Sport.pl

Łuczniczka chce ustrzelić gdańszczan. I może się jej udać

Bydgoscy siatkarze zamierzają wykorzystać zadyszkę Lotosu Trefla i w środę pokonać wicemistrzów Polski. Zwycięstwo byłoby jednak wielką sensacją.
- Walczymy w każdym meczu o wygrane, bo punkty są na wagę złota przy obecnym systemie rozgrywek - mówi Piotr Sieńko, prezes i właściciel Łuczniczki Bydgoszcz.

Nasi siatkarze nie potrafili jeszcze w tym sezonie pokonać wyżej od siebie notowanego zespołu. A z taką ekipą zmierzą się w dzisiejszym meczu. Lotos Trefl Gdańsk jest wicemistrzem Polski, zajmuje aktualnie 4. miejsce w tabeli PlusLigi. Siatkarze włoskiego szkoleniowca Andrei Anastasiego zwyciężyli w tym sezonie 13-krotnie i przegrali zaledwie 4 razy. Bilans Łuczniczki to 8 zwycięstw i 10 porażek.

Lotos Trefl ostatnio jednak gra słabiej. Zdecydowanie przegrał swój ostatni pojedynek z Jastrzębskim Węglem. Poległ z kretesem w spotkaniu Ligi Mistrzów z Zenitem Kazań. To szansa dla Łuczniczki

- Jak najszybciej musimy zapomnieć o porażce w ostatnim starciu. W środę w Bydgoszczy trzeba sięgnąć po komplet punktów. - mówi Damian Schulz z Lotosu Trefla.

W meczu z Jastrzębskim Węglem nieskutecznie w ataku zagrał Amerykanim Troy Murphy, najpotężniejsza broń gdańszczan pod siatką. Nie zawiódł za to as reprezentacji Polski, Mateusz Mika. To od jego postawy na boisku zależy najwięcej w przypadku Lotosa Trefla. Zatrzymanie Miki jest podstawową receptą trenera Łuczniczki Piotra Makowskiego na zwycięstwo w środowym meczu.

W bydgoskiej drużynie, która ostatnio przegrała 0:3 z mistrzami Polski, Asseco Resovią, nie zawodzi Jakub Jarosz. Muszą go jednak wspomóc Michał Ruciak i Belg Kevin Klinkenberg. Bez tego nie da się pokonać rywali.

Początek meczu o godz. 18 w hali Łuczniczka przy ul. Toruńskiej. Ceny biletów: 30, 15 i 7,50 zł (grupowe).

Więcej o: