejętności Greka są za niskie na wymogi polskiej ekstraklasy. Zagrał w sumie w ośmiu meczach. Po raz ostatni pokazał się na boisku na początku października w spotkaniu z Pogonią, przegranym 0:3. Po nim trener Rumak ostatecznie uznał, że Argyriou się nie nadaje. Zimą odszedł do greckiego Ethnikos Achnas.

W środku obrony występował w Poznaniu Samuel Araujo. Tego Brazylijczyka ściągnięto na specjalne życzenie portugalskiego trenera Jorge Paixao. Obok Joshuy Silvy, innego zawodnika, którego chciał Paixao, Araujo był największą pomyłką transferową bydgoskiego klubu. W Poznaniu ośmieszał go Zaur Sadajew. Zawisza pozbył się go zimą. Do tej pory nie znalazł klubu.

Nie ma także już w bydgoskim klubie żadnego z kwartetu ofensywnych piłkarzy Zawiszy, którzy występowali we wrześniu w Poznaniu.

Luisa Carlosa wzięła Korona Kielce. Jorge Kadu odszedł w lutym do I-ligowej Miedzi Legnica. Wagner gra w Nacional Funchal, klubie z portugalskiej ekstraklasy. Bernardo Vasconcelos trafił z powrotem na Cypr, do drużyny Doxa Katopokias.

Dla Vasco oraz Petasza spotkanie z Lechem było zresztą podwójnie złe. Nie tylko przegrali mecz, ale po nim już Rumak stracił do nich ostatecznie zaufanie. Petasz zimą przeszedł do GKS Katowice.

Ludzie nie do poznania

Pięciu piłkarzy, którzy na mecz w Poznaniu wybiegli od początku, jest nadal w Zawiszy. Najprawdopodobniej wszyscy z nich wyjdą na boisko w sobotnim pojedynku. To już jednak zawodnicy o całkowicie odmienionym obliczu.

Jesienią bramkarz Grzegorz Sandomierski wpuszczał rekordową liczbę goli. Miał najsłabszą skuteczność interwencji w całej ekstraklasie. Po zimie to już gracz przypominający, że kilka lat temu był reprezentantem Polski. Skuteczność obron w 2015 wynosi 100 procent. Jako jedyny w ekstraklasie nie wpuścił jeszcze gola.

Środkowy defensor Andre Micael to kolejny przykład piłkarza, który po zimowych przygotowaniach wrócił do formy - tej z jesieni 2014. Wzorcowo przypilnował tak groźnych napastników jak Antonio Colak z Lechii i Paweł Brożek z Wisły.

Sebastian Ziajka na lewej obronie za to wygrał rywalizację o miejsce w jedenastce ze ściągniętym zimą Rumunem Cristianem Pulhacem.

Jedną z rewelacji w tym roku jest za to Jakub Wójcicki. Już pod koniec rundy jesiennej został przesunięty na prawą obronę. To siódma pozycja tego zawodnika na boisku. W Zawiszy nie grał tylko na bramce, środkach obrony i lewej stronie defensywy. Decyzja Rumaka była strzałem w dziesiątkę. Wójcicki jest jednym z czołowych graczy na tej pozycji w ekstraklasie. - To najlepszy obecnie prawy obrońca w naszej lidze - obwołał właściciel Zawiszy Radosław Osuch.

Ostatnim z tamtej jedenastki, która przegrała 2:6, jest Kamil Drygas. Rekordzista ekstraklasy w liczbie żółtych kartek (ma już 10) ma nadal pewne miejsce w składzie.

Sześciu z nowego Zawiszy

Trzeba się spodziewać, że tych sześciu nowych zawodników w porównaniu z pierwszym meczem z Lechem to: Luka Marić, Iwan Majewski, Bartłomiej Pawłowski, Mica, Alvarinho i Josip Barisić. Mica i Alvarinho pozostali w kadrze zespołu z bardzo licznej grupy piłkarzy portugalskojęzycznych (trzecim jest Andre Micael).

Białorusin Majewski, zastępujący Herolda Goulona (trafił do Omonii Nikozja), to najlepszy transfer bydgoskiego klubu. Były kapitan FK Mińsk spisuje się bez zarzutu. Podobnie jest z Chorwatem Luką Mariciem (poprzednio HK Rijeka), który razem z Andre Micaelem tworzą najskuteczniejszy tego roku duet środkowych obrońców ekstraklasy. Nie dałoby się jednak pozostać bez straty gola bez wsparcia Majewskiego.

Pawłowski został wypożyczony z Lechii Gdańsk. Już w swym debiucie w barwach Zawiszy, przeciwko Piastowi Gliwice, z łatwością wygrywał pojedynki indywidualne. Wypracował pierwszego gola dla bydgoszczan.

Bez bramki jest jeszcze chorwacki napastnik Barisić, ale to gracz o dużych umiejętnościach, któremu bardzo trudno odebrać piłkę. O miejsce w składzie walczy z nim Jakub Świerczok - kolejny z dwunastu w sumie nowych zawodników, którzy zimą dołączyli do klubu.

Obserwuj autora na Twitterze @WBorakiewicz

Więcej o:
Komentarze (1)
Jak zmienił się Zawisza od 2:6 z Lechem? Niemal w każdym calu
Zaloguj się
  • wierny_zawisza

    Oceniono 25 razy 17

    Oczywiście do upragnionego celu (każdego normalnego kibica) jeszcze daleka droga, ale przynajmniej pojawiło się światełko w tunelu. I są podstawy do pozytywnego myślenia - na ten moment PO PODZIALE są 4 pkt straty do bezpiecznego miejsca. A przypominam, że w grupie spadkowej będzie siedem spotkań ze słabszymi zespołami.

    Podsumowując - jest o co walczyć! Na Lechu mam nadzieję, że będzie ok 5 tys ludzi. Przyda się chłopakom wsparcie. WKS!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX