Mamy miasto bez sportu. Lek na to jest prosty [FELIETON]

19.09.2016 10:05
Rafał Bruski

Rafał Bruski (ŁUKASZ ANTCZAK)

Cisza. Słychać tylko pomruki, półsłówka krytyczne o prezydencie-grabarzu i ćwierćzdania negacji o mieście sportu, które stało się hasłem bez pokrycia w rzeczywistości. W pomrukach Bydgoszcz już niesportem stoi i bez sportu się musi obejść, z zazdrością spoglądając na sąsiadów z Torunia, u których hasło to samo, ale coś ono tam znaczy naprawdę - pisze Wojciech Borakiewicz w felietonie "W poprzek boiska".
W roli adwokata diabła się więc stawiam i skoro nikt się jeszcze nie ośmielił, ust nie otworzył i nie pisnął słowa głośno i otwarcie, to sam wypisuję receptę na sportowe dolegliwości Bydgoszczy, które grobem rychłym i pogrzebem pachną.

Leczenie jest proste. Kryzys trzeba workiem z mamoną zasypać. Udało się Amerykanom ich bilionowe długi zażegnać, uda się i w Bydgoszczy sport na wyżyny podźwignąć, bo skala potrzeb daleko mniejsza - w milionach zaledwie policzalna.

Skąd je wziąć. Jako adwokat diabła wskazuję od razu kieszeń - miasto, czyli bierzmy nasze wspólne pieniądze. W ratuszu wyłącznie istnieje źródło tego lekarstwa dobrego na wszelkie rany zadane naszemu sportowi. Kibice chodzić przecież za bardzo na mecze nie chcą, nikt w końcu oglądać porażek nie lubi. Biznes, może i u nas niczego sobie, ale na sportowe drużyny skąpią.

Pozostaje więc miasto - nasz ukochany, najwierniejszy i najbogatszy sponsor. Listę z potrzebnymi milionami mogę nawet dostarczyć.

Na Zawiszę się już nie przydadzą, choć gdyby pół roku temu ratusz obiecał spółce Radosława Osucha dodatkowe pięć, futbolu z klubu by on nie zwinął i przetrwał dodatkowy rok w I lidze. Z nadzieją na awans. I kolejne miliony z miasta oczywiście.

Z Polonią sprawa prosta. Władysław Gollob sam podlicza swoje potrzeby. Jeden milion na spłatę długów poprzedników. Potem, powiedzmy pięć, żeby łatwo i przyjemnie awansować w przyszłym roku do ekstraligi. A w 2018? Około ośmiu, żeby o medal znowu powalczyć.

W przypadku siatkarzy Łuczniczki ratusz musiałby się spiąć mocno - 10 mln publicznych pieniędzy w przyszłym sezonie i dałoby się walczyć z Bełchatowem i Rzeszowem.

Złoty medal dla Artego - nic prostszego i tańszego. Za 5 milionów i Wisła Kraków w finale straszna by nie była.

Z siatkarkami Pałacu sprawa trudniejsza, bo kasa państwowego giganta z Polic jest zasobniejsza, ale o srebro bić się by można było za te pięć milionów.

Kto dobrnął do tego momentu, dodawanie milionów zakończył i nie pomyślał: absurd i bzdura totalna - może być tylko działaczem któregoś z tych klubów.

Myślący racjonalnie wzruszą tylko ramionami. Na szczęście miliony podrzucał tylko adwokat diabła.

Czas samorządowego socjalizmu już szczęśliwie minął. A sport?

Mamy taki, na jaki nas teraz stać. A kto go kocha w takim ubogim stanie, pójdzie na stadion.

Komentarze (2)
Mamy miasto bez sportu. Lek na to jest prosty [FELIETON]
Zaloguj się
  • z1946b

    Oceniono 14 razy 0

    Jest jeszcze Chemik Bydgoszcz i inne kluby o których warto pisać więcej, a nie wciąż wspominać Osucha i pisać o kibolskim Zawiszy Potulice!!!

  • z1946b

    Oceniono 15 razy -1

    Małe sprostowanie panie Wojciechu:
    "Na Zawiszę się już nie przydadzą" - na kibolską drużynę Zawisza Potulice oczywiście nie, ale już na Zawiszę Bydgoszcz jak najbardziej się przydadzą, piłka to nie wszystko!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX