Łuczniczka zwycięska. Lepsza na wyjeździe niż u siebie

Łuczniczka Bydgoszcz - AZS Częstochowa 3:0

Łuczniczka Bydgoszcz - AZS Częstochowa 3:0 (ARKADIUSZ WOJTASIEWICZ)

Bydgoscy siatkarze nie mieli większych kłopotów ze zwycięstwem w Częstochowie. Najlepszym zawodnikiem Łuczniczki był Łukasz Wiese.
Chcąc w nowym sezonie grać w PlusLidze AZS musi spełnić sportowe minimum: w rundzie zasadniczej wygrać pięć meczów. Przed spotkaniem z Łuczniczką Bydgoszcz miał na koncie cztery, a w perspektywie jeszcze cztery pojedynki: w swojej hali z Zaksą Kędzierzyn Koźle i na wyjazdach z rywalami, którzy wydają się być w zasięgu akademików Effectorem Kielce, BBTS-em Bielsko Biała i AZS-em Politechnika Warszawska.

Łuczniczka ten kłopot ma z głowy. Walczy o prawo do gry o 7. miejsce na koniec sezonu. Bydgoszczanie w 21 meczach zgromadzili 26 punktów, dokładnie dwa razy więcej od częstochowian i na boisku tę różnicę było widać. Byli lepsi w każdym elemencie: ataku, przyjęciu, bloku i zagrywce. Dla przykładu - w tym ostatnim elemencie zdobyli 7 punktów, a gracze AZS-u 1.

Sam początek meczu był dla akademików niezły, ale pierwszy set zakończył się wyraźnym zwycięstwem gości. Między innymi dzięki skutecznej zagrywce, siatkarze Łuczniczki w połowie partii wypracowali sobie kilkupunktową przewagę, której nie oddali już do końca. W ich szeregach wyróżniał się Łukasz Wiese, który podobnie jak cała drużyna imponował w ataku (75-procentowa skuteczność). Na początku drugiego seta ten sam gracz popisał się dwoma asowymi serwisami, Łuczniczka momentalnie odrobiła niewielką stratę, objęła prowadzenie i utrzymywała je niemal cały czas. Akademicy próbowali walczyć, ale nie mieli na tyle atutów, aby przejąć inicjatywę. Serwisem nie byli w stanie zmusić rywali do błędów, a od czasu do czasu sami popełniali błędy w przyjęciu. Co gorsza nie mieli też lidera w ataku. Gracza, który wybiłby się ponad przeciętność i zbijał chociaż z 50-procentową skutecznością. Doścignąć rywali częstochowianom udało się dopiero w samej końcówce. Na tablicy pojawił się remis 21:21, ale po kilku akacjach było... 21:25. Błąd Mataja Pataka w ataku i szczęśliwy as Grzegorza Kosoka przesądziły o tym, że bydgoszczanie wygrali również drugą partię.

Ostatni, trzeci set miał bardzo podobny przebieg. Drużyna Michała Bąkiewicza znowu zdobyła się na zryw. Było tylko 20:21, ale końcówka znowu należała do gości, którzy zasłużenie zwyciężyli 25:22 i w całym meczu 3:0. Nagrodę dla najbardziej wartościowego zawodnika odebrał Łukasz Wiese.

Częstochowskim fanom siatkówki przypomniał się w piątkowy wieczór wieloletni kapitan AZS-u Dawid Murek. Wielokrotnie wywoływany, wszedł na boisko w trzecim secie. Na trybunach zawisł transparent: "Dawid Murek Dziękujemy".

AZS Częstochowa - Łuczniczka 0:3

Sety:20:25, 21:25, 22:25

AZS: Redwitz (0), Szalacha (3), Patak (9), Bandero (12), Buniak (2), Szymura (2), Stańczak (libero) oraz Polański (5), Wawrzyńczyk (11), Lipiński (1), Kowalski (0)

Łuczniczka: Radke (5), Kosok (7), Wiese (18), Jarosz (7), Klinkenberg (7), Jurkiewicz (8), Żurek (libero) oraz Murek (2), Ruciak (1), Krzysiek (0), Wolański (0)

Zobacz także
  • Skra cieszyła chwilę. Łuczniczka znowu przegrywa
  • Łuczniczka - Skra 0:3 Historia w Bełchatowie. Pierwsze zwycięstwo Łuczniczki ze Skrą
  • Mecz Łuczniczka - Lotos Trefl 0:3 Łuczniczka słabsza od Lotosu. Porażka w trzech setach