Po godzinach liczy statystyki. Piłkarz Zawiszy dał mu "unfollow"

- Rafael Porcellis obserwował moje konto, ale jak pojawiła się statystyka o jego długiej serii bez gola, to dał "unfollow" - żałuje Krzysztof Donarski, twórca twitterowego profilu ZawiszaStats




27-letni bydgoszczanin zlicza obecne i historyczne statystyki. Podaje je na twitterowym koncie ZawiszaStats. Donarski mieszka w Poznaniu, tworzy strony internetowe, głównie e-commerce (sklepy internetowe).

Remigiusz Jaskot: Skąd pomysł na profil o statystykach Zawiszy?

Krzysztof Donarski: Z Twittera korzystałem już wcześniej. Czasami na prywatny profil wrzucałem klubowe statystyki, chciałem to robić na większą skalę. Chciałem, żeby były kojarzone nie ze mną, ale z Zawiszą. Twitter świetnie się do tego nadaje.

Statystyki miał pan gotowe wcześniej?

- Takie liczby zawsze mnie interesowały. Przed meczami przeglądałem dane z poprzednich spotkań, notowałem, robiłem zestawienia. Na Twitterze zaczęło się pojawiać coraz więcej profili o statystykach klubów, reprezentacji, rozgrywek. W przypadku Zawiszy był odzew, okazało się, że parę osób to interesuje. Teraz śledzą mnie nie tylko kibice Zawiszy.

Które zestawienie było najbardziej czasochłonne?

- Dużo czasu zajęło mi obliczenie, kto ostatni raz w ekstraklasie stracił po 9 kolejkach tyle goli, ile Zawisza, czyli 27. Prześledziłem wszystkie rozgrywki wstecz, co nie było takie proste. Doszedłem do 1961 roku. I co ciekawe, poprzednim klubem, który stracił tyle bramek, była Polonia Bydgoszcz. Czasochłonne było też liczenie statystyk Michała Masłowskiego, kiedy zimą nie było jeszcze wiadomo, czy odejdzie z Bydgoszczy. Przeanalizowałem wszystkie gole, skąd strzelił, którą nogą. Przejrzałem też wszystkie gole, które padły, gdy przebywał na boisku, żeby dokładnie policzyć asysty. A skróty meczów w I lidze nie były takie łatwe do znalezienia. Liczyłem to z myślą o 100 meczach Masłowskiego w Zawiszy, ale do niego nigdy nie doszło. Do odejścia do Legii zagrał ich 95.

Ale często te wyliczenia, z których byłem zadowolony, wcale nie robiły wrażenia na odbiorcach. A czasem banalne liczby się przebijają. Ludzi interesuje m.in., kiedy było coś ostatni raz - zwycięstwo albo dany wynik.



Pojawiały się też statystyki typu Michał Żyro lub Kasper Hamalainen kontra Zawisza.

- One nie są czasochłonne. Ci zawodnicy grali przeciwko Zawiszy tylko w ekstraklasie. Najtrudniej o dane z niższych lig i te historyczne, z lat 70. i wcześniejsze. Najnowsze dane najlepiej udokumentowane ma 90minut.pl. Jeśli chodzi o poprzednie lata, jest kilka stron kibiców Zawiszy, skąd można czerpać. Wypada im tylko podziękować, że zebrali te dane i udostępnili je w internecie.

Zdarza się panu znaleźć błędy?

- W przypadku Zawiszy powtarza się jeden problem. Na wielu stronach do bilansu poprzednich meczów danego klubu z Zawiszą wlicza się Hydrobudowę. Ale skoro do niedawna ten błąd powielano w grze "Football Manager", to trudno z tym walczyć. Zresztą dla wielu to skomplikowana sytuacja, w którą się nie zagłębiają.

Czy dla statystyka i kibica zarazem spadek jest podwójnie bolesny? Dostęp do meczów i statystyk jest w I lidze bez porównania gorszy.

- Statystyki można robić niezależnie od poziomu rozgrywek. Te podstawowe są do zrobienia nawet w A klasie. A spadek nic nie zmienia. Nawet jeśli Zawisza miałby grać jeszcze niżej, robiłbym to dalej. Staram się nie wciągać duszy kibica w profil ZawiszaStats. Nie oceniam, pokazuję fakty. Do prywatnych opinii mam drugie konto.

Długo chodzi pan na Zawiszę?

- Od prawie 10 lat. Oczywiście mógłbym skończyć na pierwszym meczu, gdyby nie pasja do piłki nożnej i niepowtarzalna atmosfera, jaką wtedy (w IV lidze) potrafili zrobić kibice Zawiszy. To mi ułatwia pracę. Wiele zdarzeń widziałem na własne oczy. Więc gdy liczyłem, kiedy ostatni raz bramkę dla Zawiszy strzelił wychowanek, wiedziałem, że musiało być to w czasie gry w II lidze. Strzelcem był Jakub Bojas - 20 maja 2011 Zawisza wygrał 2:0 z Elaną Toruń. Teraz wykorzystuję przerwę między sezonami, nie chcę zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę. To, co można, zestawiam już teraz. Bazę poprzednich meczów mam już gotową.

Wie już pan, ile razy Zawisza grał w I lidze z Bytovią albo Chojniczanką?

- Z Bytovią Zawisza nigdy jeszcze nie grał. Jeżeli chodzi o Chojniczankę, to tutaj musiałem sięgnąć aż do przełomu lat 40. i 50. Naliczyłem 13 takich spotkań, ale jeszcze będę to weryfikował. Aktualnie mam już wszystkie drużyny opracowane, przynajmniej na ogólnym poziomie. Cały czas będę starał się jeszcze uzupełniać te informacje. Terminarz narzucił mi kolejność działania. W pierwszej kolejce Zawisza gra z Arką, z którą mierzył się 34 razy, najczęściej spośród wszystkich zespołów obecnej I ligi.



Pasja do liczb ma podłoże zawodowe?

- Chyba można tak powiedzieć. Jestem programistą. Liczę, że w przyszłości niektóre obliczenia zautomatyzuję. Skrypty zminimalizowałyby czas, który poświęcam na liczenie.

Wśród profili statystycznych jest taki, który wyznacza poziom, do którego można dążyć?

- Na pewno @EkstraStats. To już sztab ludzi, zespół kilkunastu osób. Ja jestem tylko pojedynczym pasjonatem, który wszystko robi w wolnym czasie. Dla mnie to tylko hobby. Jeśli mam wynotować wszystkie zagrania jednego zawodnika, to potrzebuję kilku godzin, by dany mecz zobaczyć jeszcze raz. W tę stronę więc nie idę. Na Twitterze bardzo popularne są profile juniorów albo pracowników Legii Warszawa, nie wspominając o piłkarzach. Na tym tle kont o Zawiszy jest niewiele. Szkoda, że aktywny nie jest żaden z obecnych piłkarzy. Wcześniej byli to np. Wahan Geworgian i Rafael Porcellis. Ten drugi obserwował moje konto, ale jak pojawiła się statystyka o jego długiej serii bez gola, to dał "unfollow".