Sport.pl

Łuczniczka zderzy się z gwiazdami. PGE Skra będzie osłabiona

Łuczniczka zagra w środę z PGE Skrą Bełchatów. Siatkarze bydgoskiej drużyny ciągle nie potrafią grać dobrze i stabilnie. Ostatnio przegrali np. z Espadonem Szczecin, który wcześniej zwyciężył tylko raz. W pojedynku z nawet osłabioną PGE Skrą nie są faworytami.
- Trzeba wierzyć, walczyć na maksa i starać się wykorzystać każdą szansę, jaką da Skra, jeśli taka się pojawi. Ciężko szukać naszych mocnych punktów z tym zespołem, aczkolwiek to jest sport. Na pewno jeżeli nie zabraknie nam ambicji, nie przegramy tego meczu w szatni, wszystko może się wydarzyć - zapowiada środkowy Łuczniczki, Mateusz Sacharewicz.

Obecnie mało jest jednak przesłanek, żeby wierzyć, że da się wygrać z PGE Skrą. Zespół z Bełchatowa jest drugi w PlusLidze, z siedmioma zwycięstwami na koncie. Łuczniczka, czwarta od końca, ma tylko dwie wygrane.

Brak zwycięstwa w Szczecinie, który wcześniej wygrał tylko raz też pokazuje, że Łuczniczce brakuje siatkarskiej jakości i stabilności w grze.

W przypadku Bełchatowa widać, jak ważna jest szeroka i wyrównana kadra. W ostatnich spotkaniach PGE Skra musiała sobie grać bez Mariusza Wlazłego i Michała Winiarskiego, a mimo to zdobyła komplet punktów. W Bydgoszczy zabraknie Kacpra Piechockiego, który był ostatnio w kapitalnej formie (m.in. dostał nagrodę dla MVP spotkania z GKS Katowice). Ma go jednak kto zastąpić, bowiem w składzie jest inny dobry libero - Robert Milczarek. Początek meczu w hali Łuczniczka o godz. 18.

Więcej o: