Gwiazda lekkiej atletyki: Doping to najgorsze zło

17.07.2016 12:05
Ato Boldon w Bydgoszczy

Ato Boldon w Bydgoszczy (ARKADIUSZ WOJTASIEWICZ)

Trener odkrył jego talent do biegania podczas gry w piłkę nożną. Został sprinterem, który zakończył karierę sportową z tytułem mistrza świata i czterema medalami olimpijskimi. Teraz Ato Boldon popularyzuje lekką atletykę, jest ambasadorem bydgoskich mistrzostw świata juniorów. W niedzielę o 19. spotka się bydgoszczanami w trakcie koncertu z cyklu "Rzeka Muzyki" w amfiteatrze przy Operze Nova
Sportowiec z Trynidadu i Tobago przybył do Bydgoszczy jako pierwszy z zagranicznych ambasadorów - byłych gwiazd królowej sportu. Oprócz Boldona w tej roli są w naszym mieście Amerykanin Allen Johnson i Brytyjczyk, Colin Jackson oraz Anna Rogowska i Paweł Wojciechowski.

Remigiusz Jaskot: Pierwszy raz w Bydgoszczy?

Ato Boldon: - Potrafię wymówić i przeliterować nazwę miasta, a w tym przypadku to już chyba sporo. B-Y-D-G-O-S-Z-C-Z [Boldon po kolei wymawia głoski - przyp. red] . Ta końcówka jest szczególnie trudna. Każdy, kto już w Bydgoszczy był, mówił mi, że to piękne miejsce ze wspaniałymi kościołami. Liczę, że podczas mistrzostw trochę poprawi się pogoda.

Jesteś ambasadorem i pracujesz dla telewizji. W jakich rolach przyjechałeś do Polski?

- Jestem też trenerem. Mam tutaj dwóch zawodników z Trynidadu i Tobago. Potrafię to wszystko połączyć. W zeszłym roku, na mistrzostwach świata, pracowałem dla telewizji i byłem jednocześnie trenerem. Teraz jestem równocześnie ambasadorem i trenerem.

Szkolisz też futbolistów amerykańskich.

- To moja kolejna praca. Każdy z nich chce być szybszy. Zajmuję się zawodnikami, którzy są w college'ach i chcą zostać zawodowcami. W NFL jest 15 zawodników, z którymi pracowałem. Zdarza się, że oglądam mecz i jeden z nich jest zmieniany przez innego, którego też uczyłem, jak szybciej biegać.

Oprócz tych kilku zajęć, byłeś też senatorem w Trynidadzie i Tobago. Zamierzasz pójść tą drogą raz jeszcze?

- W żadnym razie. Byłem senatorem niecałe dwa lata i zrezygnowałem. Nienawidziłem tego zajęcia. Niczego w życiu nie żałuję, ale bycia senatorem akurat tak.

W Polsce toczy się dyskusja nad popularnością lekkiej atletyki. Adam Kszczot uważa, że w porównaniu do piłkarzy, sukcesy lekkoatletów są niedoceniane.

- Rozumiem ten problem. Jestem pewien, że w czasie igrzysk olimpijskich wszyscy będą żyć sukcesami lekkoatletów. Problemem dyscypliny jest to, że za bardzo polegamy na igrzyskach. Musimy przemyśleć, jak utrzymać zainteresowanie w pozostałych latach. Te sezony pomiędzy igrzyskami też powinny być ekscytujące.

Którym zawodnikom, którzy wystartują w Bydgoszczy, warto się przyjrzeć? Kto zrobi karierę?

- Z pewnością wielu. Jestem pewien, że kilkoro zawodników z USA ma przed sobą przyszłość. Choćby sprinterka Candace Hill, czy inna sprinterka, którą trenuję, Khalifa St. Fort. Tych zawodników, którym warto się przyjrzeć, jest sporo, na tym polega siła dyscypliny.

Największą nieobecną jest Sydney McLaughlin, 16-latka, która zakwalifikowała się na igrzyska. Niedawno 400 metrów przez płotki pobiegła w czasie 54,15. Uznała, że nie da rady pobiec dobrze w Bydgoszczy, jeśli chce przygotować się do Rio.

To ciekawe, jak ten sport będzie wyglądał za kilka lat. Lekkoatletyka musi wrócić na właściwe tory. Na razie na nich nie jest.

Masz na myśli doping. Największa obecnie afera dotyczy Rosji. Jak się skończy?

- Rosja nie wystąpi na igrzyskach. W końcu ta federacja zostanie przywrócona, ale zawodnicy będą musieli zostać zbadani niezależnie. Wiemy już, że rosyjskim laboratoriom nie można ufać. Jeśli temu się poddadzą, wrócą do olimpijskiej rodziny. Jeśli zobaczę rosyjskich sportowców w Rio, będę zszokowany.

Zaskoczyło cię, że problem dopingu w Rosji był tak wielki?

- Nie. Należy zachęcać ludzi, którzy wiedzą, że dzieje się coś złego, żeby to zgłaszali. Ludzie z samego środka, demaskatorów. Oni muszą być wynagradzani. Dzięki temu oczyścimy sport. Policja ma swoich informatorów, w sporcie powinno być podobnie. Gdybym był szefem IAAF, myślałbym nad rozwiązaniem, dzięki któremu osoby, które poinformowały o tym, kto oszukuje, byłyby wynagradzane pieniężnie. Sport powinien być czysty.

Rozmawiał Remigiusz Jaskot

Skomentuj:
Gwiazda lekkiej atletyki: Doping to najgorsze zło
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX